Notowania

prezydent
02.02.2011 03:49

Zamęt w Egipcie może mieć dalekosiężne następstwa - AP

Masowe protesty przeciwko rządom prezydenta Mubaraka, jakie ogarnęły Egipt moga zmienić scenę polityczną we wszystkich krajach arabskich i wpłynąć na sytuację polityczną i gospodarczą na całym świecie - uważa komentator agencji Associated Press Tom Raum.

Podziel się
Dodaj komentarz

Masowe protesty przeciwko rządom prezydenta Mubaraka, jakie ogarnęły Egipt moga zmienić scenę polityczną we wszystkich krajach arabskich i wpłynąć na sytuację polityczną i gospodarczą na całym świecie - uważa komentator agencji Associated Press Tom Raum.

Możliwe scenariusze końcowe to - w najlepszym przypadku - przejęcie władzy w Egipcie przez siły opowiadające się za demokracją a w najgorszym - wybuch konfliktu zbrojnego, który mógłby wciągnąć Izrael i Iran.

W międzyczasie prawdopodobne jest nastąpienie długiego okresu niepewności, który mógłby spowodować chaos gospodarczy w całym regionie i sparaliżować odrodzenie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych i Europie - uważa komentator AP.

Przypomina on, że Mubarak zdecydował się we wtorek na połowiczne ustępstwa oświadczając w wystąpieniu telewizyjnym, że nie będzie ubiegał się o reelekcję, ale nie ustąpi też z urzędu chcąc dotrwać do wrześniowych wyborów prezydenckich. Nie wykluczył też, że jego syn będzie ubiegał się o urząd głowy państwa.

Obecny szef państwa egipskiego, sprawujący władzę już od 30 lat, zdecydował się na te ustępstwa po tym jak centralny plac w Kairze wypełniły setki tysięcy protestujących a prezydent Obama oświadczył, że demokratyczna transformacja powinna zacząć się już teraz.

Egipt jest największym państwem arabskim mającym kluczowe znaczenie dla celów amerykańskiej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie: posuwania naprzód izraelsko-palestyńskiego procesu pokojowego, powstrzymywania rozszerzania się wpływów Iranu i jego podejrzewanych ambicji nuklearnych oraz zwalczania terroryzmu - podkreśla komentator AP.

Według strategów z Woodrow Wilson Center, najgorszy scenariusz przewiduje objęcie władzy przez ekstremistyczne ugrupowania muzułmańskie w Egipcie, Tunezji a nawet w Jordanii. Mogłoby dojść do zamknięcia Kanału Sueskiego i przebiegających w jego rejonie rurociągów naftowych oraz do wypowiedzenia egipsko-izraelskiego układu pokojowego. W konsekwencji mogłoby też dojść do zerwania amerykańsko-egipskich stosunków dyplomatycznych i wojskowych.

Powstałą próżnię mógłby wypełnić Iran, co mogłoby doprowadzić do konfliktu zbrojnego z Izraelem, być może z użyciem broni nuklearnej. Amerykańskie wpływy w regionie zostałyby znacznie osłabione.

Większość ekspertów i analityków zajmujących się Bliskim Wschodem nie sądzi aby doszło do realizacji tak czarnego scenariusza, wobec zachęcających oznak, że w Egipcie dojdzie jednak do pokojowego przekazania władzy oraz faktu, iż dotychczasowe demonstracje były pokojowe.

Jest jednak także wiele oznak rysujących się napięć i potencjalnych problemów. Jasne jest też, że nie ma powrotu do dotychczasowego status quo. Rola Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie uległa prawdopodobnie nieodwracalnej zmianie - uważa komentator Associated Press. (PAP)

jm/

8251901

Tagi: prezydent, wiadomości, pap
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz