Paliwo może być jeszcze tańsze. Stacje ostro konkurują o klientów

Magda Żugier
Stacje paliwStacje paliw ostro konkurują o klientów
Źródło zdjęć: © PAP, money.pl | Grzegorz Momot, MAB

Ceny paliw są odgórnie ograniczone, ale kierowcy nadal mogą zapłacić mniej. Stacje konkurują rabatami sięgającymi 40 gr na litrze, a część prywatnych sprzedawców schodzi jeszcze niżej. Jednocześnie pojawiają się wątpliwości, ile firm rzeczywiście zapłaci podatek od nadzwyczajnych zysków – pisze we wtorek "Rzeczpospolita".

Maksymalne ceny benzyny i diesla nie wyeliminowały konkurencji między stacjami. Kierowcy nadal mogą znaleźć paliwo tańsze o kilkanaście groszy na litrze, a posiadacze kart lojalnościowych, aplikacji i kuponów mogą liczyć na dodatkowe rabaty.

Jesienne promocje uruchomiły m.in. Orlen, Shell i BP. W zależności od sieci obniżki sięgają 35 gr na litrze, a na stacjach Avia wynoszą 25–40 gr. Orlen utrzymuje promocję w programie Vitay do 15 października. Klienci mogą skorzystać z trzech kuponów o łącznej wartości 45 zł.

Nie wszędzie potrzebna jest jednak karta czy aplikacja. Część stacji franczyzowych sprzedaje paliwo nawet o kilkanaście lub 20 gr taniej niż duże sieci. Jak tłumaczy Przemysław Bryksa z KDCP Kancelaria Doradztwa Celnego i Podatkowego Rutkowski i Wspólnicy, takie firmy mogą obniżać marżę i rekompensować ją dużym wolumenem sprzedaży.

Grzegorz Maziak z e-petrol.pl zwraca uwagę, że konkurencja nadal działa mimo wprowadzenia cen maksymalnych. Jego zdaniem sprzedawcy mają różne modele zakupu paliwa, co pozwala części z nich ograniczać koszty. Jednocześnie ceny na stacjach pozostają zależne od sytuacji na europejskim rynku paliw.

Kto zapłaci podatek od zysków?

Rząd liczy, że podatek od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych przyniesie około 4 mld zł. Jednocześnie czasowe obniżenie VAT i akcyzy ma kosztować około 5 mld zł, a wszystkie tegoroczne odsłony programu Ceny Paliwa Niżej – około 9 mld zł.

Orlen wstępnie oszacował swoje zobowiązanie za okres od marca do sierpnia na około 2 mld zł. Ostateczna kwota będzie jednak zależała od wyników spółki w kolejnych miesiącach.

Unimot ocenia natomiast, że obecnie nie będzie zobowiązany do zapłaty zaliczki za okres od marca do września. Spółka zastrzega, że nie przesądza to o podatku za cały rok. Prezes Unimotu Adam Sikorski uważa przy tym, że danina może objąć znacznie mniej firm, niż się powszechnie zakłada – opisuje "Rzeczpospolita". Jego zdaniem najbardziej prawdopodobne jest, że zapłacą ją przede wszystkim Orlen i Saudi Aramco.

Ekspert wskazuje na możliwość ograniczania marży przez część przedsiębiorców, zwłaszcza importerów paliw. Ponieważ podatek zależy od poziomu marży, firmy mogą w ostatnich miesiącach roku próbować ją obniżyć, zmniejszając tym samym przyszłe zobowiązanie. Ostatecznie to rozliczenie całego 2026 r. pokaże, ile podmiotów rzeczywiście zapłaci daninę.

Wybrane dla Ciebie