Czy i kiedy dojdzie do podwyżek stóp? Tak analitycy odczytują słowa prezesa NBP

Wydźwięk konferencji prezesa NBP Adama Glapińskiego wskazuje, że RPP pozostaje cierpliwa i nie spieszy się z zaostrzaniem polityki pieniężnej – ocenia główny ekonomista ING BSK Rafał Benecki. A Bartosz Białas i Grzegorz Ogonek z Erste Bank Polska prognozują, że RPP może rozważyć zaostrzenie polityki pieniężnej na początku 2027 r., gdy wygaśnie pakiet "CPN".

Podwyżki stóp nie w tym roku? Tak analitycy odczytują słowa prezesa NBPPodwyżki stóp nie w tym roku? Tak analitycy odczytują słowa prezesa NBP
Źródło zdjęć: © NurPhoto via Getty Images | Mateusz Wlodarczyk
Tomasz Sąsiada

W środę Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. W czwartek prezes NBP Adam Glapiński tłumaczył, że z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie wzrosły ceny ropy, a wraz z nimi - ceny na stacjach paliw. To podbiło wrześniową inflację do 4 proc. - po raz pierwszy od 14 miesięcy inflacja przekroczyła cel inflacyjny NBP (2,5 proc. z możliwymi odchyłami o jeden punkt procentowy w górę lub w dół). Dodał, że aktualne prognozy wskazują, iż w październiku może już wrócić do poziomu zgodnego z celem inflacyjnym, ale niepewność co do kształtowania się sytuacji jest wysoka.

– Jak na razie nie widzimy szerszego rozlewania się wstrząsu surowcowego na gospodarkę. Jednak utrzymują się ryzyka dla kształtowania się inflacji zgodnie z celem w średnim okresie. Dlatego jeśli te ryzyka będą narastać, to Rada jest gotowa do działania – zapowiedział. Na pytanie, czy RPP mogłaby podnieść stopy procentowe już w listopadzie, Adam Glapiński odpowiedział: "tak, chociaż tego nie przewiduję". – Na to się na razie nie zanosi, ale tego nie przesądzam – wyjaśnił.

Do końca roku stopy bez zmian? Ekonomiści prognozują

Główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki napisał w swoim komentarzu, że "w ocenie prezesa banku centralnego perspektywy inflacyjne są obarczone większą niepewnością w związku z napiętą sytuacją geopolityczną". Podczas konferencji Glapiński wymienił szereg czynników, które mogą sprzyjać wzrostowi inflacji, w tym dynamiczny wzrost popytu konsumpcyjnego, poprawa koniunktury w otoczeniu polskiej gospodarki, w tym w Niemczech, wzrost światowych cen surowców rolnych, ekspansywna polityka fiskalna oraz silny wzrost cen producentów.

"Niejako w kontrze do wspomnianych ryzyk, przewodniczący RPP zwracał jednocześnie uwagę, że dotychczasowy wzrost inflacji niemal w całości wynikał ze wzrostu cen paliw. We wrześniu energia odpowiadała za 60 proc. inflacji, a skala rozlewania się cen energii a inne ceny jest ograniczona. Wzrost inflacji bazowej z wyłączeniem cen żywności i energii od początku roku był niewielki, a we wrześniu prawdopodobnie doszło do jej niewielkiego spadku. Nie ma też na chwilę obecną sygnałów wskazujących na efekty drugiej rundy" – stwierdził Benecki.

Zdaniem ekonomisty dalsze decyzje banku centralnego będą uzależnione od napływających danych oraz kształtu listopadowej projekcji. Podkreślił on, że prezes Glapiński nie przewiduje potrzeby podwyżki stóp procentowych na kolejnym posiedzeniu w listopadzie. "Wydźwięk konferencji prezesa banku centralnego sugeruje, że RPP pozostaje cierpliwa i nie wykazuje skłonności do szybkiego i zdecydowanego zaostrzenia polityki pieniężnej, tak długo, jak wzrost inflacji pozostaje napędzany szokiem zewnętrznym i nie ma widocznych oznak szerszego rozlewania się wyższych cen energii na ceny innych towarów i usług" – stwierdził Benecki.

I podkreślił, że RPP nadal ma czas na reakcję. "(…) jeżeli szok energetyczny będzie się przedłużał, to do podwyżek stóp może dojść w pierwszym kwartale 2027 r., kiedy spodziewamy się dwóch ruchów w górę po 25 punktów bazowych każdy. Widzimy ryzyko niewielkiego wzrostu inflacji bazowej na przełomie rok 2026-27, co będzie wymagało ostrożnościowej podwyżki stóp procentowych" – napisał ekonomista.

Z kolei Bartosz Białas i Grzegorz Ogonek z Erste Bank Polska ocenili czwartkowe wystąpienie prezesa NBP jako zgodne z "dotychczasowym podejściem 'wait-and-see' (poczekamy, zobaczymy - przyp. red.) RPP". Ich zdaniem RPP uważa, że sytuacja pozostaje pod kontrolą.

"(…), jeśli nie dojdzie do pogorszenia perspektyw inflacyjnych, podwyżki stóp procentowych mogą okazać się zbędne. Jednocześnie dość wyraźnie zasygnalizowane zostało, że RPP chce najpierw zobaczyć materializację ryzyk inflacyjnych, zanim zdecyduje się na reakcję. Podtrzymujemy naszą prognozę zakładającą długi okres stabilnych stóp procentowych. Ewentualnie Rada mogłaby rozważyć zaostrzenie polityki pieniężnej na początku 2027 r., gdy wygaśnie rządowy program ograniczający wzrost cen paliw" – napisali.

Wybrane dla Ciebie