W ostatnich miesiącach USA mierzyły się z brakiem jaj na półkach sklepowych. Sytuacja się już poprawiła. Problem był wagi państwowej, ponieważ administracja prezydenta Donalda Trumpa przystępując do pracy, wyznaczyła sobie za cel obniżenie cen i przywrócenie dostępności tego produktu. Powodem problemów na rynku jaj jest ptasia grypa, która zdziesiątkowała hodowle kur.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Z analizy Krajowej Izba Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP) wynika, że wyrwa w pogłowiu towarowych kur niosek w USA jest tak duża, że stabilizacja relacji podażowo - popytowej na amerykańskim rynku jaj może jednak nie być tak łatwa do zrealizowania, jakby tego oczekiwano. '
Co więcej, epizoocja HPAI (grypy ptaków) nie została jeszcze opanowana w Stanach Zjednoczonych, a jeśli już to nastąpi, to okres odbudowy potencjału może potrwać wiele miesięcy - ocenia Izba.
Biorąc pod uwagę ogniska występujące od października minionego roku do marca 2025 r., amerykański rynek jaj poniósł straty w pogłowiu kur niosek w wysokości ok. 54 mln sztuk - wskazuje KIPDiP.
Szefowa Izby Katarzyna Gawrońska powiedziała PAP, że Główny Inspektorat Weterynarii analizuje warunki eksportu jaj do Stanów Zjednoczonych, ale - jak podkreśliła - Polska nie ma uzgodnionych świadectw zdrowia na eksport jaj konsumpcyjnych przeznaczonych do sklepów. Polska ma jedynie uzgodnione świadectwa na wysyłkę jaj do przetwórstwa.
- Odpisaliśmy, że bylibyśmy bardzo chętni do wywozu gotowych wyrobów do przetwórstwa takich jak np. proszek jajeczny, suszone białko czy albuminy. Takich produktów jest nadmiar w magazynach - wyjaśniła Gawrońska. Dodała, że do tej pory nie ma odzewu na tę propozycję.
"Amerykanie przed sprzedażą myją jajka"
Szefowa KIPDiP stwierdziła, że decyzja w sprawie zakupu jaj należy do Amerykanów, "ale ze względów cenowych mogłoby być to trudne". Zauważyła jednak, że w poprzednich latach miał miejsce eksport jaj z UE do USA.
- Transport jest kosztochłonny, ponadto utrudnieniem jest minimalna data trwałości produktu i dodatkowo problemem mogły być równoważne warunki eksportu - podkreśliła. Gawrońska wyjaśniła, że Amerykanie przed sprzedażą jaj w sklepach myją je i woskują, w Polsce - zgodnie z wymogami unijnymi - jaj się nie myje, gdyż naturalna skorupka tworzy warstwę ochronną. Do sprzedaży bierze się jaja niezabrudzone, a te z nieczystościami przeznaczane są do przemysłu - zaznaczyła szefowa KIPDiP.
Dyrektor Izby zapytana o ceny jaj stwierdziła, że polskie jaja należą do konkurencyjnych cenowo na rynku europejskim, gdyż skala produkcji pozwala na optymalizację kosztów.
Polska od lat jest eksporterem jaj konsumpcyjnych – do zagranicznego odbiorcy trafia ok. 40 proc. krajowej produkcji. Według wstępnych danych Ministerstwa Finansów w roku 2024 r. Polska wyeksportowała 238,6 tys. ton jaj o wartości 471,9 mln euro, co oznacza wzrost o 7,5 proc. w stosunku do roku 2023.
Problem z jajkami we Francji
Zgodnie z danymi Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowego Instytutu Badawczego w Polsce wielkość produkcji jaj konsumpcyjnych kształtuje się w granicach 550-560 tys. ton rocznie.
Jajka trudno importować, ponieważ potrzebne są różnego rodzaju atesty gwarantujące zgodność z normami weterynaryjnymi, które różnią się w każdym z państw.
Także Francja mierzy się z brakami jaj na sklepowych półkach. Jak pisał niedawno dziennik "Le Monde", przyczyną jest w dużej mierze efekt paniki, który nastąpił, gdy sieć obiegły zdjęcia pustych regałów sklepowych w USA, ale też epidemia ptasiej grypy. Dlatego dziennik ostrzegł, że okres Świąt Wielkanocnych może przerodzić się w "prawdziwe polowanie na jajka".
We Francji setka jaj kosztuje ponad 19,60 euro co, jak zauważył dziennik, jest ewenementem, biorąc pod uwagę, że kosztowały one w marcu ubiegłego roku 15,30 euro. Hodowcy drobiu mają teraz swój złoty czas - oceniła gazeta.