Daniel Obajtek zakończył urzędowanie na stanowisku prezesa Orlenu 5 lutego 2024 r. W trakcie ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości stał się jedną z najbardziej decyzyjnych osób w państwie, a kierowanie największą polską spółką przyniosło mu znaczny majątek. Oficjalne sprawozdania finansowe koncernu pokazują precyzyjnie, jak kształtowało się wynagrodzenie menedżera w ostatnich latach jego pracy.
Z dokumentów za 2023 r. wynika, że przez dwanaście miesięcy pracy na stanowisku prezesa zarobił on 1 mln 672 tys. zł. Oznacza to, że średnie miesięczne zarobki wynosiły około 140 tys. zł. Jest to kwota przewyższająca uposażenie, na jakie menedżer może liczyć obecnie, zasiadając w ławach Parlamentu Europejskiego.
Warto zauważyć dynamikę wzrostu tych dochodów. Rok wcześniej, w 2022 r., wynagrodzenie Daniela Obajtka zamknęło się w kwocie 1 mln 398 tys. zł. Różnica rok do roku wyniosła zatem 20 proc., co stanowiło wskaźnik wyższy niż ówczesny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w polskiej gospodarce czy podwyżki płacy minimalnej. Z kolei w 2024 r., za niespełna sześć tygodni pracy (od 1 stycznia do 5 lutego), były prezes zainkasował 651 tys. zł.
Jak zarabia nowy zarząd koncernu?
Zmiany kadrowe w spółce przyniosły nowe otwarcie, jednak stanowisko prezesa Orlenu niezmiennie wiąże się z wysokimi stawkami rynkowymi. Stery w koncernie przejął Ireneusz Fąfara. Z danych finansowych wynika, że w okresie od 11 kwietnia do 31 grudnia 2024 r. nowy szef zarobił 1 mln 7 tys. zł. Wynagrodzenie to obejmowało nieco ponad osiem miesięcy pracy na tym stanowisku.
Spółka ujawniła również informacje dotyczące wynagrodzeń w kolejnym okresie. Zgodnie z przyjętymi ustaleniami, w 2025 r. Ireneusz Fąfara ma otrzymać wynagrodzenie podstawowe w wysokości 1 mln 498 tys. zł. Zestawienie tych danych wskazuje na ciągłość w polityce płacowej na najwyższym szczeblu zarządzania państwowym gigantem. Sytuacja na rynku pracy w tak dużych firmach jak Orlen często budzi emocje społeczne, szczególnie w kontekście wysokości zarobków.