Notowania

inwestycje
07.06.2007 18:20

Tygrysy Europy czekają na polskie pieniądze

Trwające od kilku lat wzrosty notowań na GPW z bankowych ciułaczy zrobiły z nas inwestorów. Warto poszerzyć więc horyzonty inwestycyjne.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

*Spółki z Czech, Węgier, Austrii, Turcji i innych krajów naszego regionu czekają na polski kapitał. Trwające od kilku lat wzrosty notowań na polskiej giełdzie z bankowych ciułaczy zrobiły z nas inwestorów. *

Szacuje się, że już około 2,5 miliona Polaków ulokowało swoje oszczędności w funduszach inwestycyjnych. Przed rozpoczęciem hossy w 2003 r. było ich około cztery razy mniej. Tylko w kwietniu tego roku aktywa funduszy wzrosły o 5,7 miliarda złotych.

Na warszawskiej giełdzie zarządzającym funduszami coraz trudniej inwestować oszczędności Polaków w zyskownych „pewniaków". Tymczasem za miedzą wskaźniki finansowe wróżą wysokie zyski, a gospodarki Litwy, Łotwy, Estonii, Bułgarii, Rumunii, Ukrainy czy Turcji rozwijają się szybciej lub równie szybko jak Polski.

Dzięki inwestycjom w polskie MiŚ-e - małe i średnie przedsiębiorstwa notowane na giełdzie - wielu Polaków tylko w ciągu ostatniego roku niemal podwoiło swoje oszczędności. Dziś jednak ceny MiŚ-ów w Polsce są już wysokie.

_ Nasza przeciętna spółka giełdowa z indeksu sWIG80 - oceniającego wartość małych spółek - jest trzy razy droższa od węgierskiej spółki z indeksu MSCI Hungary, biorąc pod uwagę relację wartości spółek do osiąganych przez nie zysków (wskaźnik P/E). _

Równie niekorzystnie polskie MiŚ-e wypadają na tle indeksów giełdowych z Turcji, Austrii i Czech. Nic więc dziwnego, że coraz częściej zarządzający funduszami inwestycyjnymi proponują polskim inwestorom walory spółek spoza Polski.

Obecnie około 10 rodzimych funduszy obrało taką właśnie strategię inwestycyjną. W bieżącym roklu wartość aktywów wszystkich funduszy inwestujących w akcje zagraniczne rośnie szybciej niż funduszy inwestujących w akcje polskie.

Jedną z przyczyn tego wzrostu jest to, że fundusze inwestujące w akcje zagraniczne startują niemal od zera, ale jest też druga przyczyna - potencjalne zyski. Analitycy są przekonani, że w inwestycjach w Europie Środkowej i Wschodniej drzemie większy potencjał, a dodatkowo - ryzyko jest relatywnie niższe niż w naszym kraju.

Co jest źródłem tego ryzyka w Polsce? Przede wszystkim spekulacyjne nakręcanie koniunktury, szczególnie w segmencie MiŚ. Połowa spółek wchodzących w skład indeksu WIG to maleństwa, których udział w tym indeksie wynosi nieco ponad 4%.

*ZOBACZ TAKŻE: *Egzotyczne rynki mogą ukąsić
Tymczasem owe maleństwa generują niemal 13% całego obrotu akcjami! Tak duży stosunek obrotu do udziału w indeksie sugeruje, że za częścią tego obrotu stoją transakcje spekulacyjne, a „przegrzane" spółki nie posiadają stabilnego akcjonariatu. Ceny takich MiŚów w niektórych przypadkach osiągają poziom wręcz irracjonalny.

Porównując cenę akcji do wartości przypadającego na nie zysku można zobaczyć, że jednostka zysku generowanego przez spółki z indeksu małych spółek sWIG80 jest ponad dwukrotnie droższa niż jednostka zysku spółki z indeksu największych spółek WIG20.

Oznacza to, że za każdą złotówkę zysku małej spółki trzeba zapłacić ponad dwa razy więcej niż za zysk przeciętnego giełdowego „giganta". Oczywiście sytuacja przewartościowania MiŚ-ów nie może trwać wiecznie, a klienci inwestujący w ten sektor odczują powrót do normalnych wycen bardzo boleśnie.

_ Odpowiedzią na głód zysków polskich inwestorów mogą być akcje na giełdach w innych krajach naszego regionu. _

Na rynki te działają te same pozytywne czynniki, które generują zyski na polskiej giełdzie: wysokie inwestycje, wysoki eksport i rosnąca konsumpcja wewnętrzna.

W najbliższych latach szybkiego tempa rozwoju gospodarczego można spodziewać się nie tylko w Polsce, ale również w pozostałych państwach regionu. Jest to jeden z najważniejszych czynników wpływających na wzrost kursów akcji. Dziś w grupie tygrysów tzw. Wschodzącej Europy wymienia się między innymi: Słowację, Bułgarię, Rumunię, Ukrainę oraz kraje nadbałtyckie.

Eksperci szacują, że do 2013 roku wszystkie kraje naszego regionu w samą rozbudowę dróg, portów, linii kolejowych i lotnisk zainwestują ponad bilion dolarów.

Będą to więc wydatki, które dwanaście razy przekroczą łączne wydatki budżetu państwa polskiego.
ZOBACZ TAKŻE:
Giełdy na świecie
Tak ogromne inwestycje na pewno pozytywnie wpłyną na ożywienie w branży finansowej i nieruchomościach, zwiększą konsumpcję, poprawią kondycję handlu i usług turystycznych. Ożywienie to będzie również odczuwane w Polsce, chociaż być może w mniejszym stopniu, gdyż akcje spółek notowanych poza Polską są obecnie relatywnie tańsze niż na giełdzie w Warszawie.

Pozytywny wpływ na przyszłe notowania akcji powinny mieć reformy wprowadzane obecnie przez rządy większości krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Niski podatek liniowy od dochodów osobistych obowiązuje lub wkrótce zacznie obowiązywać m.in.: na Ukrainie, w Estonii, Litwie, Łotwie, Czechach, na Słowacji, w Rumunii, Serbii i Macedonii.

Większość państw regionu wprowadziła więcej niż Polska mechanizmów rynkowych w finansowaniu służby zdrowia np. drobne opłaty za wizyty u lekarza, dzięki czemu odciążyła państwowe budżety. Nawet na Węgrzech po niedawnym kryzysie poprawia się sytuacja finansów publicznych, gdzie rząd wprowadził oszczędności w wydatkach.

W Polsce determinacja do wprowadzania tego typu reform jest mniejsza, co w dłuższym terminie może sprawić, że inne kraje regionu będą rozwijać się szybciej. Na szczęście polscy inwestorzy mogą już na tym skorzystać.

Krzysztof Samotij

Autor jest Prezesem Zarządu BZ WBK AIB Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.

ZOBACZ TAKŻE:

Tagi: inwestycje, giełda, fundusze zagraniczne, wig, fundusze, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, giełda na żywo
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz