Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Maciej Rynkiewicz
|

Efekt stycznia na GPW. Jak w tym roku na nim zarobić?

0
Podziel się:

Na polskiej giełdzie to prawdziwa rzadkość. Niektórzy twierdzą, że wręcz zupełna bujda. Jaka jest prawda?

Efekt stycznia na GPW. Jak w tym roku na nim zarobić?
(Dyjuk/REPORTER)
bEDkAciJ

*Inwestorzy mają za sobą bardzo udany początek roku. Najważniejszy indeks WIG20 powiększył się w dwa dni niemal o 1,8 procent. Niektórzy gracze zacierają już ręce na myśl o tak zwanym _ efekcie stycznia _, czyli nagłym wzroście cen akcji na początku roku. Pozostali - pukają się w czoło. Czy efekt stycznia to mit? A jeśli nie, to jak na nim zarobić? Przeczytaj w analizie Money.pl. *

Efekt stycznia to krótki okres wzrostu cen akcji na początku każdego roku. Niektórzy inwestorzy twierdzą, że często objawia się lepszym zachowaniem mniejszych spółek w porównaniu do giełdowych gigantów. Tyle teoria. W praktyce - przynajmniej na polskiej giełdzie - efekt stycznia w dużym stopniu to zwykła bujda.

Zwolennicy tej teorii twierdzą, że zwyżki cen akcji mają silne podstawy. Są wywołane przede wszystkim dzięki tworzeniu nowych strategii inwestycyjnych wśród największych giełdowych graczy, czyli funduszy inwestycyjnych lub banków. Rośnie wtedy popyt na papiery wartościowe, a w efekcie ich ceny.

bEDkAciL

Poza tym inwestorzy instytucjonalni dokonują co roku _ optymalizacji _podatkowej. Zarządzający na koniec roku _ czyszczą _ portfele akcji, pozbywając się spółek, które w ostatnich 12 miesiącach przyniosły straty. Dzięki temu ich zyski kapitałowe są mniejsze, więc firma może zapłacić mniejszy podatek. Chodzi też o pozbycie się spółek, które w nadchodzącym roku mogą przynieść spore zyski, ale ze względu na ryzyko inwestycji źle wyglądają w rocznych sprawozdaniach. Chodzi zwłaszcza o małe spółki, dlatego efekt utożsamiany jest często właśnie z nimi. Na początku stycznia ponownie, masowo, odkupują i ceny rosną.

Co ciekawe, zwolennicy _ efektu stycznia _ zauważyli go również na giełdach w Australii, gdzie obowiązuje inny rok podatkowy - od 1 lipca do 30 czerwca. Również na GPW te zasady jednak wcale nie muszą działać. Inwestorzy co prawda często sprzedają _ stratne _ spółki w grudniu - najpóźniej trzy dni robocze przed końcem roku, bowiem tyle trwa okres rozliczeniowy - ale mogą je odkupić właściwie już po dniu, jeszcze w starym roku.

Efekt stycznia na polskiej giełdzie to ostatnio prawdziwa rzadkość. W ciągu ostatnich pięciu lat pojawił się na parkiecie tylko raz - w minionym roku. Wtedy indeks WIG20 urósł o prawie dziewięć procent. W innych latach inwestorzy byli stratni. W 2009 roku WIG20 skurczył się w miesiąc o prawie 11 procent, a w 2008 o ponad 14 procent.

bEDkAciR

W znacznie większym stopniu sprawdziła się jednak teza o lepszej kondycji mniejszych spółek. W ciągu ostatnich pięciu lat spółki z szerszych indeksów spisywały się nieco lepiej, niż polskie blue chips. Różnice są coraz bardziej zauważalne od 2010 roku.

Źródło: Money.pl. Indeks WIG-Plus jest notowany od 1 grudnia 2011 roku

Pierwsze dwie sesje na GPW nie dają jeszcze jasnej odpowiedzi, czy w tym roku efekt stycznia zagości na polskiej giełdzie. Indeks WIG20 zamknął ten okres na 1,8-procentowym plusie, jednak inwestorzy _ nie potwierdzili _ tego wyniku obrotami - handel na był wyjątkowo ospały. Inwestorzy tylko wczoraj dokonali transakcji w sumie za 526 milionów złotych. To marny wynik w porównaniu do średniej z 2012 roku na poziomie 600 milionów złotych.

Historia pokazuje, że w najbliższym czasie raczej można spodziewać się lepszych wyników wśród polskich small-caps, które są teraz na poziomie ośmiomiesięcznych maksimów. Z punktu widzenia makroekonomicznego ciężko jednak stwierdzić, czy w najbliższym czasie wzrosty będą trwały dalej - firmy działają właściwie we wszystkich branżach gospodarki. Warto jednak zwrócić uwagę, że w ciągu ostatniego roku najmniejsze firmy zaliczane do WIG-Plus, zaliczyły wzrosty na poziomie 9 procent, kiedy WIG20 urósł o ponad 20 procent. Może to oznaczać, że inwestorzy jeszcze nie docenili potencjału najmniejszych spółek.

bEDkAciS

Nieco gorzej sytuacja wygląda dla polskich _ średniaków _. Indeksy sWIG40 i mWIG80 rosły w tym czasie w podobnym tempie co blue chips, jednak to spółki z WIG20 są teraz teoretycznie tańsze. Popularny wskaźnik cena do zysku, który obrazuje ile trzeba zapłacić za złotego zysku spółki, wynosi dla blue chips mniej niż 12. W przypadku mWIG40 to ponad 13, a dla sWIG80 ponad 12.

Jednak o ostatecznym powodzeniu kupujących na GPW zadecyduje w tym miesiącu między innymi Rada Polityki Pieniężnej, która zajmie się stopami procentowymi. Wszystko wskazuje, że je ponownie obniży. Według najnowszych danych GUS, w trzecim kwartale dynamika krajowego PKB wyniosła rok do roku plus 1,4 procent. To dużo gorzej od oczekiwań ekonomistów, którzy zakładali wzrost na poziomie 1,8 proc. Warto odnotować, że jeszcze w pierwszym kwartale wzrost PKB wynosił 3,5 procent.

To argument za kontynuacją cyklu obniżek kosztu pieniądza, który ma na celu ożywić polską gospodarkę. Punktem zapalnym może być jednak równoczesny spadek wartości złotego. Ma to duży wpływ na krajowe zadłużenie, bowiem dużą jego część spłacamy w obcych walutach. Ostatnia obniżka udowodniła jednak, że znacznie ważniejsze jest teraz utrzymanie wzrostu gospodarczego. Obniżka stóp procentowych, w dłuższym terminie, ma pozytywny wpływ na ceny akcji.

Jeszcze większy wpływ na notowania polskich spółek będzie miała w styczniu kondycja europejskiej i światowej gospodarki. Warto w najbliższych dniach śledzić doniesienia dotyczące kondycji przemysłu lub sektora usług w strefie euro - zwłaszcza dla najbardziej zadłużonych krajów jak Hiszpanii, Grecji i Włoch. W drugiej połowie miesiąca pojawią się zaś dane o zmianie PKB w Stanach Zjednoczonych i Chinach w czwartym kwartale minionego roku. W przypadku USA, wciąż nierozwiązana pozostaje kwestia budżetu. Wydaje się więc, że o cenach akcji w tym miesiącu będą decydowały twarde dane z największych gospodarek, a nie bardzo chwiejny _ efekt stycznia _.

bEDkAciT

Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja kupna bądź sprzedaży papierów wartościowych.

bEDkAcjm
giełda
wiadomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)