Notowania

państwo islamskie
23.09.2014 06:02

Atak lotniczy USA na Syrię. Dziesiątki zabitych

Przeciw Państwu Islamskiemu wysłane zostały myśliwce, bombowce i pociski Tomahawk.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PA/US NAVY/MC1 WOODY SHAG PASCHALL)

W niespełna dwa tygodnie po ogłoszeniu przez Baracka Obamę strategii walki z dżihadystami, siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i państw sojuszniczych, rozpoczęły ataki lotnicze na pozycje Państwa Islamskiego (IS). Wojsko USA potwierdziło, że wsparcia udzieliła Jordania, Bahraj, Arabia Saudyjska, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że w atakach zginęło co najmniej 50 bojowników, a także ośmioro cywilów, w tym troje dzieci. W następstwie nalotów z miasta Ar-Rakka uciekają mieszkańcy.

Aktualizacja: 15.00

Jak sprecyzował szef Syryjskiego Obserwatorium Praw CzłowiekaRami Abdul Rahman celem wtorkowych ataków był m.in. budynek mieszkalny wykorzystywany przez bojowników z Frontu al-Nusra, w jednej z dzielnic miasta Aleppo.

Według Obserwatorium Stany Zjednoczone i kraje sojusznicze przeprowadziły co najmniej 50 ataków z powietrza na pozycje dżihadystycznej organizacji zbrojnej Państwo Islamskie (IS) w prowincjach (muhafazach) Ar-Rakka i Dajr az-Zaur, na północy i wschodzie Syrii.

Według dwóch świadków Reutera z miasta Ar-Rakka, stolicy muhafazy o tej samej nazwie, uciekają jego mieszkańcy. _ W Ar-Rakce ma miejsce exodus. Zaczął się on we wczesnych godzinach rannych (we wtorek) po rozpoczęciu ataków. Ludzie uciekają na wieś _ - powiedział Reuterowi przez telefon jeden z mieszkańców.

Naloty rozpoczęły się w nocy z poniedziałku na wtorek niespełna dwa tygodnie po ogłoszeniu przez prezydenta USA Baracka Obamę strategii walki z IS.

_ Państwo Islamskie zostanie całkowicie wyrugowane z syryjskiej ziemi _

_ - Mogę potwierdzić, że amerykańskie siły zbrojne i ich partnerzy podejmują działania wojskowe przeciw terrorystom z Państwa Islamskiego w Syrii, z użyciem myśliwców, bombowców i pocisków Tomahawk _ - powiedział w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego rzecznik Pentagonu, kontradmirał John Kirby, używając wymiennej nazwy Państwa Islamskiego.

Wspierana przez Zachód syryjska opozycja z zadowoleniem przyjęła ataki lotnicze sił USA i jej arabskich sojuszników._ - Ataki sprawią, że będziemy silniejsi w walce przeciwko Asadowi (...). Kampania powinna być kontynuowana, aż Państwo Islamskie zostanie całkowicie wyrugowane z syryjskiej ziemi _ - powiedział agencji Reutera Monzer Akbik z Syryjskiej Koalicji Narodowej.

Według dziennika _ New York Times _, USA atakują z powietrza i morza cele IS wzdłuż irackiej granicy oraz w mieście Ar-Rakka, uważanym de facto za stolicę IS w Syrii. Myśliwce nadlatują z kilku sąsiednich państw arabskich, uderzając w cele, w tym pokłady broni, magazyny, baraki i budynki wykorzystywane przez bojowników z IS. Natomiast pociski Tomahawk zostały wystrzelone z amerykańskich okrętów wojennych znajdujących się w regionie. Urzędnicy w Pentagonie poinformowali, że celem kampanii, jest pozbawienie bojowników bezpiecznego schronienia, jakim cieszą się w Syrii.

Bojownik Państwa Islamskiego (IS) powiedział agencji Reutera, że organizacja odpowie na bombardowanie jej pozycji w Syrii. Obciążył winą Arabię Saudyjską o to, że pozwoliła na naloty.

_ - Odpowiemy na te ataki. Saudyjczycy to ci, których należy obwiniać. Do ataków doszło z ich powodu _ - powiedział Reuterowi, używając obraźliwego określenia na rodzinę królewską w Arabii Saudyjskiej. Anonimowy rozmówca Reutera nie ujawnił więcej szczegółów.

Obama chce zniszczyć radykałów

Do nalotów w Syrii dochodzi w niespełna dwa tygodnie po wygłoszeniu przez prezydenta Baracka Obamę przemówienia, w którym obiecał Amerykanom, że nieugięta kampania wojskowa USA i ich sojuszników strategii _ osłabi i ostatecznie zniszczy _ radykalnych bojowników z Państwa Islamskiego (IS), _ gdziekolwiek się oni znajdują _. Ugrupowanie to, uważane za najsilniejszą i najbogatszą organizację dżihadystyczną świata, opanowało w ostatnich miesiącach znaczne obszary w Iraku i w Syrii.

Dotychczas, od 8 sierpnia USA przeprowadziły naloty na cele IS w Iraku, by wesprzeć walczącą z dżihadystami na lądzie armię iracką oraz kurdyjskich bojowników. Rozszerzenie ataków na na terytorium sąsiedniej Syrii, gdzie mieszczą się główne dowództwo i baza IS, jest przełomem, gdyż administracja unikała dotychczas angażowania USA w trwającą od ponad trzech lat wojnę domową w Syrii.

Od ponad miesiąca myśliwce USA przeprowadzały na Syrią loty kontrolne, ale aż do poniedziałku nie było jasne, kiedy rozpoczną się bombardowania. Warunki ich przeprowadzania są znacznie trudniejsze niż w Iraku. W przeciwieństwie do Iraku, gdzie w walce z Państwem Islamskim mogą opierać się na współpracy z nowym rządem w Bagdadzie i irackiej armii, w Syrii USA nie mają takiego sojusznika. Bombardowania odbywają się bez zgody syryjskiego reżimu Baszara al-Asada.

_ Asad nie ma prawa rządzić Syrią _

USA podtrzymują bowiem stanowisko, że Asad, który w swej brutalności posunął się nawet do użycia broni chemicznej przeciw rodakom, stracił jakąkolwiek legitymację do rządzenia Syrią. Eksperci już wcześniej wyrażali obawy, że walczący z IS Asad skorzysta na amerykańskich atakach przeciw dżihadystom.

Według urzędników Pentagonu Asad nie został uprzedzony o rozpoczętych w nocy z poniedziałku na wtorek atakach. Jak dotąd administracja USA nie podała którzy sojusznicy uczestniczą w bombardowaniach, tłumacząc, że ogłoszenie tego należy do liderów tych państwa.

NYT przypomina, że trzy tygodnie temu Zjednoczone Emiraty Arabskie zapowiedziały, że są gotowe do udziału w koalicji przeciw IS; ponadto oczekiwano udziału w atakach w Syrii ze strony irackiego wojska. Jeśli rzeczywiście oba narody uczestniczą w atakach, to jest to rzadki przypadek, gdy zdominowane przez szyitów irackie wojsko współpracuje w operacji z sąsiednimi arabskimi sunnitami.

Moskwa krytykuje

Jako _ próbę rozwiązywania własnych zadań geopolitycznych _ określiło rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych rozpoczęte minionej nocy przez USA i kraje sojusznicze ataki lotnicze na pozycje Państwa Islamskiego (IS) w Syrii.

Oświadczyło, że działania te _ naruszają suwerenność państw regionu, potęgują napięcie i jeszcze bardziej destabilizuja sytuację _.

Rosyjskie MSZ podkreśliło, że _ inicjatorzy jednostronnych scenariuszy siłowych ponoszą całą odpowiedzialność prawno-międzynarodową za ich skutki _.

_ WP _: Nowe pole walki Stanów Zjednoczonych

Wydając zgodę na ataki lotnicze na syryjskie pozycje dżihadystów z Państwa Islamskiego, prezydent USA Barack Obama otworzył nowy teatr działań wojennych, który będzie wymagał od Waszyngtonu _ poważnego i ambitnego _ podejścia - pisze we wtorek _ Washington Post _.

Dziennik w komentarzu redakcyjnym, opublikowanym na jego stronie internetowej przed pierwszymi nalotami w Syrii, zwraca uwagę, że administracja prezydenta Obamy będzie musiała w tym kraju stawić czoło bardzo złożonej sytuacji, której nie rozwiąże się samymi bombardowaniami.

Pierwszym zadaniem dla Amerykanów będzie przekonanie Turcji do zmiany dotychczasowej polityki i uzyskanie od niej pomocy. Sytuację jednak komplikują napięte relacje panujące między Ankarą a Kurdami, którzy są celem ataków dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS) w Syrii i Iraku.

_ Mimo że trwa rozejm między władzami Turcji a Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), ich relacje są słabe, a Ankara do tej pory odmawiała udzielenia pomocy syryjskim Kurdom. W niedzielę Turcja pozamykała odcinki granicy z Syrią, aby uniemożliwić swoim Kurdom przedostanie się do Syrii w celu walki z IS _ - przypomniał dziennik zwracając uwagę na dotychczasową linię tureckiej polityki.

_ _Washington Post" podkreśla, że kolejnym problemem do rozwiązania dla amerykańskiej administracji będzie kwestia planowanych szkoleń dla syryjskich umiarkowanych rebeliantów. Dziennik przewiduje, że planowane przez prezydenta Obamę przeszkolenie 5 tysięcy bojowników może okazać się niewystarczające do pokonania znaczących sił islamistów z IS. Szczególnie że _ administracja nadal nie odpowiedziała na pytanie, w jaki sposób wspierane przez USA oddziały będą zabezpieczone przed siłami syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada _.

Dziennik podsumowuje, że zgoda na naloty na pozycje dżihadystów w Syrii to krok w dobrym kierunku, ale Waszyngton będzie musiał podjąć inne kroki, aby skutecznie wyeliminować zagrożenie ze strony IS - przede wszystkim administracja Obamy musi stworzyć konkretny plan działań.

Czytaj więcej w Money.pl
Będą zbroić opozycję w Syrii. Kongres dał zgodę Po Izbie Reprezentantów także amerykański Senat opowiedział się za zbrojeniem i szkoleniem umiarkowanej opozycji w Syrii, co jest jednym z elementów ogłoszonej przez prezydenta Baracka Obamę strategii walki z dżihadystycznym Państwem Islamskim (IS).
Wojna z dżihadystami. Holandia da samoloty? Ta propozycja ma być przedyskutowana na cotygodniowym jutrzejszym posiedzeniu rządu Holandii i musiałaby być zatwierdzona przez parlament.
Krwawe zamachy. Ponad 50 ofiar w Iraku Tak duża liczba ofiar śmiertelnych to skutek ostatniej serii zamachów dokonanych w kilku miastach Iraku przez siły Państwa Islamskiego.
Tagi: państwo islamskie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz