Notowania

"Bodzio" jest kojarzony z przejechaniem psa. Firma może się domagać odszkodowania za naruszenie dobrego imienia

Kierowca, który jadąc służbowym samochodem firmy "Bodzio" celowo potrącił psa, został już dyscyplinarnie zwolniony. Ta sytuacja może jednak naruszyć dobre imię pracodawcy, choć winy za nią nie ponosi. Może zatem domagać się odszkodowania za straty wizerunkowe. Takie sprawy coraz częściej trafiają na wokandę.

Podziel się
Dodaj komentarz
(iStock.com)
Kierowca, który przejechał psa, usłyszał już zarzuty zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem

- Powództwa o naruszenie dobrego imienia firmy przez pracowników coraz częściej trafiają do sądów. Sprawy o zadośćuczynienie lub odszkodowanie to jednak często prawdziwa walka, bo niekiedy bardzo trudno jest wycenić, jaką szkodę tak naprawdę poniosła firma w wyniku naruszenia jej reputacji – mówi mec. Jacek Miłaszewski, który specjalizuje się w sprawach o ochronę szczególnych wartości, np. wizerunku i dobrego imienia.

Do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak duży samochód dostawczy przejeżdża psa. Nie wydaje się, by kierowca potrącił psa przypadkowo – wprost przeciwnie, nie dość, że czerpie satysfakcję z zaatakowania zwierzęcia, to jeszcze specjalnie zatrzymał się, by je dobić. Używając przekleństw, na bieżąco komentował zdarzenie, a następnie wrzucił filmik do internetu.

Policjanci zatrzymali już podejrzanego
Kierowca przejechał psa. "Podnoś się! Podnoś się!"

Pewnie spodziewał się, że jego bestialstwo spotka się z poklaskiem. Było zupełnie inaczej - mężczyźnie postawiono już zarzuty zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Podejrzanemu grozi do 5 lat więzienia i nawet 100 tys. zł grzywny.

Mężczyzna został też dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

Obejrzyj: Pomysł na Biznes: Taka para to coś więcej niż manufaktura skarpetek

Przestępstwo w służbowym samochodzie

Na filmiku widać, że samochód ma logo producenta mebli. W internecie natychmiast pojawiły się komentarze wprost łączące zdarzenie z firmą "Bodzio". Ta wydała oświadczenie, w którym stanowczo potępiła zachowanie pracownika.

(FB Fabryka Mebli Bodzio)
(Fot: FB Fabryka Mebli Bodzio)

- Mam dość słuchania w radiu i telewizji, że mają Państwo 300 sklepów. Jeden pracownik Wam zrobił więcej antyreklamy i rozpoznawalności niż kampanie za miliony – napisał jeden z komentujących.

No właśnie – lata istnienia na rynku, brak afer, a tu przez jedno zasługujące na naganę zachowanie pracownika – ogromna strata wizerunkowa. Czy poza tym, że firma w trybie natychmiastowym pożegnała się z kierowcą, może jeszcze w inny sposób domagać się naprawienia szkody, jaką wyrządził?

Mec. Jacek Miłaszewski wyjaśnia, że firma może domagać się pieniędzy za straty wizerunkowe. Utrata dobrego imienia to szkoda niematerialna, więc można się domagać zadośćuczynienia, ale doświadczenie z sali sądowej, jak mówi, podpowiada, że producent mebli będzie miał większą szanse na wygraną, jeśli wystąpi z wnioskiem o odszkodowanie.

Określenie wysokości odszkodowania będzie zależało od wielu czynników. Sąd weźmie pod uwagę pozycję firmy na rynku, jej rozpoznawalność, szum medialny, ale też będzie wymagał wykazania, jak afera przełożyła się na liczbę zamówień czy ewentualnie jej notowania na giełdzie.

Zapobiegać zamiast leczyć

Mecenas Miłaszewski dodaje, że firmy powinny we własnym interesie automatycznie wprowadzać do umów zapisy, które pozwolą łatwiej uzyskać zadośćuczynienie, jeśli pracownik naruszy reputację firmy.

Podaje przykład organizatorów koncertów i dużych imprez muzycznych. W umowach z artystami wprost jest napisane, że za "niegodne zachowania", np. wulgarne słowa ze sceny czy obraźliwe wpisy w internecie, w wyniku których mogą stracić sympatię fanów, muszą wypłacić organizatorowi określone sumy.

- Uważam, że to idealny moment, by firmy, nieważne, czy duże czy małe, zaczęły regulować w umowie odpowiedzialność pracowników za naruszenie reputacji firmy. Pracodawcy już na etapie nawiązywania współpracy powinni zadbać o ochronę dobrego imienia, zamiast mieć nadzieję, że w razie nagannego zachowania pracownika jakoś wywalczą należną rekompensatę, powołując się na postanowienia Kodeksu pracy lub innych ustaw – mówi.

Marek Kubala
16 lat walczy w sądach o dobre imię, odszkodowanie i firmę. Marek Kubala opowiada swoją historię

W Kodeksie pracy jest już przepis, który zobowiązuje pracownika do "szczególnej dbałości o dobro zakładu pracy" (art. 100 § 2 pkt 4). To nie tylko zakaz szkodzenia pracodawcy, ale także nakaz podejmowania wszelkich działań w interesie firmy. Przepis jest jednak bardzo ogólny. Jeśli pracodawca określi, jakie zachowania będą traktowane jako naruszenie reputacji, znacznie ułatwi sobie ścieżkę sądową.

- W umowie warto też wpisać wprost, że pracownik odpowiada nie tylko za szkody majątkowe, które wyrządzi firmie (np. zniszczenie mienia), ale i niemajątkowe – tłumaczy radca prawny. - W umowie można też zastrzec podstawy do wyliczenia rekompensaty za naruszenie dobrego imienia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: odszkodowanie, zadośćuczynienie, gospodarka, wiadomości
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
03-06-2019

Pawel37Haha to tylko pies dajcie chłopakowi spokój ofermy.

03-06-2019

FreakTo odszkodowanie powinni zapłacić dziennikarze, i to oni powinni być pociągnięci do odpowiedzialności. Kogo obchodzi gdzie taka osoba pracuje. … Czytaj całość

03-06-2019

DhrudhZgadzam się że to co zrobił jest okropne...szkoda tylko że ludzie nie reagują w taki sposób jak słyszą o gwalcic biciu kobiety albo dziecka. … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (81)