Przedsiębiorcy od wpłat na czas wolą dobre relacje z kontrahentami. 90 proc. firm MŚP w ogóle nie ściga dłużników

- Nie wynika to tylko z chęci zachowania dobrych stosunków, ale też z przewlekłości postępowania sądowego w naszym kraju, które znów się wydłuża - mówi money.pl Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Na zaległe płatności czeka 85 proc. polskich firm, tylko 10 proc. podejmuje walkę o swoje.

Polscy przedsiębiorcy tylko w ostateczności ida do sądu ws. swoich należności.
Źródło zdjęć: © STANISLAW KOWALCZUK
Krzysztof Janoś

- Nie wynika to tylko z chęci zachowania dobrych stosunków, ale też z przewlekłości postępowań sądowych w naszym kraju - uważa money.pl Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Na zaległe płatności czeka 85 proc. polskich firm, tylko 10 proc. podejmuje walkę o swoje.

Według raportu opracowanego przez fintech Finiata, polskie małe i średnie firmy unikają sporów z dłużnikami, zarówno wśród klientów jak i kontrahentów. Swoje pasywne podejście w tej materii tłumaczą obawą o ich utratę.

Tak robi 90 proc przedsiębiorców. Z kolei tylko 10 proc. mikro, małych i średnich firm upomina się o swoje. Autorzy zestawienia za przykład bardziej zdecydowanych zachowań w tej materii pokazują Wielką Brytanię gdzie tylko 40 proc. firm ociąga się ze ściganiem dłużników w imię dobrych relacji.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Cezary Kaźmierczak komentujący dla money.pl ten raport, podkreśla, że ta chęć zachowania dobrych relacji nie stanowi jedynej motywacji przedsiębiorców. Drugą równie silną jest brak zaufania do sprawnego działania sądownictwa w tym obszarze.

- Według naszych analiz na wyrok w pierwszej instancji czeka się teraz w Polsce średnio 7 miesięcy. Jeszcze niedawno było to 6 miesięcy. Co więcej sędziowie orzekają zazwyczaj na korzyść państwa albo dużej korporacji. Jakby na wejściu przyjmowali założenie, że drobny przedsiębiorca to jakiś kombinator - dodaje Kaźmierczak.

Płacący na czas to rzadkość

Prezes ZPP jednocześnie zgadza się z główna tezą raportu, przekonując, że rzeczywiście mechanizm związany z chęcią zachowania dobrych relacji, jest w Polsce nadal bardzo silny. W zestawieniu z danymi potwierdzającymi, że z zaległościami zmaga się 85 proc. polskich i mierzony w lipcu średni okres przeterminowania faktury wynosił 3 miesiące i 12 dni, źle to wróży całemu sektorowi.

Sektorowi, który tworzy 70 proc. miejsc pracy i odpowiada za 60 proc. PKB w naszym kraju. Dlaczego firmy MŚP tak rzadko sięgają po egzekucje? Z ustaleń Finiata wynika, że średnio 20 proc. z tych, które upominają się o pieniądze tracą w dłuższej perspektywie kontrakty z tymi dłużnikami.

- Klientów którzy płacą terminowo trzeba szukać ze świeczką. U mnie robi tak niestety tylko 20 proc. Dochodzenie należności przeważnie polega na delikatnym przypomnieniu się. Niestety mocne naciskanie powoduje, że klient zaczyna korzystać z konkurencyjnych firm i zdarza się też, że już więcej nie wraca - mówi Krzysztof właściciel dużej firmy poligraficznej z Krakowa.

Jak dodaje, niestety konkurencja wręcz czeka na takie sytuacje. Parę lat temu jeden z klientów Krzysztofa zalegał z trzema fakturami na łączną kwotę blisko 80 tys. zł. Kiedy tylko przedsiębiorca zaczął mocniej się upominać, usłyszał, że jest za mało elastyczny.

Systemowe kredytowanie się długami

- Kontrahent ostatecznie spłacił dług, ale niestety nasza współpraca się zakończyła. Działalność gospodarczą prowadzę już 21 lat. Na samym początku nie miałem aż tak dużych problemów z przeterminowanymi płatnościami. Jednak w ostatnich latach opóźnione płatności to już norma - wyjaśnia Krzysztof.

Jak przekonują autorzy raportu, by przedsiębiorcy śmielej dochodzili swoich prawa, potrzebna jest zmiana świadomości i to zarówno po stronie dłużników, jak i wierzycieli. Pytanie tylko, czy tak łatwo przełamać zwyczaj, który z opóźnień w płatnościach uczynił model biznesowy.

- Trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Niektóre przedsiębiorstwa kredytują się systemowo dostawcami, ale płacą po 60 czy nawet 120 dniach. Z tym można jeszcze coś próbować robić. Gorzej, kiedy np. cały sektor plajtuje i firmy nie mają jak zapłacić, jak miało to miejsce przed Euro w 2012 r. z budowlanką - mówi Kaźmierczak.

Prezes ZPP przekonuje, że prawnym rozwiązaniem mogłyby być zdecydowanie wyższe ustawowe odsetki naliczane od 60. czy 90. dnia opóźnienia. Tak by nie opłacało się korzystać z tego ”kredytu”. ZPP złożyła w Ministerstwie Rozwoju projekt noweli na ten temat. Jednak rozstrzygnięć w tej kwestii jeszcze nie ma.

Selekcja naturalna

Można tę kwestię załatwić również w inny sposób. - Po selekcji klientów praktycznie jestem pewien, że pieniądze dostanę. Prędzej bądź później. Jednak w tej chwili cała branża poligraficzna pogrąża się w spirali zadłużenia - dodaje Krzysztof.

Przedsiębiorca potwierdza również tezę prezesa Kaźmierczaka. W zdecydowanej większości spraw sądowych okazywało się, że dłużnicy byli sprytniejsi od całego systemu prawnego.

- Ponosiłem ogromne koszty procesowe, marnowałem dużo cennego czasu, a i tak po roku czy dwóch otrzymywałem najczęściej informację od komornika, że niestety nie jest stanie ściągnąć należności. Około 80 proc. moich spraw kończyło się niepowodzeniem - dodaje przedsiębiorca.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie