Notowania

Czarne listy dłużników drastycznie się wydłużą. Łatwiej będzie na nie trafić

Resort gospodarki chce, by wpisywać do rejestrów dłużników nawet za zwłokę w opłacie abonamentu telewizyjnego czy składki do ZUS.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Wojciech Strożyk/REPORTER)

Biura Informacji Gospodarczej uzyskają dostęp do listy dłużników podatkowych, zalegających ze składkami do ZUS czy z opłatą za abonament radiowo-telewizyjny. Rozszerzone czarne listy mają zacząć działać już za rok. Sprawa dotyczy milionów Polaków i rynku wymiany informacji o dłużnikach, którego wartość sięga co najmniej 1,6 mld zł rocznie.

Założenia do projektu zakładającego "stworzenie powszechnego systemu wymiany informacji o wiarygodności płatniczej" są już gotowe, a nowe przepisy mają obowiązywać od stycznia przyszłego roku. Ministerstwo Gospodarki chce m.in., by część urzędów miała obowiązek przekazywania i udostępniania biurom informacji gospodarczej danych na temat osób, które zalegają z zobowiązaniami.

Jak miałoby to działać? Instytucje centralne - czyli na przykład skarbówka czy ZUS - będą musiały przekazywać biurom informacje o niezapłaconych zobowiązaniach wymagalnych (orzeczonych prawomocnie lub ostatecznie niezaskarżonych), dotyczących składek ZUS, opłat telekomunikacyjnych, kar administracyjnych oraz należności podatkowych i celnych.

Wśród informacji znajdować mają się dane dłużnika, przy czym wysokość zaległości nie będzie mogła być niższa niż 500 zł.

Informacje biurom będą mogły przekazywać również samorządy: gmina lub powiat, które mają informować, kto zalega z podatkiem od nieruchomości, podatkiem drogowym, rolnym, leśnym czy na przykład z opłatami za śmieci lub karami administracyjnymi.

W tym przypadku wymagane będzie wcześniejsze podpisanie przez biuro z danym samorządem umowy.

Biura mają też udostępniać informacje o bezskutecznych egzekucjach dłużników-przedsiębiorców. Chodzi o takie zobowiązania, wobec których umorzono postępowanie egzekucyjne. Informacje te będą pochodziły z zasobów kancelarii komorniczych.

Skąd pomysł na poszerzenie katalogu spraw, za które będzie można trafić do rejestru? Projekt ma zmotywować nierzetelnych dłużników do spłaty swoich długów oraz poprawę bezpieczeństwa obrotu gospodarczego. - Poza tym ma zmniejszyć koszty ponoszone przez szukających informacji - przekonują autorzy założeń do projektu ustawy.

Cztery biura, cztery systemy i miliardowe koszty

W Polsce działają teraz cztery biura informacji gospodarczej, gromadzące dane o nierzetelnych dłużnikach:

  • BIG InfoMonitor,
  • Krajowy Rejestr Długów BIG,
  • Rejestr Dłużników ERIF BIG,
  • Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej (KBIG).

By dokładnie prześwietlić ewentualnego kontrahenta, trzeba występować z zapytaniem do każdego z biur. Każde z nich prowadzi odrębną ewidencję dłużników i zupełnie inną strategię cenową przyjmowania wniosków lub udostępniania raportów.

Ceny - w zależności od usługi - wahają się od 1-2 zł do nawet kilkuset za abonamenty. W sumie liczba raportów w ciągu roku we wszystkich biurach sięga 50 mln, a zainkasowane kwoty sięgają co najmniej 1,6 mld zł. Przy czym wartość zobowiązań Polaków i firm, które wciągnięto do rejestrów dłużników, przekraczają w sumie 80 mld zł.

Biura Informacji Gospodarczej działające w Polsce Liczba raportów i informacji udzielanych rocznie przez BIG-i Szacunkowa wartość opłat wnoszonych przez klientów BIG-ów Szacunkowa wartość zobowiązań osób i firm widniejących w rejestrach dłużników
Źródło: Money.pl na podstawie danych firm
* BIG InfoMonitor, * Krajowy Rejestr Długów BIG, * Rejestr Dłużników ERIF BIG, * Krajowe Biuro Informacji Gospodarczej (KBIG). ##50 mln ##1,6 mld zł ##80 mld zł

Po wejściu planowanych zmian, wartość zaległości w rejestrach może się powiększyć nawet dwukrotnie. Tylko zaległe zobowiązania wobec ZUS szacowane są na ponad 50 mld zł, zaległe podatki lokalne przekraczają 35 mld zł, a za abonament RTV - 2,5 mld zł.

Przedstawiciele rządu przekonują, że gra warta jest świeczki, bo ujednolicenie systemu poprawi ściągalność zaległości. Przed rokiem resort finansów zbadał efektywność Biur Informacji Gospodarczej i okazało się, że jest ona na poziomie 30 proc.

Wpisanie do BIG powoduje, że dłużnik spłaca swoje zobowiązania, bo chce np. kupić telefon w abonamencie, samochód czy telewizor na raty. Autorzy zmian w prawie argumentują, że zwiększy się efektywność spłat długów wobec Skarbu Państwa, np. kierowców, którzy nie regulują mandatów.

Co się jeszcze zmieni? Resort gospodarki chce, by koszt uzyskania dostępu do informacji nie przekraczał dla klienta 30 zł łącznie za informacje gospodarcze z jednego biura. Istotne jest również to, że Biura - dziś działają cztery w całej Polsce - będą musiały wymieniać się między sobą posiadanymi danymi, a osoby lub firmy - chcące uzyskać pełną informację na temat dłużnika - będą składać tylko jeden wniosek.

Nowelizacja ma wprowadzić też możliwość wniesienia sprzeciwu dłużnika wobec wpisu. O tym, że ma taką możliwość, będzie się mógł dowiedzieć między innymi z pisma od wierzyciela, w którym ten będzie musiał poinformować go o zamiarze wpisania zobowiązania do BIG-u. Wierzyciel, który przekaże do biura nieprawdziwą informację podlegać będzie grzywnie do 30 tys. zł. Biuro, które ujawni nieprawdziwą lub nieaktualną informację gospodarczą również podlegać będzie podobnej grzywnie.

Propozycje resortu gospodarki niekonstytucyjne?

Propozycje resortu gospodarki dotyczą istotnej sprawy - następstwem wpisania do BIG jest nie tylko nieuzyskanie kredytu, pożyczki ale i trudności w zakupie sprzętu na raty, kupno telefonu na abonament, podłączenia internetu czy nawet podpisanie umowy z którąś z telewizji cyfrowych na montaż anteny. Ale co o propozycjach ministerstwa sądzą eksperci?

Pracodawcy zrzeszeni w Lewiatanie chwalą kierunek proponowanych zmian - rozszerzenie listy osób objętych możliwością wpisania do rejestru dłużników. Wskazują jednak na niekonsekwencje i nieścisłości w projekcie.

- Tytuł projektu jednoznacznie wskazuje na obowiązek przekazywania (udostępniania) informacji gospodarczych przez urzędy centralne lub ich jednostki terenowe. Z kolei w treści projektu mowa jest o obowiązku lub uprawnieniu. Jest to albo niespójność, albo świadomy zapis, ale wówczas intencje autorów projektu nie są zrozumiałe. Nie wiadomo bowiem, w których sytuacjach miałby istnieć obowiązek udostępniania informacji gospodarczych, a w których uprawnienie, a także jakie miałoby być kryterium takiegoż podziału_ - _ tłumaczą w przesłanej do Money.pl analizie.

UOKiK z kolei wskazuje na zbyt ogólnie sformułowane zobowiązania czy zaległości określane zbiorczą nazwą publicznoprawnych. Jak przekonują, np. prawnicy UOKiK-u, z projektu nie wynika dokładnie, co projektodawca rozumie pod pojęciem "grzywien i innych opłat o charakterze karnym" i że pozostawia zbyt duże pole do interpretacji.

Najostrzej o projekcie wypowiadają się prawnicy Rządowego Centrum Legislacji.

Oprócz zastrzeżeń co do samej idei przekazywania do biur informacji o zobowiązaniach publicznoprawnych wskazują, iż nie wyjaśniono zaproponowanego zakresu tych informacji i pominięto takie podatki jak: PIT, CIT, VAT, a ponadto zobowiązania z tytułu składek na ubezpieczenie zdrowotne czy też kar administracyjnych.

Jak napisali w swojej opinii: nie można pozostawić do uznania urzędników czy przekazywać informacje o należnościach do biura, czy też nie. Takie rozwiązanie godziłoby w zasadę równego traktowania przez organy publiczne i naruszałoby art. 32 Konstytucji RP.

Przedstawiciele RCL punktują też propozycję wprowadzenia instytucji "sprzeciwu" dłużnika. Wskazują, że biura informacji gospodarczej zostały powołane do pośrednictwa w udostępnianiu informacji gospodarczej, a nie do rozstrzygania spraw, czy zobowiązanie istnieje czy też nie. - Kwestie takie mogą być rozstrzygane przez strony, wybranego przez nie arbitra bądź sąd - piszą prawnicy RCL w ekspertyzie.

Resort gospodarki zapewnia, że krytyka i głosy RCL czy UOKiK będą wzięte pod uwagę w toku dalszych prac nad projektem. Przypomnijmy, wedle harmonogramu nowelizacja miałaby zostać przyjęta jeszcze w tym roku, a zacząć obowiązywać od stycznia 2016 roku.

##

##

Jesteś w BIG? Kłopoty z kredytem i zakupami

Jak nasze dane trafiają na czarną listę? Wierzyciel, chcąc umieścić dłużnika w BIG, miesiąc wcześniej listem poleconym wysyła mu powiadomienie. Każda osoba, która jest wierzycielem, ale nie jest przedsiębiorcą, ma obowiązek posiadać prawomocny sądowy nakaz zapłaty długu, a także dokumenty potwierdzające istnienie zadłużenia.

Przedsiębiorca zgłasza dłużnika do BIG na podstawie posiadanej umowy czy też faktury, która potwierdza istnienie zobowiązania. Poza tym od terminu zapłaty minąć musi co najmniej 60 dni, a jeśli chodzi o kwoty - dłużnik prywatny ma dług w wysokości co najmniej 200 zł, natomiast firma minimum 500 zł.

Jeżeli chcemy sprawdzić, czy nie znajdujemy się w rejestrze biura informacji gospodarczej i Rejestrze Dłużników ERIF, mamy możliwość uzyskać te informacje na przykład przez serwis www.infokonsument.pl. W ten sposób dowiemy się, czy nie zostaliśmy wpisani na listę dłużników przez jakiegoś wierzyciela.

Wiele instytucji i firm zagląda do tego typu rejestrów, w momencie gdy chcemy podpisać jakąś umowę. Wystarczy, że zarejestrujemy się na podanym serwisie, aby zobaczyć czy widniejemy w BIG, a także uzyskamy wgląd w to, kto się nami interesował i sprawdzał o nas informacje.

Co zrobić, by zniknąć z rejestru BIG?

W takiej sytuacji musimy postarać się wynegocjować dla siebie rozłożenie zwrotu rat na korzystniejsze dla siebie. Tak, by nie mieć już problemów z terminowym oddaniem. Pamiętajmy, że ugoda zawarta z wierzycielem czy też z firmą windykacyjną, to jedyna droga na pokonanie problemów i pozbycie się długów.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: długi polaków, długi, giełda, kraj, raport, raporty gospodarcze, podatki, msp, czołówki, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, porady, baza wiedzy, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz