Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
tłum. Robert Susło
|

NBA atakuje Google

0
Podziel się:

Od czasu przejęcia YouTube koncern internetowy dostaje liczne monity o zaprzestaniu łamania praw autorskich. Najagresywniej walczą o swoje ligi sportowe.

NBA atakuje Google
(PAP / EPA)

Od czasu przejęcia YouTube, koncern internetowy dostaje liczne monity o zaprzestaniu łamania praw autorskich. Najtwardziej walczą o nie właściciele lig sportowych. Czy to już koniec koszykówki i piłki nożnej na YouTube?

Przejęcie internetowej platformy wymiany plików wideo YouTube może stać się dla Google dużo bardziej kosztowne niż 1,65 mld dol., które zapłacił poprzednim właścicielom serwisu.

Według informacji Handelsblatt, rzesze właścicieli praw autorskich z USA i Europy zasypują Google'a monitami wzywającymi firmę do usunięcia z internetu plików wideo chronionych prawami autorskimi. Właściciele praw autorskich nie chcą już dłużej tolerować udostępniania ich plików bez ponoszenia przez Gogle opłat licencyjnych.

Sportowcy walczą zaciekle

Szczególnie agresywnie zachowują się ligi sportowe. „Wezwaliśmy Google'a do usunięcia ponad 3 000 naszych klipów”, powiedział rzecznik National Football League (NFL). Także amerykańska National Basketball Association (NBA)
monitowała już w tej sprawi. Obie ligi zarabiają miliardy na sprzedaży praw do transmisji w TV i Internecie.

Ligi sportowe upatrzyły sobie szczególnie atrakcyjną część platformy wymiany plików, która od niedawna należy do Google'a. Tysiące wielbicieli zestawiają najlepsze sceny swych idoli, uzupełniają je podkładem muzycznym i prezentują na YouTube. Zostają przy tym naruszone prawa autorskie zarówno lig sportowych jak i koncernów muzycznych.

Plany internetowego giganta

Dzięki szybko rozwijającej się platformie wymiany plików Google chce zwiększyć swe udziały na rynku reklam online i próbuje rozładować spór o prawa autorskie. Ja powiedział rzecznik Google'a, pliki wideo usuwane są natychmiast po wezwaniu nas do tego przez właścicieli praw autorskich.

Ale właścicielom praw to nie wystarcza. „Nie chcemy czekać aż Google usunie materiał dopiero po naszym monicie”, powiedział rzecznik angielskiej ligi piłki nożnej Premier League. „Chcemy, aby Google nie udostępniał na stronie żadnych klipów, do których posiadamy prawa autorskie.

Podobne kroki podjęła także niemiecka liga piłki nożnej DFL. „Traktujemy tę sprawę bardzo poważnie”, powiedział rzecznik DFL. „Nasze prawa autorskie sprzedajemy za duże pieniądze naszym partnerom, także w Internecie, których to znowu prawa są w oczywisty sposób naruszane przez ofertę na platformie YouTube."

Czy dni sportu na YouTube są policzone?

Także amerykańskie koncerny medialne stają do walki z YouTube. Zarówno Disney jako i News Corp., jeden z największych w branży, potwierdzili, że przyglądają się bacznie poczynaniom YouTube, oraz „zastrzegają sobie prawo do podjęcia kroków prawnych.

Do tej pory Google spełniał wszystkie żądania. „Respektujemy prawe autorskie", powiedział rzecznik Google'a. W czym zatem problem? Każdego dnia tysiące użytkowników YouTube wstawia do Internetu 70 000 nowych klipów. Do czasu aż zostaną zauważone i monitowane przez ich prawnych właścicieli, mogą zostać ściągnięte setki tysięcy razy.

Politycy UE debatują obecnie, czy nie wprowadzić dla Internetu tych samych zasad dotyczących prawa autorskiego, jakimi objęta jest telewizja. Ten krok zmusiłby Google do sprawdzania wszystkich treści pod względem pogwałcenia praw autorskich, zanim zostaną one wstawione do sieci YouTube.

wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(0)