Notowania

nask
14.10.2019 13:14

Dezinformacja w sieci jest powszechna. Polacy są nagminnie oszukiwani i manipulowani

Ponad połowa polskich internautów przyznaje, że w ostatnich miesiącach zetknęła się z manipulacją lub dezinformacją, a 35 proc. Polaków ze sfałszowanymi informacjami w sieci spotyka się raz w tygodniu lub częściej. Przy czym aż 19 proc. wprost twierdzi, że nie sprawdza wiarygodności internetowych informacji, ani ich źródeł – wynika z badań NASK.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Materiały prasowe)
Co piąty polski internauta wprost twierdzi, że nie sprawdza w żaden sposób wiarygodności internetowych informacji.

Co trzeci internauta fałszywe informacje w sieci widzi przynajmniej raz w tygodniu lub nawet częściej. Jak wynika z badań, już sama świadomość tego, że ktoś próbował ich oszukać to wiele. Bo często i tej świadomości nie ma.

Co piąty z nas nic nie sprawdza

Dane wskazują, że kilka milionów użytkowników sieci i mediów społecznościowych nie analizuje tego, co zobaczyło w internecie. Jest w sieci? Jest. A to - niestety - dla niektórych oznacza, że wiadomość, wpis lub zdjęcie są prawdziwe. Tymczasem wcale tak być nie musi, bo produkowanie materiałów dezinformacyjnych w cyfrowym świecie stało się banalnie proste. Na tyle proste, że internetowa dezinformacja jest często strategią obcych i wrogi mocarstw.

Dane NASK w tym zakresie są jednoznaczne.

Co piąty polski internauta wprost twierdzi, że nie sprawdza w żaden sposób wiarygodności internetowych informacji - np. z mediów społecznościowych. Po prostu w nie wierzy - wynika z badań przeprowadzonych przez Pracownię Badań Społecznych NASK.

Naukowcy, przedstawiciele biznesu i urzędnicy zaprezentowali w NASK wspólny raport na temat problemu dezinformacji w Polsce.

Wydarzeniu towarzyszyła konferencja pt. "Zjawisko dezinformacji w dobie rewolucji cyfrowej. Państwo, Społeczeństwo, Polityka, Biznes". Organizatorem wydarzenia był instytut badawczy NASK, który zajmuje się cyberbezpieczeństwem od wielu lat.

Stare zjawisko, ale o nowej sile

- Dezinformacja i manipulacja opinią publiczną są zjawiskami uważanymi za jedno z poważniejszych wyzwań współczesnego internetu. Niestety znaczna część badanych przyznaje się do tego, że nie weryfikuje prawdziwości informacji w internecie - tak wyniki ocenia dr Rafał Lange, kierownik pracowni badań społecznych w NASK.

- Duża część polskich internautów ma poważne problemy z odróżnianiem opinii od faktu - wyjaśnia dr Rafał Lange. I właśnie dlatego NASK zdecydował się stworzyć kompleksową publikację na temat problemu.

Najnowszy analityczny raport NASK pt „Zjawisko dezinformacji w dobie rewolucji cyfrowej. Państwo. Społeczeństwo. Polityka. Biznes” podejmuje tematykę wyzwań związanych z dezinformacją we wszystkich tych aspektach. W publikacji znalazły się artykuły przygotowane m.in. przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, UODO, KRRiT, Ośrodek Studiów Wschodnich, CERT Polska, Akademię Sztuki Wojennej, Facebook, EDGE

Raport prezentuje najważniejsze akty prawne oraz działania poszczególnych jednostek państwa w celu zapobiegania i przeciwdziałania dezinformacji. W ocenie ekspertów szczególnie ważna jest współpraca, szybka wymiana doświadczeń oraz reagowanie na próby dezinformacji. Nie mniej istotne jest działanie na płaszczyźnie międzynarodowej, które może zapobiegać rozprzestrzenianiu się nieprawdziwych informacji, ale również występowaniu konfliktów na linii różnych państw. Do takich konfliktów również może prowadzić dezinformacja.

- Jesteśmy przekonani, że tak duża i wyczerpująca publikacja stanie się przyczynkiem do szerokich działań państwa. Działań, które będą nadążały za dynamicznymi zmianami świata. Obserwujemy bardzo dynamiczny rozwój świata cyfrowego. I ten rozwój ma zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na rozwój społeczeństwa, na rozwój państwa, na sposób prowadzenia biznesu. Nie ma dziedziny życia, która nie byłaby dotknięta cyfryzacją, ale również ewentualną dezinformacją - tłumaczy Krzysztof Silicki, zastępca dyrektora NASK i dyrektor ds. cyberbezpieczeństwa i innowacji.

(Materiały prasowe)

Medioznawca i kulturoznawca prof. Mirosław Filiciak zwracał uwagę podczas konferencji, że po latach zachwytu nad możliwościami, które niesie internet, przyszła świadomość, że nie wszystkie zjawiska są pozytywne. A właśnie jednym z takich negatywnych zjawisk jest dezinformacja - wykorzystywana w celach politycznych.

Prof. Mirosław Filiciak przypominał, że nie ma już dziś żadnych wątpliwości, że zmasowaną akcję dezinformacyjną Rosja prowadziła podczas kampanii wyborczej w USA. Identyczna sytuacja miała miejsce podczas referendum dotyczącego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. I jak podkreślał profesor, to doskonale pokazuje z jak szalenie groźnym zjawiskiem mamy do czynienia.

I właśnie dlatego w prace nad raportem dot. dezinformacji zaangażowały się główne instytucje państwa - Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Swoje pięć groszy w temacie dorzuca również Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Rosjanie przodują

I tak przedstawiciele BBN podkreślają, że od lat trwa "rywalizacja różnych ośrodków, których celem jest zaszczepienie odbiorcom wykreowanej wizji świata". I ta rywalizacja "toczy się z bardzo dużą intensywnością". Jak wskazują eksperci od bezpieczeństwa, bezrefleksyjne przyjmowanie propagandy obcych mocarstw może mieć destrukcyjny wpływ na społeczeństwo i państwo. Może też poróżnić państwa, spowodować strategiczny rozłam pomiędzy sojusznikami, a także dyskredytować instytucje międzynarodowe. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której Rosja usilnie stara się dowieść, że NATO jest organizacją niepotrzebną.

BBN zwraca uwagę, że akurat Rosjanie na terytorium Polski za pomocą dezinformacji mogą oddziaływać na różne sposoby. I tak standardem są próby podważania wiarygodności polskich urzędów, służb, armii, różnych grup zawodowych i sądów. Rosjanie mogą również próbować wpłynąć na polską politykę międzynarodową i stosunki z Ukrainą.

Przypominane są akty wandalizmu pomników, ale również wybijane są ewentualne polskie roszczenia wobec Lwowa, czy pokazywanie Ukraińców w Polsce jako zagrożenia dla bezpieczeństwa. W dezinformacji niestety wszystkie chwyty są dozwolone. Często dezinformatorzy rosyjscy starają się rysować świat według schematu: zgniły Zachód, fantastyczny Wschód.

(Materiały prasowe)

Ale dezinformacja nie ma tylko wymiaru międzynarodowego, ale również wewnętrzny. Jak wskazuje w raporcie Paweł Zegarow, specjalista ds. cyberpsychologii w NASK fałszywe wiadomości wpływają na psychikę człowieka: emocje, rozumowanie i zachowanie.

- Dezinformacja nie jest zjawiskiem nowym, jednak rozwój internetu i serwisów społecznościowych umożliwił manipulowanie opinią publiczną na niespotykaną dotąd skalę. Twórcy fałszywych informacji wykorzystują pewne niedoskonałości ludzkiego umysłu, mechanizmy wywierania wpływu i inne zjawiska opisane w psychologii, do osiągania celów politycznych, finansowych, ideologicznych bądź wizerunkowych - zaznacza w raporcie. W publikacji krok po kroku tłumaczy, jak działa wpływ społeczny, jak wyglądają procesy poznawcze i jaki wpływ mają na nie fałszywe wiadomości.

Facebook prowadzi swoją walkę

Podczas dyskusji pojawił się również przedstawiciel Facebooka - Jakub Turowski. Podkreślał, że "Facebook dąży do tego, by społeczność była dobrze poinformowana".

- Wiemy, że ludzie chcą widzieć na Facebooku prawdziwe informacje, my chcemy tego samego - podkreślał. Facebook opiera w tym zakresie swoją działalność na trzech filarach. Część akcji to po prostu usuwanie treści i twórców, którzy naruszają zasady i standardy serwisu.

Oprócz tego Facebook ogranicza zasięgi kłamliwych lub zmanipulowanych wiadomości. Do tego serwis zaczął również dbać o informowanie użytkowników o kontekście informacji, które widzą. Przykład takich działań? To oznaczanie wiadomości sponsorowanych przez partie polityczne.

- Jedną z najważniejszych prawd o mediach społecznościowych oraz ich wpływie na społeczeństwo jest to, że potęgują siłę ludzkich intencji. Zarówno w dobrych, jak i złych sprawach. Rozumiemy swoją odpowiedzialność w tym zakresie i zdajemy sobie sprawę, że bardzo wiele pracy jeszcze przed nami. Cały czas musimy się rozwijać i uczyć. Jesteśmy zdeterminowani, by szukać narzędzi, które pozwolą skutecznie walczyć z dezinformacją w sieci - zaznaczał.

Prof. Mirosław Filiciak podsumował konferencję kilkoma radami na przyszłość. Ekspert jest przekonany, że w najbliższej przyszłości kwestia uregulowania prawnego internetu jako takiego będzie istotna. Potencjalnie można zobowiązać wydawców do większej kontroli publikowanych przez użytkowników treści.

Ekspert SWPS zwracał również uwagę, że oddzielną kwestią jest na przykład wprowadzenie podatku cyfrowego, którzy będą płacić cyfrowi giganci: w tym Facebook i Google. Środki pobrane w ramach podatku mogłyby służyć do szerszej kontroli i audyty cyfrowego świata. Wszyscy eksperci zgodzili się, że istotna jest również najzwyklejsza edukacja internautów.

Ważną inicjatywą NASK w obszarze walki z dezinformacją jest funkcjonujący od jesieni 2018 roku portal BezpieczneWybor.pl , na którym eksperci radzą, jak bronić się przed manipulacjami w sieci.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-10-2019

Fisz'n'CzipCzy kreml już wyśmiał uczestników konferencji? Jakoś cicho tutaj.

Rozwiń komentarze (1)