Służby będą wiedziały o nas więcej. Powstaje gigantyczna baza danych - będzie większa od PESEL

Za dwa tygodnie Straż Graniczna zacznie gromadzić informacje o podróżnych. Choć trafią do bazy danych, która będzie większa od bazy PESEL, to nie jest ona opisana w polskim prawie.

Jeśli wsiądziemy do samolotu, informacje o nas na pięć lat trafią do bazy służb
Źródło zdjęć: © Strozyk/REPORTER
Marcin Lis

Za dwa tygodnie Straż Graniczna zacznie gromadzić informacje o podróżnych. Choć trafią do bazy danych, która będzie większa od bazy PESEL, to prace nad ustawą pozostawiają wiele do życzenia.

MSWiA od kilku lat zdawało sobie sprawę z tego, że dane wszystkich pasażerów linii lotniczych, którzy wsiądą na pokład samolotu zmierzającego poza Unię Europejską lub do niej zmierzającego, będą gromadzone przez polskie służby - w końcu to wymóg postawiony przez Brukselę. Zdołało nawet wygospodarować środki, za które system powstaje, o czym pisaliśmy w money.pl. Tylko w tym roku to ponad 25 mln zł. Nie zdążyło jednak przygotować ustawy na tyle wcześnie, by mogła być procedowana zgodnie z zasadami.

Niechlujstwo i ekspres

Tak się jednak nie stało. Sam projekt ustawy trafił do konsultacji już w listopadzie ubiegłego roki, a w Sejmie pojawił się w drugiej połowie kwietnia. To nie wystarczyło, by uniknąć ekspresu legislacyjnego. Dopiero 8 i 9 maja doszło do drugiego i trzeciego czytania. Nim to się stało, okazało się, że nie dość, iż projekt jest zgłaszany w ostatniej chwili, to jest jeszcze niedopracowany. MSWiA zgłosiło do niego... 163 poprawki, o czym informował Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon. Na szczęście nie były to zmiany istotne. Ot, poprawa redakcyjnego niechlujstwa.

Także Senat zdołał zatwierdzić ustawę na jednym posiedzeniu i 11 maja 83 senatorów podniosło rękę za jej przyjęciem. Tego samego dnia projekt trafił do Kancelarii Prezydenta, który od razu dokument podpisał. Podobne tempo widzieliśmy np. przy okazji zmian w ustawach o Trybunale Konstytucyjnym. Zgodnie z przepisami głowa państwa ma 3 tygodnie na przeanalizowanie ustawy i jej ewentualne podpisanie.

Jeśli prezydent nie złożyłby 11 maja podpisu, Polska nie dostosowałaby się do prawa unijnego, które wymaga, by 25 maja system zbierania danych działał, a bez polskiej ustawy to niemożliwe. Jak przypomina w rozmowie z z money.pl Karolina Iwańska z Fundacji Panoptykon, istnieje teoretyczna możliwość bezpośredniego stosowania prawa unijnego, choć w tym wypadku nie mogłoby mieć miejsca. Taka procedura przewidziana jest jedynie dla dyrektyw, które przyznają o obywatelom UE prawa, nie je ograniczają.

I choć prezydent złożył podpis 11 maja, to ustawy nadal próżno szukać w Dzienniku Ustaw pod tą datą. A to od dnia publikacji musi upłynąć 14 dni vacatio legis. Jak podejdą do tego służby, okaże się za dwa tygodnie.

System już działa

W całym zamieszaniu związanym z nowym prawem na pozytywnego bohatera wychodzi Straż Graniczna. Mimo braku ustawy zdołała uruchomić system, który będzie służył do gromadzenia danych. Udało się także obsadzić 31 z 33 planowanych stanowisk w nowo stworzonej komórce - Krajowej Jednostce ds. Informacji o Pasażerach. Jak zapewniła na ppor. Agnieszka Golias, rzecznik Komendy Głównej SG, nowe zasady zbierania informacji o pasażerach w żaden sposób nie wpłyną na czas odprawy paszportowej na lotniskach.

Do bazy w JIP będą trafiać niemal wszystkie informacje, które przekazaliśmy przewoźnikowi lotniczemu. To m.in. imię i nazwisko, adres, numer telefonu, adres e-mail, data przelotu, sposób dokonania płatności, numer karty kredytowej, miejsce w samolocie, godzina dokonania odprawy, informacje, do jakich programów lojalnościowych należymy, a nawet informacje o bagażu.

Zobacz też: Blockchain to bardzo ciekawa technologia:

Zmiany

Ustawa w stosunku do pierwotnego projektu nie różni się zasadniczo. Autorzy po licznych protestach zgodzili się na dwie zmiany, o których warto wspomnieć. To wykreślenie punktu, który pozwalał na zbieranie dowolnych danych o pasażerach (tzw. uwagi ogólne - red.) oraz ograniczenie prawa służb do wglądu w nasze dane, które będą znajdować się w systemie przez pięć lat. Najpierw przez pół roku w postaci "czystej", a później "zanonimizowanej".

Proces będzie jednak odwracalny. - Ponowne przypisanie ich do konkretnej ustawy będzie możliwe tylko za zgodą prokuratora. Poprzednia wersja pozwalała na to, by każda ze służb mogła decydować o tym samodzielnie. W ten sposób zmniejszono arbitralność ich wykorzystywania - podkreśliła w rozmowie z money.pl Karolina Iwańska z Fundacji Panoptykon.

Zmianom można tylko przyklasnąć, choć jak wskazuje ekspertka, "nie zmieniła się główna zasada, czyli zgoda na przekazywanie służbom danych ponad 40 mln pasażerów". Skąd taka liczba? Tylu pasażerów w całym 2017 r. obsłużyły polskie lotniska. Z każdym kolejnym rokiem ma być większa. Rząd zapowiada także, że w kilka lat po powstaniu sam Centralny Port Komunikacyjny będzie obsługiwał rocznie 100 mln pasażerów. I dane każdego z nich trafią na pięć lat do systemu Straży Granicznej. A stamtąd, za zgodą prokuratora, będą przekazywane innym służbom.

Gest polityczny

W ustawie pozostawiono także zapis, którego nie wymaga od nas Bruksela. Unijna dyrektywa nakazuje bowiem gromadzić jedynie informacje o pasażerach korzystających z połączeń lotniczych poza wspólnotę. Polska Straż Graniczna zbierze dane wszystkich pasażerów linii lotniczych. Niezależnie od celu ich podróży. Tu pojawia się problem, który wynika z opóźnienia w pracach legislacyjnych. Polskie MSWIA chce zbierać więcej informacji, niż zapisano to w dyrektywie.

- Ofiarami tej ustawy będą przede wszystkim zwykli ludzie, nie potencjalni terroryści, dla których ta regulacja "została stworzona" – wskazuje ekspertka Panoptykonu. Dlaczego ofiarami? Ponieważ każdy pasażer samolotu będzie potencjalnym zamachowcem i terrorystą. Dane osobowe będą w końcu zbierane bez żadnego klucza i przy minimalnych procedurach udostępniane służbom.

Za unijnym wymogiem stoi krwawa, choć nieco absurdalna historia. Przyjęcie dyrektywy było rodzajem politycznego gestu po ataku na redakcję "Charlie Hebdo" w Paryżu. Nikt z decydentów nie zwrócił jednak uwagi na fakt, że tamci zamachowcy nie dotarli do Unii Europejskiej na pokładzie samolotu. W Europie mieszkali od dawna.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Drastycznie trudna sytuacja producentów ziemniaków. Może grozić im bankructwo
Drastycznie trudna sytuacja producentów ziemniaków. Może grozić im bankructwo
Polacy ruszyli po elektryki. Eksperci wskazują, co będzie za cztery lata
Polacy ruszyli po elektryki. Eksperci wskazują, co będzie za cztery lata
Strefa Czystego Transportu zaczęła działać w kolejnym mieście wojewódzkim
Strefa Czystego Transportu zaczęła działać w kolejnym mieście wojewódzkim
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 17.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 17.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 17.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 17.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 17.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 17.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 17.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 17.04.2026
Gigantyczna samowola w Szczecinie. "Zależało nam na czasie"
Gigantyczna samowola w Szczecinie. "Zależało nam na czasie"
Sprzedaż alkoholi w Polsce. Widać zmianę. Na niekorzyść producentów
Sprzedaż alkoholi w Polsce. Widać zmianę. Na niekorzyść producentów
Wielkie wiercenie na Podhalu. Prace na finiszu. Wiadomo, co dalej
Wielkie wiercenie na Podhalu. Prace na finiszu. Wiadomo, co dalej
Niepokojące sygnały z USA dla Europy. Chodzi o dostawy broni
Niepokojące sygnały z USA dla Europy. Chodzi o dostawy broni
Rezygnacja prezesa. Akcje Netfliksa mocno tracą
Rezygnacja prezesa. Akcje Netfliksa mocno tracą