Bajeczna odprawa Daniela Obajtka. Ale prezes Orlenu może jej nie dostać

Koalicja Obywatelska zapowiedziała, że po przejęciu władzy w pierwszej kolejności zdymisjonuje prezesa Orlenu Daniela Obajtka. Jeśli posłom uda się udowodnić, że działał on na szkodę koncernu, blisko milionowa odprawa przejdzie mu koło nosa.

Daniel ObajtekDaniel Obajtek
Źródło zdjęć: © PAP | Darek Delmanowicz

Prezes Orlenu Daniel Obajtek będzie jedną z pierwszych osób, która straci swoje stanowisko, jeśli rządy w kraju obejmie dotychczasowa opozycja. Takie deklaracje składają w rozmowach z money.pl posłowie Koalicji Obywatelskiej.

Usunięcie Daniela Obajtka z zarządu Orlenu – dzięki zmianom dokonanym przez rząd PiS w statucie spółki – będzie proste i szybkie. Wystarczy jeden podpis nowego ministra odpowiedzialnego za nadzór właścicielski nad tą spółką.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Po wyborach w NBP nastąpią zmiany? "Pan prezes może zacząć się wyzłośliwiać"

Prezes "swój honor ma"

Daniel Obajtek został powołany jako przedstawiciel ministra aktywów państwowych Jacka Sasina na podstawie specjalnych uprawnień, jakie w Orlenie ma minister wykonujący prawa z państwowych akcji w tej spółce. Może on w każdej chwili odwołać lub wymienić jednego członka zarządu Orlenu.

Zresztą kilka miesięcy temu prezes Orlenu sam przyznał, że jest "członkiem PiS-u" i w razie przegranej jego partii w wyborach odejdzie ze stanowiska. "Sam odejdę, nie trzeba mi będzie nawet dziękować. Mam swój honor i mam swoją godność" – powiedział w marcu br. w rozmowie z Business Insiderem.

Tyle Orlen płaci prezesowi Obajtkowi
Tyle Orlen płaci prezesowi Obajtkowi © money.pl | Angelika Sętorek

W przypadku odwołania pozostałych członków zarządu Orlenu sprawa będzie już bardziej skomplikowana.

Po powołaniu nowego rządu musi zostać mianowany nowy minister aktywów państwowych – lub nowego resortu nadzorującego Orlen. Następnie musi zostać zwołane walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki i powołana nowa rada nadzorcza, która odwoła dotychczasowy zarząd i powoła nowy.

Kadencja obecnego zarządu spółki kończy się z dniem odbycia walnego zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdanie finansowe spółki za 2025 rok, czyli w roku 2026.

- Kadencję tę można skrócić w przypadku zmiany statutu spółki i określenia nowej długości trwania kadencji oraz w innych przypadkach przewidzianych przepisami prawa - czytamy w komunikacie prasowym przesłanym nam przez Orlen.

Do skrócenia kadencji może doprowadzić także jednoczesne wygaśnięcie mandatów wszystkich członków zarządu danej kadencji.

Orlen nie oszczędza na wynagrodzeniach

Wszystkim 11 członkom zarządu Orlenu – po zwolnieniu ich z ich funkcji – należą się odprawy oraz odszkodowania za zakaz pracy w konkurencji.Wysokość tych świadczeń ma charakter poufny, zatem wszelkie informacje w nim zawarte są prawnie chronione i nie podlegają upublicznieniu - napisano w komunikacie prasowym.

Nie do końca tak jest. Orlen jest spółką giełdową, a to oznacza też dużą transparentność, jeśli chodzi o informacje dotyczące wynagrodzeń oraz wysokości wypłacanych świadczeń.

W sprawozdaniu rady nadzorczej o wynagrodzeniach członków zarządu oraz rady nadzorczej za 2022 r. czytamy m.in., że prezes Obajtek zarobił w 2022 r. łącznie 2 mln 416 tys. zł.

Po odwołaniu go z funkcji prezesa – podobnie, jak innych członków zarządu Orlenu – przysługuje mu standardowo odszkodowanie z tytułu zakazu konkurencji w wysokości sześciokrotności miesięcznego wynagrodzenia stałego, płatne w sześciu równych ratach miesięcznych.

Złote parasole w Orlenie

Z wyliczeń ekonomisty dra Dariusza Wieczorka z Uniwersytetu Gdańskiego wynika, że może być to kwota 626 925,60 zł (6 miesięcy x 104 487,60 zł).

Jak to policzyliśmy? Zgodnie z tzw. ustawą kominową, która ogranicza wysokość świadczeń w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, wynagrodzenie miesięczne członka zarządu Orlenu nie może przekraczać 15-krotności przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce za IV kw. roku poprzedzającego.

Zgodnie z tą zasadą, przy przeciętnym wynagrodzeniu za 2022 r. w kwocie 6965,84 zł – maksymalne dozwolone stałe wynagrodzenie w Orlenie nie może w tym roku przekraczać 104 487,60 zł miesięcznie. Podobnie limity obowiązują przy wynagrodzeniu zmiennym, które jest uzależnione m.in. od osiąganych wyników i celów spółki.

Przy zwolnieniu – w przypadku innym niż naruszenie podstawowych, istotnych obowiązków wynikających z umowy – członkom zarządu przysługuje również odprawa w wysokości trzykrotności miesięcznego wynagrodzenia stałego. Maksymalna kwota to 313 462,80 zł (3 miesiące x 104 487,60 zł).

Opuszczając Orlen prezes Obajek oraz inni członkowie zarządu, którzy przepracowali w koncernie minimum rok, mogą liczyć na wypłatę łącznie maksymalnie 940 388,40 zł, chociaż zdaniem dra Wieczorka, kwota ta powinna być dużo niższa i wynosić co najwyżej 594 510,30 zł. Skąd ta różnica?

Jak podkreśla nasz rozmówca, Orlen stosuje przy naliczaniu wynagrodzeń ustawę kominową, która ogranicza pensje do 15-krotności przeciętnej płacy w gospodarce, ale pomija przy tym ustawy okołobudżetowe, które mrożą tę przeciętną płacę na poziomie IV kwartału 2016 r., czyli do kwoty 4 403,78 zł.

Orlen stoi na stanowisku, że jako spółka prawa handlowego nie musi stosować ustaw okołobudżetowych i od 2018 r. stale waloryzuje wynagrodzenia swoim menedżerom o wskaźniki podawane co roku przez GUS.

Wysoki PIT nie dla Orlenu?

Warto przypomnieć, że w przypadku odpraw i odszkodowań za skrócenie umowy o pracę lub kontraktu menedżerskiego należy odprowadzić aż 70 proc. PIT. Jednak ustępujący zarząd Orlenu może takiej daniny od swoich świadczeń nie zapłacić.

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł bowiem w 2020 r., że podatek w takiej wysokości zapłacą tylko menedżerowie zatrudnieni w podmiotach publicznych, w których Skarb Państwa ma więcej niż 50 proc. praw głosu. Tymczasem w Orlenie ma ich 49,9 proc.

Odprawy nie będzie?

Ustępując ze swoich funkcji, 11-osobowy zarząd Orlenu może otrzymać łącznie nawet 11 mln zł odpraw i odszkodowań. Czy spółka będzie musiała je wszystkim wypłacić?

Okazuje się, że niekoniecznie. W 2017 r. ówczesna premier rządu Beata Szydło podpisała nowe "Zasady nadzoru właścicielskiego nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa". Dokument ten obowiązuje do dziś.

Czytamy w nim m.in., że odprawy i odszkodowania nie należą się członkom zarządów państwowych spółek którzy: popełnili pospolite przestępstwo potwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu, działali świadomie na szkodę spółki lub podejmowali decyzje bez zgody rady nadzorczej.

Poseł Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk w rozmowie z money.pl powiedział, że prezes Orlenu i jego ludzie muszą liczyć się nie tylko z utratą stanowiska, ale też z kontrolą i problemami prawnymi. Chodzi m.in. o fuzję Lotosu z Orlenem, sprzedaż Rafinerii Gdańskiej Saudi Aramco, manipulacje marżami na paliwa, a także o obejście ustawy kominowej, ograniczającej zarobki w państwach spółkach.

Warto przypomnieć, że ustępujący w 2015 r. z funkcji prezesa Orlenu przed upływem kadencji Jacek Krawiec otrzymał odprawę oraz odszkodowanie za zakaz pracy w konkurencji w łącznej kwocie 3 mln 360 tys. zł.

 Katarzyna Bartman, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie