Sądny dzień dla NBP. Prezydent zdecydował. Członek RPP mówi nam o scenariuszach
NBP musi uzupełnić skład zarządu. Prezydent ponownie skierował do premiera wnioski. – Narodowy Bank Polski to konstytucyjny organ państwa. W obliczu zmian w zarządzie należy znaleźć taką wykładnię obowiązujących przepisów, która pozwoli na jego niezakłócone funkcjonowanie – mówi w wywiadzie dla money.pl prof. Przemysław Litwiniuk z Rady Polityki Pieniężnej.
Zgodnie z ustawą o Narodowym Banku Polskim zarząd tej instytucji powinien się składać z co najmniej sześciu osób. Dokładnie tylu członków ma obecne kierownictwo NBP. Sytuacja zmieni się na początku listopada tego roku. Wygaśnie wtedy 6-letnia kadencja wiceprezesa Adama Lipińskiego.
Jeśli do tego czasu prezes NBP, w porozumieniu z premierem i prezydentem, nie uzupełni składu zarządu, najważniejszy organ decyzyjny NBP przestanie spełniać ustawowe warunki i – zdaniem części ekspertów – nie będzie mógł wykonywać obowiązków.
– Reguły gry w tej sprawie nie są doprecyzowane w polskim systemie prawnym – mówi w rozmowie z money.pl prof. Przemysław Litwiniuk z Rady Polityki Pieniężnej. Jak tłumaczy, ustawa o Narodowym Banku Polskim co prawda określa dokładną liczbę członków zarządu NBP. Z treści tych przepisów nie wynika jednak wprost, jakie konsekwencje niesie ze sobą spadek tej liczby poniżej ustawowych wymogów. – W związku z tym pojawia się pytanie: kto w tej sprawie będzie sędzią? – dodaje prof. Litwiniuk. Rozmowa odbyła się podczas XV Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.
Nasz rozmówca cały czas liczy na to, że prezes NBP, prezydent i premier dojdą do porozumienia w sprawie obsady władz banku. Jeśli do tego nie dojdzie, można szukać innych rozwiązań.
Prof. Przemysław Litwiniuk odwołuje się przy tym do wydarzeń z przeszłości, kiedy marszałkowie Sejmu blokowali powołanie członków kolegium Najwyższej Izby Kontroli. – Przyjęto wówczas wykładnię (sposób rozumienia i stosowania prawa – red.), akcentowaną nawet przez Kancelarię Sejmu, zgodnie z którą liczba członków kolegium NIK nie przesądza o jego zdolności do działania – tłumaczy członek RPP.
– Z perspektywy prawa cywilnego zarząd NBP to organ osoby prawnej. Ale zarząd Narodowego Banku Polskiego to także istotny, kluczowy element konstytucyjnego organu państwa. Nie można doprowadzić do sytuacji, w której bierność jednych organów państwa unicestwia inny organ – podkreśla prof. Liwiniuk w rozmowie z money.pl.
Adam Glapiński stanie przed Trybunałem Stanu?
Członek Rady Polityki Pieniężnej odniósł się również do propozycji postawienia przed Trybunałem Stanu prezesa NBP, Adama Glapińskiego. Taki wniosek sformułowała na początku października sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Gdyby wniosek przegłosował cały Sejm, szef banku centralnego zostałby zawieszony.
Prezes NBP z urzędu jest jednak także przewodniczącym Rady Polityki Pieniężnej i to na jego wniosek RPP spotyka się na comiesięcznych posiedzeniach, podczas których zapadają decyzje o wysokości stóp procentowych. Prof. Przemysław Litwiniuk mówi nam, że mimo wszystko nie spodziewa się sparaliżowania działalności Rady.
– Nie będę komentować wniosku komisji i wkraczać w kompetencje Sejmu. Natomiast od (sformułowania) wniosku komisji do podjęcia w tej sprawie uchwały przez Sejm może minąć bardzo dużo czasu. W związku z tym nie spodziewam się w tym zakresie komplikacji. Osobiście nie będę tutaj widział przeszkody dla sprawowania funkcji (przewodniczącego RPP – przyp. red.) – stwierdza nasz rozmówca.
NBP ponawia wnioski odrzucone przez premiera
W piątek szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker przekazał, że Karol Nawrocki ponownie przekaże premierowi do kontrasygnaty wnioski, w których prezes NBP zaproponował, by skład zarządu banku uzupełnili Ludwik Kotecki, Przemysław Litwiniuk, Marcin Zarzecki i Marta Kightley. Takie same nazwiska znalazły się w dokumentach przekazanych Donaldowi Tuskowi wiosną tego roku.
W rozmowie z money.pl – którą nagraliśmy jeszcze przed piątkową wypowiedzią szefa gabinetu prezydenta – prof. Przemysław Litwiniuk zapewniał, że nie zna nazwisk, które znalazły się w ponowionych wnioskach o uzupełnienie składu zarządu. – Bank nie ujawnił mi tej informacji, więc nie mogę się nią z państwem podzielić – wyjaśniał nasz rozmówca.
– Ja udzieliłem zgody (na kandydowanie – red.) w grudniu zeszłego roku. Rzeczywiście, była wówczas taka rozmowa po spotkaniu wigilijnym. prezes Glapiński mówił w trakcie tej rozmowy, że zamierza zaproponować taką formułę, która zapewniłaby większy pluralizm w zarządzie NBP, jeśli chodzi o poglądy, i która mogłaby się spotkać także z akceptacją prezesa Rady Ministrów – relacjonował Litwiniuk.
Zgodnie z przepisami członkowie zarządu NBP są powoływani przez prezydenta na wniosek prezesa Narodowego Banku Polskiego. Wnioski w tej sprawie wymagają jednak kontrasygnaty, czyli – w dużym uproszczeniu – zgody szefa rządu. W maju NBP przekazał, że premier Donald Tusk zwrócił wysłane do niego wnioski o powołanie Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka, Marcina Zarzeckiego i Marty Kightley bez kontrasygnaty.
Dziennikarz money.pl. Autor wywiadów i reporter, przez wiele lat związany z radiem TOK FM jako jeden z prowadzących magazyn „EKG - Ekonomia, Kapitał, Gospodarka”. Laureat Nagrody Dziennikarskiej im. Mariana Krzaka i Nagrody SGH dla dziennikarza gospodarczego roku 2025.