Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Unia Europejska chciała tanio kupić Ukrainę

Obietnice to za mało, kiedy konkurent ma kurek z gazem - pisze Bartłomiej Dwornik.

Podziel się
Dodaj komentarz

Jeśli ktoś ma do wyboru: obietnicę dość odległych perspektyw lepszego życia i okazję do odroczenia poważnych, aktualnych problemów, niemal na pewno wybierze drugą opcję. Dlatego można nie zgadzać się z decyzją Wiktora Janukowycza, który nie zaryzykował podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią, ale nikt nie powinien się jej dziwić.

Wspólnota nie jest najważniejszym partnerem gospodarczym Ukrainy. Większe znaczenie dla Kijowa mają Moskwa i Pekin. Bruksela, chcąc to zmienić powinna zaoferować znacznie więcej, niż obietnice. Zwłaszcza, że ich przyjęcie oznacza nadepnięcie na odcisk partnerowi handlowemu, który dzisiaj, tu i teraz, kupuje jedną czwartą ukraińskiego eksportu. I jednym gestem - a że Władimir Putin jest do tego zdolny, nikt chyba nie wątpi - może ten eksport zatrzymać.

Ma też w garści niesłychanie ważny - zwłaszcza o tej porze roku - argument. Kurek z gazem, którego bez wątpienia nie zawaha się użyć. Nie pierwszy raz zresztą. Nie tak odległa historia zna przecież takie przypadki.

Trudno się dziwić Ukraińcom, protestującym na Majdanie, że bliżej im do Brukseli, Paryża, Londynu czy Berlina, niż do Moskwy czy Władywostoku. Ale Unia, jeśli liczyła na łakomy kąsek w postaci ukraińskiego rynku zbytu i 45 milionów klientów dla swoich towarów, powinna liczyć nie tylko na sentymenty ludzi. Powinna przelicytować Putina konkretami, a nie mamieniem perspektywami. A tego, jak na razie, nie zrobiła.

Czytaj więcej w Money.pl

autor jest redaktorem Money.pl

Tagi: ukraina w ue, dziś w money, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz