Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Bartosz Wawryszuk
|

To zyskał Pawlak odchodząc z rządu

0
Podziel się:

Bartosz Wawryszuk tłumaczy, dlaczego były szef PSL podrzucił następcy gorącego kartofla.

To zyskał Pawlak odchodząc z rządu

_ Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno? _Zapewne, a podobnie mocno trzyma się Waldemar Pawlak. Co prawda od wczoraj były prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego jest już także oficjalnie byłym wicepremierem, ale najwyraźniej nie psuje mu to dobrego nastroju. Bo z wyraźnym rozbawieniem komentował w mediach pogłoski o tym, jakoby miał się zająć biznesem z Chińczykami.

Waldemar Pawlak będzie miał teraz dużo czasu, żeby odpocząć po pięciu latach pracy w rządzie, w czasie których nie brakowało stresu i nerwowych sytuacji. Zwłaszcza wtedy, gdy ludowcy próbowali zaznaczyć swoją odrębność w koalicji z PO i współpraca z Donaldem Tuskiem nabierała cech szorstkiej przyjaźni. Teraz jak wynika ze słów byłego wicepremiera, zajmie on miejsce w sejmowej ławie, skąd będzie mógł bez tylu napięć śledzić poczynania gabinetu, ograniczając się jedynie do recenzowania działań swojego następcy.

Jednak nie tylko odpoczynek jest tym, co sprawia, że partyjna porażka prezesa Związku Ochotniczych Straży Pożarnych nie jest wcale tak gorzka, jak mogłoby się wydawać. Paradoksalnie, więcej powodów do zmartwienia ma teraz Janusz Piechociński, który przejął kierownictwo w PSL. To on będzie musiał teraz dźwigać wespół z Donaldem Tuskiem brzemię niepopularnych decyzji podejmowanych przez rząd. A, że niespieszno mu do tego, widać wyraźnie po tym, ile trwa ustalenie, kto powinien zająć miejsce Pawlaka w rządzie.

Przyjmując stanowisko wicepremiera Piechociński weźmie bowiem odpowiedzialność za wszystkie ewentualne porażki rządu. A tych może nie brakować w najbliższym czasie. Choćby sprawa tego, ile Polska dostanie pieniędzy z unijnego budżetu na lata 2014-2020. A przed rządem stoją jeszcze inne zadania, które mogą sprawić, że wyborcy, a zwłaszcza własny elektorat, nie zapałają miłością do nowego zastępcy Tuska. Wystarczy wspomnieć zapowiedziane w expose likwidację podatku rolnego i zastąpienie go dochodowym od 2014 roku.

Dodajmy do tego jeszcze fakt, że nowy szef PSL zdobył władzę w partii tylko nieznaczną przewagą głosów. Czeka go więc zmaganie się w swoim macierzystym ugrupowaniu z tymi, którzy poparli Pawlaka albo próba przeciągnięcia ich na swoją stronę. A na dokładkę szefem Rady Naczelnej został Jarosław Kalinowski, który może próbować rozgrywać w stronnictwie własną partię.

Nie dziwota więc, że Pawlak nie chciał dalej być w rządzie. Odchodząc uwolnił się od wielu problemów, które zapewne wkrótce spadłby na jego głowę i obciążyły konto politycznych dokonań. Tego gorącego kartofla będzie musiał natomiast schwycić Piechociński. Czy się poparzy - pokaże czas. Natomiast Pawlakowi już to nie grozi, a jeśli zostanie do końca kadencji posłem, ma do następnych wyborów szansę oderwać od siebie wszystko co złe, a co mogło do niego przylgnąć i z czystą kartą powalczyć o nowe rozdanie. W końcu _ Chińcyki _ zawsze trzymają się mocno.

Czytaj więcej w Money.pl
Polityk PSL: Piechociński musi wejść do rządu Stanisław Żelichowski o tym, jaki resort powinien objąć nowy szef PSL.
Awans w PSL. "Żeby zlikwidować podziały" Prezes ludowców zapowiedział, że zamierza stworzyć nową praktykę przyjaźni z samorządowcami ponad partyjnym, prostym podziałem.
Lider PSL ma teraz zgryz: "nie chcem, ale muszem" Były już szef ludowców może odzyskać utraconą pozycję - uważa Łukasz Pałka.

Autor felietonu jest dziennikarzem Money.pl

dziś w money
wiadomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)