Geopolityka, technologie: Jacek M. Raubo, dr, prezes Fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii (FIBiS), wykładowca na UAM w Poznaniu, wskazuje w komentarzu dla ISBtech, że konflikt amerykańsko-chiński ewidentnie szkodzi rozwojowi gospodarki w ujęciu globalnym oraz kwestiom szybkiego rozwoju technologii, ale pytaniem otwartym pozostaje, jak pogodzić aspiracje globalne obu mocarstw - Chin i USA w XXI w. Z takim dylematem już teraz mierzy się Joe Biden, a raczej formowana przez niego administracja prezydencka i jej zaplecze. Stąd też należy wskazać, że nowy prezydent ma możliwość wdrożenia zapewne roboczo trzech głównych scenariuszy, względem relacji z Pekinem. Pierwszym jest kontynuowanie strategii Donalda Trumpa, a odnoszącej się do szeroko ujmowanej konfrontacji. W przypadku J. Bidena być może sformatowanej w innym wymiarze "jakości narracji" oraz ze zwiększonym współczynnikiem sojuszniczym (silniejszy nacisk Trumpa oparty na sile Waszyngtonu, zastąpiony mniej lub bardziej zakulisowymi negocjacjami z
partnerami USA), wskazuje Raubo. "Drugi ze scenariuszy branych przeze mnie pod uwagę to zachowanie ostrej rywalizacji militarnej i wywiadowczej, ale przy możliwym jak największym łagodzeniu napięć ekonomicznych. Tym samym byłaby to próba pogodzenia ognia z wodą, a więc interesów wspierających Bidena koncernów, zyskujących na rynku i kooperacji Pekinem, z coraz silniejszym głosem wojska oraz służb specjalnych. Powstać może schizofreniczna sytuacja, gdzie Waszyngton i Pekin zaakceptują liberalizację relacji handlowych i naukowych, ale mogą nawet zaostrzyć wyścig w sferze bezpieczeństwa oraz obronności. To jednak może być nacechowane wysokim ryzykiem dla przemysłu z obu stron, bo w każdej chwili incydent wojskowy lub szpiegowski mógłby doprowadzić do wystąpienia gwałtownego hamulca dla sfery relacji handlowych, przemysłowych i naukowych" - dodaje prezes FIBiS. Trzeci z branych przez niego pod uwagę scenariuszy zakłada przejście USA do defensywy i szeroko pojmowane złagodzenie dyskursu wobec Chin. Może to być
motywowane sprawami sytuacji ekonomicznej po COVID-19 lub jakąś formą ustępstwa Pekinu, np. w sferze traktatu o kontroli zbrojeń lub rozbrojenia (nie musi być on w żadnym razie ostatecznie efektywny, analogicznie, jak Barack Obama zrobił względem programu zbrojeń atomowych Iranu). Wówczas Amerykanie dadzą zielone światło do gwałtownego rozszerzenia współpracy naukowej i polepszenia relacji handlowych, żeby odbudować międzynarodową gospodarkę, zmagającą się z efektami post-pandemicznymi. Przy czym ten scenariusz może okazać się dość ograniczony pod względem czasu, ponieważ już po 2 latach stanie się zapewne kanwą ostrej reakcji Republikanów i być może samego Trumpa, nie godzącego się z przegraną. Tym samym Joe Biden w tego rodzaju sytuacji może stanąć w połowie kadencji przed własnym Kongresem zdominowanym przez opozycję i być de facto zablokowanym (zasada tzw. hamulców ustrojowych). Patrząc przez pryzmat relacji Waszyngtonu i Pekinu po 20 stycznia 2021 r., trzeba jednak postawić istotne zastrzeżenie - to
będzie wymiar polityki dwuwektorowej, zaznacza Raubo. Źródło: ISBtech