"W związku z czym komisja wnosi o pociągnięcie Adama Glapińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu" – taka fraza powtarza się w sprawozdaniu osiem razy. To oznacza, że wszystkie osiem zarzutów, jakie znalazły się we wniosku wstępnym, znalazło w ocenie komisji potwierdzenie. – To inna sytuacja niż w przypadku Macieja Świrskiego, szefa KRRiT, gdzie jeden z zarzutów w trakcie prac komisji okazał się bezpodstawny – mówi nam poseł KO Maciej Tomczykiewicz. Komisja, jak wynika z odnośników w dokumencie, bazowała w dużej mierze na archiwalnych artykułach money.pl.
Co zarzuca komisja
Skup obligacji na 144 mld zł w latach 2020–2021, co komisja uznaje za pośrednie finansowanie deficytu budżetowego przez bank centralny, czyli naruszenie art. 220 ust. 2 Konstytucji i art. 3 ustawy o NBP. "W ocenie Komisji zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwala na przyjęcie, że skup skarbowych i dłużnych papierów wartościowych odbywał się na niekomercyjnych warunkach, a skup obligacji przez NBP jedynie pozornie miał charakter operacji na rynku wtórnym" – czytamy we wniosku.
Komisja konkluduje wprawdzie, że NBP nie kupował nigdy bezpośrednio papierów dłużnych od Skarbu Państwa, ale mimo to jej zdaniem operacje NBP stanowiły obejście konstytucyjnego zakazu zaciągania zobowiązań w banku centralnym przez Skarb Państwa. Sprawozdanie mówi o dwóch alternatywnych schematach takich operacji, realizowanych z udziałem PFR, BGK i banków komercyjnych.
Brak upoważnienia RPP do skupu aktywów: zdaniem komisji to naruszenie art. 12 ust. 2 pkt 6 ustawy o NBP. Uchwała RPP z 2008 r. jest według komisji blankietowa, a chodzi o to, że prezes, realizując skup aktywów opisany w pierwszym zarzucie, nie miał odpowiednich zgód Rady.
Interwencje walutowe (marzec 2022): podjęte jednoosobowo, bez uchwały Zarządu i bez dokumentacji. Komisja zaznacza, że nie ocenia ich skuteczności ani sensu ekonomicznego, tylko tryb podjęcia decyzji. "Przeprowadzone ustalenia uzasadniają wniosek, że przy podejmowaniu decyzji o interwencjach walutowych w marcu 2022 r. kompetencja przypisana ustawowo Zarządowi NBP jako organowi kolegialnemu została w istocie wykonana jednoosobowo przez Prezesa NBP bez wymaganej uchwały, kontroli kolegialnej i śladu decyzyjnego pozwalającego ocenić legalność działania" – czytamy w sprawozdaniu.
Polityka pieniężna wbrew celowi inflacyjnemu: chodzi o skup aktywów w 2021 r. przy rosnącej inflacji oraz obniżki stóp o 75 pb. we wrześniu i 25 pb. w październiku 2023 r., przed wyborami. Komisja przyznaje, że nie ma dowodów na formalną presję polityczną. Zarzut opiera się na "obiektywnej niespójności" decyzji.

"Kontynuowanie skupu obligacji skarbowych i ekspansywnej polityki pieniężnej należy ocenić jako działanie, które było funkcjonalnie sprzeczne z kierunkiem polityki pieniężnej wymaganym dla ograniczenia silnej presji inflacyjnej" – podkreśla komisja we wniosku. A to, zdaniem komisji, było działanie na rzecz rządu: "beneficjentem ekspansywnej polityki pieniężnej prowadzonej w warunkach rosnącej inflacji był Skarb Państwa, ponieważ taka polityka sprzyjała finansowaniu potrzeb pożyczkowych państwa przez obniżanie rentowności długu i podtrzymywanie popytu na papiery skarbowe". Podobne zarzuty wobec prezesa dotyczą obniżki stóp: "W 2023 r. poprzez obniżenie stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego bezpośrednio związane z kampanią wyborczą, doprowadzając w ten sposób do osłabienia wartości polskiego pieniądza, co stanowiło naruszenie art. 227 ust. 1 Konstytucji RP".

Utrudnianie pracy RPP i Zarządu: blokowanie dostępu do protokołów, ich redagowanie, brak ostatecznej wersji przed głosowaniem, odmowa zwołania posiedzenia na wniosek trojga członków RPP (25 października 2022 r.), zmiana regulaminu RPP z listopada 2021 r. "Treść zeznań przesłuchanych świadków potwierdziła, iż Adam Glapiński jako Prezes NBP uzurpował sobie prawo do różnicowania dostępu do protokołów posiedzeń Rady według własnego uznania" – czytamy we wniosku. Są też dalej idące zarzuty: "zdarzały się sytuacje, iż treść protokołu nie odzwierciedlała przebiegu posiedzenia".
Wprowadzenie w błąd ministra finansów: chodzi o zapowiedź wpłaty 6 mld zł z zysku NBP za 2023 r. przy prognozowanej stracie co najmniej 17,8 mld zł. Faktyczna strata to 20,8 mld zł. Komisja uznaje działanie za intencjonalne. "Według ustaleń Komisji zachodzi wysokie prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że Prezes NBP doskonale znał (a z pewnością winien znać) prognozy wskazujące na stratę NBP w 2023 r., a mimo to przekazał Ministrowi Finansów kwotę 6 mld zł jako realne założenie dochodowe projektu ustawy budżetowej na 2024 r."

Nagrody kwartalne dla prezesa: uchwały Zarządu 14/2019 i 36/2019 (mnożniki 3–4,5, po zmianie z listopada 2019 r.). To według komisji obejście art. 66 ust. 3 ustawy o NBP. Powołuje się na NIK, według której prezes dostał w 2023 r. 709,6 tys. zł nagród. Przede wszystkim ocenia negatywnie sam system. "Prezes NBP jako przewodniczący Zarządu NBP doprowadził – wraz z innymi członkami Zarządu NBP – do przyjęcia korzystnego dla siebie mechanizmu przyznawania nagród, które pobierał niezależnie od efektywności wykonywanej pracy". Sprawozdanie stwierdza, że ta konstrukcja wykracza poza upoważnienie z ustawy o NBP, ale jest sprzeczna z samą definicją nagrody jako "incydentalnej gratyfikacji finansowej za ponadstandardową działalność pracownika". Jak pisaliśmy ostatnio, prezes ponownie zmienił zasady wyliczania nagród, co oznacza dla niego podwyżkę o co najmniej 9 proc.

Brak apolityczności (art. 227 ust. 4): o jej braku mają świadczyć wywiady dla tygodnika "Sieci" (nr 31/2022 i 41/2023), wizyty na Nowogrodzkiej (30 października 2019 r. i 11 maja 2022 r.) oraz zatrudnianie osób związanych z PiS w NBP i w Zarządzie NBP. "W swoich wypowiedziach prasowych Prezes NBP Adam Glapiński przypisywał jednej partii politycznej «patriotyzm», pochwalał decyzje ówczesnego rządu oraz ewidentnie zachęcał do oddania głosu w wyborach na rządzącą partię" – można wyczytać we wniosku. Sprawozdanie wylicza także zatrudnianie w banku osób związanych z PiS, na czele z wiceprezesem tej partii Adamem Lipińskim. "Przytoczone wyżej okoliczności uzasadniają stwierdzenie, że doszło do naruszenia zasady apolityczności Prezesa NBP poprzez jego działania i wypowiedzi w latach 2019–2024" – konkluduje.
Sprawozdanie podkreśla, że przed komisję wezwano 71 świadków, choć najważniejszy, Adam Glapiński, się nie stawił. Prezes od początku komunikuje, że uznaje prace komisji za naruszenie zasad niezależności banku centralnego. W wielu punktach komisja odwołuje się do zeznań świadków, cytując te, które potwierdzają zarzuty. Podsumowując wszystkie zarzuty, komisja konkluduje.
"W świetle powyższych argumentów Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej uznała, że wszystkie zarzuty zgłoszone we wstępnym wniosku zostały udowodnione, w związku z tym celowe jest skierowanie do Sejmu RP wniosku o pociągnięcie Prezesa NBP Pana Profesora Adama Glapińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej."
Co dalej z wnioskiem
Teraz dalsze losy wniosku są w rękach marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Na pewno, zgodnie z ustawą o Trybunale Stanu, musi odczekać co najmniej 21 dni, zanim podda go pod głosowanie, żeby dać posłom okazję do zapoznania się z pismem.
Największy problem dotyczy tego, jaką większością ma być głosowany wniosek przez Sejm, ponieważ Trybunał Konstytucyjny w styczniu 2024 r. uchylił odpowiednie przepisy dotyczące prezesa NBP, zarówno te mówiące, że Sejm stawia go w stan oskarżenia większością bezwzględną, jak i te mówiące, że w momencie przegłosowania wniosku jest zawieszany.
W tej sprawie na razie mamy do czynienia głównie z interpretacjami tego, co oznacza wyrok TK dla niej. Co więcej, wielu posłów koalicji dopiero teraz dowiaduje się, że wyrok nie był kwestionowany, bo w składzie nie było tzw. dublerów, a ten został opublikowany w Dzienniku Ustaw bez żadnych przypisów, jakie zdarzyły się w przypadku innych orzeczeń.