Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Marcin Łukasik
Marcin Łukasik
|
aktualizacja

Gazprom nie zbuduje w Europie gazociągu bez nadzoru UE. "Koniec z przywilejami"

13
Podziel się:

Nic o nas bez nas. Taki jest wydźwięk dyrektywy dotyczącej budowy gazociągu Nord Stream 2, którą poparli unijny ambasadorowie. Chodzi o to, aby Komisja Europejska miała kontrolę nad inwestycją, za którą stoi Gazprom. - To jest krok w dobrą stronę - mówi money.pl wiceminister środowiska, Michał Kurtyka.

Czy Komisja Europejska pokrzyżuje plany Władymira Putina i prezesa Gazpromu Aleksieja Millera?
Czy Komisja Europejska pokrzyżuje plany Władymira Putina i prezesa Gazpromu Aleksieja Millera? (WP.PL)

Po burzlliwych negocjacjach unijni ambasadorowie przyjęli projekt dyrektywę w sprawie budowy gazoziągu Nord Stream 2. Rzutem na taśmę do grona sceptyków wobec inwestycji przyłączyła się Francja. Argumentem było to, by nie zwiększać zależności od paliwa z Rosji. Niewykluczone, że własnie ten krok przesądził o finale rozmów.

Jak pisaliśmy na money.pl, Nord Stream 2 to kość niezgody między Polską a chociażby Niemcami. Nawet niemieckie dzienniki wstawiały się za Polską. Władze nad Wisłą od początku sprzeciwiają się powstaniu gazociągu, który w praktyce nas omija.

- Historia pokazuje, że budowa gazociągów w Europie Środkowej oznaczała dla Polski wymuszanie koncesji pod groźbą niedostarczenia gazu. Nie chcemy, by gazociągi z krajów trzecich miały więcej przywilejów niż gazociągi wewnątrz Unii. Przykład Nord Streamu uwidacznia tę lukę w prawie. Przyjęcie dyrektywy oznacza pewność dostaw, bezpieczeństwo energetyczne i zachowanie zasad konkurencyjności - mówi money.pl wiceminister środowiska, Michał Kurtyka.

Dzięki nowym uprawnieniom Komisja Europejska będzie wiedziała o wszystkich kosztach budowy gazociągu, a do tego powstanie niezależny operator, który będzie nadzorował wysokość taryf. Do inwestycji trzeba będzie dopuścić inne przedsiębiorstwa, jeśli będą zainteresowane tłoczeniem paliwa przy pomocy tej instalacji.

Przyjęcie dyrektywy w takim kształcie oznacza koniec sytuacji, gdy o budowie, która ma wpływ na cały region, rozmawiają tylko rządy dwóch państw. W tym przypadku: Niemiec i Rosji.

Dyskusje o dyrektywie toczą się od końca 2017 roku. Przyjęcie wytycznych przez unijnych ambasadorów jest tak naprawdę wstępem do dyskusji. Kolejny, ważniejszy etap negocjacji odbędzie się w Parlamencie Europejskim.

- Rozmowy trwały bardzo długo na wielu różnych forach. Pierwszą odsłoną dyskusji była propozycja umowy międzyrządowej pomiędzy Unią Europejską a Federacją Rosyjską. Potem została opracowana propozycja nowelizacji dyrektywy gazowej, która definiuje zasady funkcjonowania gazociągów wewnątrz Unii. Budowaliśmy bardzo cierpliwie koalicję, która byłaby w stanie przeważyć pogląd zwolenników Nord Streamu 2, czyli m.in. firm z Austrii i Niemiec, o tym że Komisja Europejska nie powinna się wtrącać - wyjaśnił wiceminister Kurtyka.

Nord Stream 2 to projekt liczącego 1200 km gazociągu z Rosji do Niemiec, który ma iść po dnie Bałtyku. Instalacja byłaby praktycznie równoległa z uruchomioną w 2011 roku linią Nord Stream. Nowy gazociąg ma budować Gazprom oraz pięć zachodnich firm.

Zobacz także: OGLĄDAJ: Prezes UOKiK: postępowanie w sprawie Nord Stream 2 jest precedensowe

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(13)
Tolek
3 lata temu
Tak kochacie tę Unię, a ona tylko działa przeciw Polsce. NS 2 pokazuje jakie są wobec nas zamiary.
Gdzie jest Do...
3 lata temu
Chwila chwila ponoć Polak jest prezydentem Unii !!! Panie Tusk czemu pan nic nie zrobi nie zareaguje? Czyżby pan kolejny raz wolał nas sprzedać ??
Nie dla NS 2
3 lata temu
Unii nie można ufać! Nic a nic !! Kolejny raz decyzja przez którą Polska traci !!
Stefan Batory
3 lata temu
Unia robi wszystko, żeby nam zaszkodzić !! Nie dziwię się, że rząd jest eurosceptyczny i gdy trzeba stawia się unijnym decyzjom. Oni najchętniej zagrabiliby Polskę dla siebie.
Heniu polityk
3 lata temu
Ludzie nie bądźcie naiwni. Unia Europejska to twór Niemców, Francuzów i nikogo więcej. Nikt inny nie ma nic do powiedzenia. Parlament Europejski to fikcja, żeby stwarzać pozory demokracji.