Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
28.03.2020 17:00

Koronawirus. Branża ślubna broni się przed upadkiem

Z dnia na dzień stracili źródło utrzymania. Branża ślubna stoi nad przepaścią. Jej przedstawiciele proszą premiera o abolicję podatkową i zawieszenie składek i danin na pół roku. Apelują też o inne formy wsparcia.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Fotolia)
Ponieważ wesela planowane są z rocznym wyprzedzeniem, branża powróci do poziomu przychodów sprzed epidemii dopiero w 2021 roku.

W czasach epidemii branża ślubna liczy straty. Wprowadzony przez rząd zakaz organizowania zgromadzeń większych niż te dwuosobowe to dla niej potężny cios. Nie stoi jednak bezradnie i przechodzi do działania. I zakłada Polskie Stowarzyszenie Branży Ślubnej.

- Inicjatywa pojawiła się po to, by klient czuł się bezpieczny i zaopiekowany, a nasze biznesy miały szansę przetrwać te trudne czasy. Potrzeba chwili zrodziła pomysł i wyzwanie, które teraz podejmujemy, licząc na wsparcie i pomoc. Po to, by móc wspierać i wspomagać każdego z naszej branży - mówi Anna Matusiak-Rześniowiecka, współzałożycielka Polskiego Stowarzyszenia Branży Ślubnej i współwłaścicielka Agencji Ślubnej Ann&Kate Wedding Planners.

Obok niej, za inicjatywą stoją Agnieszka Winnicka z firmy "Welcome To The Jungle" oraz Katarzyna Demale - również z firmy Ann&Kate Wedding Planners.

Obejrzyj też: Oszuści żerują na koronawirusie. "Najważniejsza jest prewencja"

- Z dnia na dzień straciliśmy możliwość prowadzenia działalności, i to do odwołania. Jednak w przypadku naszej branży kłopoty nie skończą się wraz ze zniesieniem zakazu. Już teraz odwołane są wszystkie wesela zaplanowane na marzec, kwiecień, 90 proc. majowych oraz ciągle rośnie liczba odwoływanych wesel w czerwcu, lipcu, sierpniu i wrześniu tego roku - mówi Matusiak-Rześniowiecka.

List do premiera

Sytuacja, jak przekonuje, pogarsza się z dnia na dzień, a ponieważ wesela planowane są z rocznym wyprzedzeniem, branża powróci do poziomu przychodów sprzed epidemii dopiero w 2021 roku.

W praktyce skutkuje to pozbawieniem na 12 miesięcy osób i firm z branży realnych przychodów. Oczywiście sezon ślubny trwa od kwietnia do października. Jednak firmy te pracują cały rok nad realizacją zleceń. Również przez cały rok ponoszą koszty.

- W obecnej sytuacji istnieje bardzo duże ryzyko niewypłacalności oraz bankructw w naszym sektorze. W związku z powyższym zwracamy się do pana premiera o partnerstwo w tej kryzysowej sytuacji i wsparcie - mówi współzałożycielka PSBŚ.

Czego oczekuje organizacja?

Zawieszenia składek ZUS dla branży na okres 6 miesięcy, abolicji na okres 6 miesięcy danin: PIT, VAT, CIT, licząc od marca 2020. Nie naliczenie VAT przy zaliczkach przy procedurze VAT – marża.

Organizacja prosi też m.in. o uruchomienie finansowego wsparcia w wysokości 2000 zł dla osób samozatrudnionych oraz zatrudnionych na umowę zlecenie i dzieło na okres 6 miesięcy, a także o przedłużenie finansowego wsparcia w utrzymaniu pracowników zatrudnionych na umowę o pracę do 6 miesięcy (na zasadzie dopłat od państwa 40 proc. pensji).

Jakie wyjście stoi teraz przed branżą? W internecie pojawiają się głosy, że jednym z możliwych rozwiązań jest organizacja podwójnych, czyli łączonych, ślubów.

- Jeszcze nie jesteśmy w takim momencie, by łączone śluby były jedynym wyjściem z sytuacji. Większość par marzy jednak, by tego dnia być w centrum, a nie dzielić się uwagą z jeszcze jedną parą. Z dotychczasowego doświadczenia wynika, że wiele par przesuwa termin ślubu na jesień, zimę albo inne niż piątek czy sobota dni tygodnia jeszcze w 2020 r. - mówi ekspertka.

Będzie tłok

Można też przesunąć termin na kolejny rok. Ale to wyzwanie. Najlepsi usługodawcy mają wypełnione kalendarze na dwa lata do przodu, jeśli chodzi o ścisły sezon. Taka decyzja wiąże się więc nierzadko z szukaniem usługodawców od początku.

Może też oznaczać większe wydatki, bo to naturalne, że np. hotele i restauracje muszą zwiększyć swoje ceny, by zniwelować jakoś straty z czasu epidemii. To w wielu przypadkach walka o przetrwanie. Stąd kampania, którą zapoczątkowała organizacja: "Nie odwołuj - zmień termin".

Jak firmy poradzą sobie z natłokiem pracy, kiedy wszystko już wróci do normy?

- To nas akurat kompletnie nie martwi. Współpracujemy ze sobą. Jesteśmy w stanie zwiększyć swoje moce przerobowe i wspierać się wzajemnie w obrębie tych samych sektorów działalności - dodaje otuchy branży i młodym parom Matusiak-Rześniowiecka.

To prawdziwy przemysł

Wartość rynku ślubnego w Polsce przekracza 7 mld zł rocznie. Branża ślubna to kilkadziesiąt tysięcy mikro lub małych przedsiębiorców z wyłącznie polskim kapitałem, zasobami i wiedzą.

To nie tylko organizatorzy ślubni, restauracje, DJ-e i zespoły muzyczne. To również firmy świadczące usługi w tym sektorze: dekoratorzy, floryści, scenografowie, fotografowie, wideo operatorzy, obiekty weselne, restauracje, firmy cateringowe, firmy poligraficzne i wiele innych.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Tagi: wiadomości, gospodarka, branża ślubna, koronawirus
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
28-03-2020

OH!!każda przesada przechodząca w obłęd kończy się katastrofą...a branża ślubna już dawno straciła kontakt z rzeczywistością

28-03-2020

QQQBranża ślubna-latami brali z ludzi kasę jak za zboże-jak na ślub to wszystko dwukrotnie droższe-fryzjer,makijaż,wiązanka,suknia itd.Powinni mieć kasę … Czytaj całość

28-03-2020

Olek668Nie widzę żadnego problemu .Po prostu mniej zarobią ,bo teraz zastój .A kto powiedział ,że zawsze zyski będą . Interes to raz na wozie -a raz pod … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (391)