"Jeszcze wyższe podatki?" Balcerowicz o cenie za rozdmuchane wydatki państwa

Czy podatek od koncernów paliwowych i powrót CPN były potrzebne? Prof. Leszek Balcerowicz nie ma wątpliwości, że zapłacą podatnicy. Już dziś budżet pęka w szwach, a koszty obsługi długu są coraz wyższe. – One ogromnie wzrosły i to trzeba płacić. Nie rząd płaci, to my płacimy – stwierdził były wicepremier i prezes NBP w TVP Info.

Prof. Leszek Balcerowicz ostrzega przed wydatkami budżetowymiProf. Leszek Balcerowicz ostrzega rząd przed rosnącymi wydatkami budżetowymi
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | Adam Burakowski Reporter, Beata Zawrzel, Tomasz Jastrzębowski Reporter
Marcin Walków

W sobotę wrócił program "Ceny Paliwa Niżej", czyli obniżka podatku VAT i akcyzy na benzynę i diesla oraz mechanizm cen maksymalnych na stacjach. Było to możliwe dzięki podpisaniu (i skierowaniu do TK w trybie kontroli następczej) przez prezydenta ustawy wprowadzającej podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych.

– Ja rozumiem sytuację fiskalną, ale rozumiem też jej przyczyny. A mianowicie, że mamy zdecydowanie nadmierne wydatki budżetowe. I nie są to wydatki na obronę – powiedział prof. Leszek Balcerowicz w TVP Info.

Balcerowicz: państwo musi ciąć wydatki albo podnieść podatki

Podkreślił, że wzrost wydatków na obronność do prawie 4 proc. PKB to krok słuszny i potrzebny. – Ale łączne wydatki budżetowe w Polsce wynoszą prawie 51 proc. PKB. A jaka jest największa pozycja tych ogromnych wydatków? Wydatki socjalne, z których spora część nie ma sensu ani ekonomicznego, bo nie wspomaga gospodarki, ani społecznego; to znaczy, że nie trafia głównie do potrzebujących, na przykład 800 plus – dodał.

Na zwróconą uwagę, że żadna siła polityczna w Polsce nie odważy się na "uszczuplenie" 800 plus, stwierdził, że to błąd.

– Jest taka teoria niemożliwości. Im dłużej będziemy wmawiać, że to jest niemożliwe, tym bardziej prawdopodobne, że zderzymy się ze ścianą budżetową. Widać już, że rosną koszty obsługi długu. One ogromnie wzrosły i to trzeba płacić. Nie rząd płaci, to my płacimy. W 2021 r. te koszty wyniosły 21,1 mld zł, a w tym roku 106,2 mld zł. Jeżeli będzie się utrzymywać deficyt w takich rozmiarach, to koszty obsługi będą dalej rosły. Aż dochodzi się do punktu, że dalej już nie można. I wtedy co, jeszcze wyższe podatki? – pytał retorycznie Leszek Balcerowicz.

Podkreślił, że "te i tak są wysokie". Jego zdaniem pożądanym kierunkiem jest "sanacja, czyli uzdrawianie finansów publicznych po stronie wydatków". – My mamy najwyższe wydatki, liczone jako odsetek PKB, wśród wszystkich krajów postsocjalistycznych. Jesteśmy na piątym miejscu w Europie pod względem rozmiaru wydatków liczonych jako odsetek PKB. I powtarzam, że to nie są wydatki zbrojeniowe, tu chodzi głównie o wydatki socjalne – zaznaczył.

Wybrane dla Ciebie