Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

Nowe technologie nie zwiększają wydajności firm. Dlaczego świat tak spowolnił?

Fot. LESZEK ZYCH/REPORTER

Każdego dnia słyszymy o niewiarygodnych możliwościach, jakie dają nam nowe technologie. Ich masowe wykorzystanie, także w przemyśle, nie przekłada się jednak na wzrost jego produktywności. Dlaczego tak się dzieje? I jak to naprawić?

Wśród firm, które w tym roku są obecne w Davos na Światowe Forum Ekonomiczne jest amerykański start-up Desktop Metal, zajmujący się drukiem 3D w metalu.

– Branża druku 3D rozwija się od lat. Przed długi czas było to jednak tylko prototypowanie. Dopiero ostatnie trzy lata i rozwój technologii pozwoliły na wdrożenie masowej produkcji. To całkowicie zmieniło reguły gry – zapewnia Ric Fulop, dyrektor generalny i współzałożyciel firmy.

Desktop Metal opracował dwa systemy druku 3D w metalu: studyjny i produkcyjny. Pierwszy przeznaczony jest do drukowania i produkcji małych ilości; drugi – do produkcji części na masową skalę.

– Możemy dziś drukować tysiąc razy szybciej niż wcześniej. Proces nie jest drogi, umożliwia też zmianę designu w krótkich odstępach czasu. Rozwój technologii umożliwił nam działania na niespotykaną dotychczas skalę – przyznaje Ric Fulop.

Innym przykładem wzrostu wydajności dzięki wykorzystaniu nowinek technologicznych może być Generative Design. Program, w którym projektanci i inżynierowie, po wprowadzeniu danych, m.in. rodzaju materiału, metod wytwarzania czy ewentualnego ograniczenia kosztów dostają kilka alternatywnych projektów, biorących pod uwagę różne rozwiązania.

Czas na zmiany

Jak te pozytywne przykłady mają się do statystyk produktywności, które pokazują wyraźnie, że na początku XXI wieku, wraz z nadejściem Czwartej Rewolucji Przemysłowej (wywołanej m.in. wszechobecną cyfryzacją), wzrost produktywności wynosił 2,5 proc.

Dziś spadł do 1,5 a nawet 1,2 proc. Skąd to spowolnienie wydajności w gospodarce, także krajów rozwijających się?

- To zagadka, ale myślę, że - przynajmniej w części - odpowiedzi możemy poszukać w przeszłości. Podczas pierwszych lat poprzedniej rewolucji przemysłowej, opartej na innej technologii - elektryczności, ludzie także potrzebowali czasu, by się przekonać, jak najlepiej ją wykorzystać, także w tworzeniu nowych modeli biznesowych. I dziś jest podobnie. Dopóki nie wprowadzimy zmian do naszej firmy czy organizacji nie jesteśmy w stanie w pełni skorzystać z korzyści, jakie płyną z zastosowania nowych technologii - przekonuje Erik Brynjolfsson z Massachusetts Institute of Technology.

Warto eksperymentować

Również badania prowadzone m.in. przez Erika Brynjolfssona pokazują, że w początkowej fazie, gdy inwestujemy i czekamy na zwrot inwestycji produktywność firmy spada. Dlatego – zdaniem Brynjolfssona – powinniśmy inwestować w kapitał ludzki. Stawiać na edukację i przyspieszać proces uczenia się nowych technologii. Potrzeba też zaangażowania rządów, które powinny rozwijać niezbędną infrastrukturę.

– Jeśli połączymy te wszystkie czynniki jest szansa, że zaczniemy czerpać korzyści z nowych technologii i zwiększać naszą wydajność. Jestem pewien, że to już się zaczyna dziać, tylko jeszcze tego w pełni nie dostrzegamy – nie ma wątpliwości Brynjolfsson.

Potrzebujemy kilku lat, ale fala zmian w końcu nadejdzie.

– To się już zaczyna dziać. Analizując sektor po sektorze można zobaczyć, jak się zmienia technologia produkcji – mówi Ric Fulop. I zachęca, by duże firmy współpracowały ze start-upami, bo to one są liderami, jeśli chodzi o poziom wykorzystywania nowych technologii.

Warto też być otwartym na nowinki technologiczne. – Badania potwierdzają, że firmy, które testują nowe idee, które są gotowe na eksperyment są bardziej produktywne i mają większą szansę na przetrwanie niż te, które zostały przy tradycyjnych rozwiązaniach – zapewnia Erik Brynjolfsson.


Czytaj także
Polecane galerie
2+2 ? 4
2018-01-28 00:32
Chytry 2 razy traci. Biedni nie kupują dużo, ale mądrze. Biednych jest coraz więcej. Kiedy się nauczą (mądre chytre głowy), że to Henry Ford miał rację i fabryki istnieją tylko dla robotników, tzn to robotnicy są ich klientami czyli celem marketingowym. Dla bogatej elity wystarczą warsztaty. Dowód? proszę bardzo: Niemcy: Mercedes i Brabus.
esu
2018-01-26 13:24
Technologia to tylko jeden z wielu elementów decydujących o wydajności. Nie mniej ważne jest to jak sprawiedliwie są dzielone owoce pracy. Jeśli nie są dzielone sprawiedliwie ludzie mający nadmiar pieniędzy nie wydają ich efektywnie, bo po co skoro mają ich nadmiar. Ludzie mający niedobór pieniędzy nie mogą się natomiast rozwijać i przez to nie ma rozwoju gospodarki.

Żeby było sprawiedliwie potrzebny jest rozwój ideologi w tym kierunku - tymczasem tutaj mamy regres. Dominuje idea zabierania ciężko pracującym (nie mylić z bogatymi) i dawania, którzy mają dwie lewe ręce. No i jeszcze ta ochrona złodziei i oszustów. Jak ukradniesz 1 tys. zł dostaniesz powiedzmy rok. jak ukradniesz tysiąc razy więcej dostaniesz nie tysiąc lat, tylko np. pięć lat. System który nie jest sprawny w wymierzaniu sprawiedliwości nie może się rozwijać bo dobrobyt jest po prostu marnotrawiony zamiast sprzyjać rozwojowi.
Arti
2018-01-26 08:47
Zwiększanie produktywności w sytuacji, gdy wszystkiego jest za dużo (piszę o bogatych krajach) nie specjalnie ma sens ekonomiczny - nie można jeździć dwoma, trzema samochodami na raz - tu ważniejszą strategią jest sprzedawanie zwykłych rzeczy jako niezwykłe - np. telefony z owocem - można kupić o porównywalnych parametrach za 1/5 wartości i co....? Tak jest z praktycznie już wszystkim - restauracje, gdzie za obiad płaci się tysiące euro, butelki wina za tysiące itd, itd. Jeśli tak dalej świat będzie się rozwijał, to roboty będą produkować, ludzie bogaci będą jeszcze bogatsi, a 98 % obywateli dostanie po 5000+ i będą konsumować, jak konsumpcja przestanie rosnąć to dostaną 6000+ itd, itd....
Pokaż wszystkie komentarze (8)