Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Materiał powstał przy współpracy z PKEE

Rosnące ceny energii elektrycznej. Europę dobija system ETS

Podziel się:

Problem rosnących cen energii elektrycznej dotknął większość krajów Unii Europejskiej. Ma to ścisły związek z rosnącymi cenami uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS. W Polsce koszt uprawnień to obecnie aż 59 proc. ceny energii elektrycznej, za którą wszyscy płacimy rachunki!

Rosnące ceny energii elektrycznej. Europę dobija system ETS
(Adobe Stock)

EU ETS, czyli unijny system handlu emisjami, w swojej idei ma służyć finansowaniu walki ze zmianami klimatycznymi oraz zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych. Środki, które trafiają do budżetów państw z tego tytułu, przynamniej w połowie powinny być przeznaczane na inwestycje sprzyjające ich redukcji oraz na system wsparcia dla odbiorców energii.

W tym roku Unia Europejska wyznaczyła nowy cel redukcji emisji gazów cieplarnianych – o 55 proc. do 2030 roku w porównaniu ze stanem z 1990 roku.

Polska dąży do reformy systemu

Opłaty za uprawnienia od polskiej energetyki trafiają jednak nie tylko do krajowego budżetu, ale również do budżetów państw członkowskich dysponujących nadwyżką uprawnień. Polski rząd od dawna działa na rzecz zmiany tej sytuacji.

Jeszcze w grudniu premier Mateusz Morawiecki apelował w Brukseli o systemowe rozwiązanie problemu. Pomimo zakrojonej akcji dyplomatycznej do tej pory nie udało się jednak przekonać unijnych władz oraz pozostałych państw członkowskich w sprawie zmian w systemie EU ETS.

Unia Europejska stoi przed kluczowymi decyzjami. Obecna koncepcja unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji jest błędna. Konieczne jest przeprowadzenie głębokiej reformy systemu – pisał na początku stycznia Mateusz Morawiecki w artykule opublikowanym na portalu Euractiv.

System handlu emisjami działa na zasadzie "cap and trade" (z ang. ograniczaj i handluj). Jego podstawą jest limit emisji gazów cieplarnianych, który z czasem jest obniżany. Ma to sprawić, aby paliwa kopalne były coraz mniej opłacalnym źródłem energii. Podmiot, który chce emitować dwutlenek węgla do atmosfery, musi posiadać do tego uprawnienie. Jedno jest równe tonie CO2 wyemitowanego do atmosfery.

Deficyt uprawnień najbardziej dotyka gospodarek, w których koszty transformacji energetycznej będą najwyższe. Takich jak Polska. W naszym miksie energetycznym, w którym coraz większy udział mają źródła OZE, udział paliw kopalnych wynosi ok 70 proc. Efekt jest taki, że teraz to kraje takie jak Polska pośrednio finansują transformację energetyczną w bogatych państwach UE, które już dziś mają wysoki udział odnawialnych źródeł w gospodarce!

Najmniej zarabia sprzedawca energii elektrycznej

Problem ten potęgują gigantyczne wzrosty cen uprawień do emisji CO2, które nastąpiły w 2021 roku. W grudniu przekroczyły rekordowe 90 euro za tonę. Jeszcze na początku ubiegłego roku było to ok. 30 euro, a na przełomie 2017–2018 roku ponad 11-krotnie mniej – ok. 8 euro.

Koszt uprawnień to obecnie aż 59 proc. ceny energii elektrycznej, co wynika z polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

25 proc. stanowią pozostałe koszty związane z jej produkcją, a 8 proc. koszty OZE i efektywności energetycznej.

Koszty własne sprzedawców prądu wynoszą 6 proc., a ich marża zaledwie 1 proc. Podobnie jak akcyza.

Poza wzrostem cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla na koszt produkcji energii wpłynęły także mniejsza w ostatnim roku produkcja prądu ze źródeł odnawialnych oraz ożywienie gospodarcze po koronawirusowym kryzysie, które zwiększyło zapotrzebowanie na energię.

Polacy na razie zapłacą mniej

Zgodnie z decyzją prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, który ogłosił taryfy dla sprzedawców oraz dystrybutorów energii, wartość rachunku za prąd w tym roku pójdzie w górę o około 24 proc. względem 2021 roku. A to w przypadku przeciętnej rodziny 2+2 (grupa taryfowa G11, 1,8 MWh zużycia miesięcznie) oznacza podwyżkę średnio o 21 zł miesięcznie.

Przeciwdziałając wzrostom cen, rząd wprowadził tarczę antyinflacyjną.

Tarcza antyinflacyjna zakłada m.in. obniżenie stawki VAT na dostawę energii z 23 do 5 proc. do końca marca oraz zwolnienie z akcyzy energii sprzedawanej gospodarstwom domowym do końca maja. Dzięki przyjętym rozwiązaniom w pierwszym kwartale 2022 roku podwyżka rachunków wyniesie średnio ok. 6 zł.

Rząd wprowadził także dodatek osłonowy wynoszący nawet do 1437,50 zł rocznie w zależności od dochodu na osobę, wielkości gospodarstwa domowego oraz rodzaju ogrzewania.

Wnioski można składać w gminie lub przez internet – do końca stycznia, aby dostać pierwszą transzę do końca marca lub do końca października, aby otrzymać całość do 2 grudnia.

Jak samemu zadbać o rachunek?

Branża energetyczna jest świadoma, że ceny energii nadal będą rosły, tak jak ceny uprawnień do emisji. Dlatego Polski Komitet Energii Elektrycznej edukuje Polaków za pośrednictwem strony www.liczysieenergia.pl. Bo chociaż na ceny energii obywatele nie mają wpływu, to na wysokość swojego rachunku już tak.

Co możemy zrobić, aby płacić mniej? Odłączajmy z gniazdek urządzenia, z których nie korzystamy oraz zaopatrzmy się w listwę antyprzepięciową.

Wybierając sprzęt gospodarstwa domowego, zwracajmy uwagę na jego klasę energetyczną. Podobna lodówka o niskiej klasie energetycznej, np. G, może pobierać nawet kilkakrotnie więcej prądu niż ta oznaczona najwyższą klasą energetyczną A. Wymieńmy też w mieszkaniu żarówki na oświetlenie LED-owe.

Pamiętajmy też, że niektóre taryfy zakładają mniejsze opłaty za energię zużywaną nocą lub w weekendy. Warto zatem na te godziny zaplanować energochłonne czynności, np. pranie czy mycie naczyń w zmywarce.

Te oraz wiele innych praktycznych porad znajdziemy na stronie www.liczysieenergia.pl.

Materiał powstał przy współpracy z PKEE
Źródło:
Materiał Partnera