Papierosy mentolowe ciągle dostępne. Koncerny przechytrzyły unijną dyrektywę

Co roku na raka płuc umiera w Polsce ok. 20 tys. osób. W 95 proc. przypadków sprawcą jest papieros. Zakaz sprzedaży papierosów mentolowych ma poprawić te statystyki. Będzie to jednak trudne, bo koncerny tytoniowe handlujące e-papierosami i podgrzewaczami bronią swoich zysków.

Palącym mentole pozostały podgrzewacze tytoniu lub e-papierosy. Duży wybór smaków i aromatów to już przeszłość.
Źródło zdjęć: © Forum
Krzysztof Janoś

"Palisz mentolowe papierosy? Od 20 maja 2020 weszły w życie nowe przepisy. Firma British American Tobacco (BAT) ma dla Ciebie alternatywne opcje" - czytamy na stronie "Masz wybór", która pojawia się wysoko w wynikach wyszukiwania po wpisaniu haseł z mentolami. To kolorowa i okraszona wizerunkiem Karoliny Gilon, prowadzącej program "Love Island Wyspa Miłości", brama do zakupu urządzeń Glo firmy BAT - producenta Lucky Strików i Pall Malli.

Obraz
© BAT

Klienci IQOS-a, od innego tytoniowego giganta firmy Philip Morris (PM), producenta Marlboro, dostali nawet specjalnego maila. "Mentol zniknął z papierosów, ale pozostał w HEETS (wkładki do IQOS-a -red.). Czy Twoi znajomi o tym wiedzą?" - czytamy w nim.

Za skuteczne polecenie znajomemu IQOS-a można dostać kod na 5 paczek HEETS-ów w cenie jednej.

Obraz
© PM

Glo, podobnie jak IQOS, podgrzewa tytoń do temperatury niższej niż w przypadku tradycyjnego spalania papierosa. Dzięki temu jak przekonuje BAT: "nie musisz martwić się nieprzyjemnym zapachem, dymem i popiołem". A PM dorzuca: "podgrzewa tytoń zamiast go spalać, dzięki czemu wydobywa smak prawdziwego tytoniu".

Zobacz także: Krzysztof Simon nie wierzy w reżim sanitarny na stadionach. "Życzę powodzenia temu kto będzie miał nad tym zapanować"


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Według szacunków BCC, mentole stanowiły 30 proc. polskiego rynku. Według danych Forum Konsumentów, wybierało je do tej pory 42 proc. palaczy.

Zostańcie z nami

Tym samym firmy tytoniowe nadal mogą liczyć na klientów, którzy być może zrezygnowaliby z palenia po wycofaniu z kiosków ich ulubionych aromatów. 20 maja stał się zatem znakomitą trampoliną marketingową do zwiększenia popularność podgrzewaczy, które mają mniej dymiąc mniej szkodzić.

- Badania samego składu wskazują, że substancji szkodliwych w tym dymie jest mniej, ale nie wiemy czy to rzeczywiście wpływa na liczbę zachorowań. Nie mamy wieloletnich doświadczeń w tym zakresie - mówi dr Łukasz Balwicki, ekspert Narodowego Instytutu Zdrowia - Państwowego Zakładu Higieny i dyrektor Poradni Antynikotynowej UCK w Gdańsku.

Jak przekonuje ekspert, zabranie papierosom i wyrobom tytoniowym atrakcyjnych atrybutów jak smak i aromat, obniża ich atrakcyjność. Taki był zamysł zakazu.

Mniej szkodliwe?

- Ma to ograniczyć liczbę osób uzależnionych od nikotyny. Niestety ustawodawca był krótkowzroczny, nie docenił innowacyjności branży, która chce zatrzymać klientów - mówi ekspert.

Nowe produkty elektronicznie podgrzewające tytoń nie zostały objęte tym zakazem. - Branża zapewnia o znaczącej redukcji we wdychanym dymie szkodliwych substancji, ale to nie oznacza, że palący będą rzadziej chorować. Zatem nie można tych produktów traktować mniej ostro - mówi dr Balwicki.

Jak dowodzi, dla tytoniu charakterystyczne jest to, że człowiek palący od jednego do pięciu papierosów dziennie nie jest w dużo lepszej sytuacji niż ten palący 30. - Nie ma dolnego poziomu szkodliwości palenia tytoniu. Każda ilość jest szkodliwa. Nie można mówić, że jak jest mniej substancji szkodliwych, to jest to bardziej zdrowe. To manipulacja - mówi Łukasz Balwicki.

W pół kroku

Dlaczego ustawodawca nie poszedł dalej? UE określa minimum regulacyjne. - Po prostu tego nie nakazała, co nie znaczy, że polski ustawodawca nie mógł tego zrobić. Jednak od lat przyzwyczailiśmy się już do tego, że robimy tylko to, czego chce Bruksela i nie robimy żadnego kroku więcej - mówi Balwicki.

Jak przekonuje, w ogólnym rozrachunku więcej płacimy niż zyskujemy na tym biznesie. Szacowane przez WHO koszty na rok 2012 to 57 miliardów złotych. 7 mld to koszty leczenia, reszta to utracona produktywność palaczy. Z kolei wpływy do budżetu państwa z akcyzy ze sprzedaży papierosów wyniosły w 2012 r. 18,5 mld zł.

To jednak nie cały bilans zysków i strat. W badaniu WHO do tej już olbrzymiej sumy nie dodano kosztów biernego palenia.

- Nie ma tam też utraconych korzyści związanych z tym, że pieniądze teraz wydane na papierosy mogłyby iść na wydatki bardziej sprzyjające wzrostowi gospodarczemu, jak na przykład edukacja - mówi Balwicki.

Co roku raka płuc diagnozuje się u ok. 20 tys. osób w Polsce. Tyle samo z tego powodu umiera. W 95 proc. sprawcą jest papieros. Rocznie więc za sprawa dymka znika z mapy Andrychów w łódzkim lub Chodzież w wielkopolskim.

Najlepiej nie palić

O nowe regulacje i metodę na utrzymanie sprzedaży w dobie zakazu mentoli tradycyjnych zapytaliśmy oba koncerny. Odpowiedział nam tylko rzecznik Philipa Morrisa.

- Oczywiście najlepiej jest w ogóle nie zaczynać palenia lub rzucić papierosy jak najszybciej. Jeśli ktoś podejmuje inną decyzję, to gotową i legalną alternatywą z mentolem dla polskich palaczy są systemy podgrzewania tytoniu oraz e-papierosy - mówi money.pl Adam Suchenek z Philip Morris Polska S.A.

Te pierwsze, jak wyjaśnia, podgrzewają prawdziwy tytoń bez jego spalania. Te drugie korzystają ze specjalnych płynów z nikotyną.

- Choć produkty te nie są pozbawione ryzyka, stanowią lepsze rozwiązanie dla palaczy. Potwierdzają to dotychczasowe analizy instytucji ochrony zdrowia publicznego - mówi Suchenek.

Rzecznik powołuje się na ustalenia Niderlandzkiego Narodowego Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska. Zgodnie z nimi zastąpienie palenia papierosów podgrzewaniem tytoniu wiąże się nawet z 25-krotnie mniejszą ekspozycją organizmu palacza na osiem substancji rakotwórczych zawartych w dymie papierosowym.

Wybrane dla Ciebie