Notowania

Rząd chce, by Chińczycy produkowali w Polsce auta elektryczne. Na razie budują głównie wózki inwalidzkie

Na drodze budowy elektrowni atomowej stoi wpływowy minister środowiska Jan Szyszko.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Jacek Domiński/REPORTER)
Mateusz Morawiecki chce, by Polacy masowo przesiadali się do samochodów elektrycznych, ale sam wybiera tradycyjne limuzyny napędzane silnikami spalinowymi.

Jedna z chińskich firm dostaje lukratywny kontrakt na budowę elektrowni atomowej w Polsce, a w zamian inna firma z Państwa Środka zobowiązuje się do postawienia nad Wisłą wielkiej fabryki samochodów elektrycznych. Czy tak rząd przekona Jana Szyszkę do budowy "atomówki" w Polsce, a Polaków do przesiadki do chińskich pojazdów?

Jak pisze "Dziennik Gazeta Prawna", na drodze budowy elektrowni atomowej stoi wpływowy minister środowiska Jan Szyszko, który wolałby inwestować w biomasę i drewno energetyczne.

Aby go przekonać do "atomówki", jej zwolennicy w rządzie promują ideę bardzo rozwiniętego programu offsetowego, który miałby towarzyszyć tej inwestycji. W ramach offsetu z Chinami miałoby powstać tysiąc małych elektrowni na biomasę, fabryki domów w technologii 3D oraz fabryka samochodów elektrycznych.

Według informacji gazety, chińską firmą, która miałaby w Polsce produkować samochody elektryczne, ma być Jiangxi Special Electric Motor. Jak informuje dziennik, sprzedawany przez Chińczyków w 50 krajach samochód jest częściowo projektem duńskiej firmy Insero. I właśnie taki samochód miałby być produkowany w Polsce.

Na razie produkują wózki inwalidzkie z napędem elektrycznym

To brzmi zachęcająco, ale czy wiadomo coś więcej na temat samochodu, do którego mieliby przesiąść się Polacy?

Insero to duńska firma konsultingowa, która świadczy usługi doradcze w takich dziedzinach, jak edukacja, rozwój biznesu, energetyka i transport. W tej ostatniej dziedzinie główny nacisk kładzie na rozwiązywanie problemów związanych z rozwojem elektromobilności.

Nie jest to jednak biuro projektowe, nie ma ośrodka badawczo-rozwojowego. Insero nawet nie wspomina na swojej stronie internetowej o żadnych samochodach, które miałoby opracować - z Chińczykami czy bez.

Wideo: Krzysztof Hołowczyc: s amochody elektryczne to również wiele problemów

Dla odmiany, chińska spółka faktycznie produkuje pojazdy, ale daleko jej do miana "chińskiej Tesli". Konglomerat Jiangxi Jiangte na swojej - zadziwiająco prymitywnej zresztą - stronie internetowej przedstawia ofertę, która obejmuje nie tylko pojazdy elektryczne, ale także minerały i elektryczne silniki budowlane.

Pojazdy elektryczne, które występują pod marką Jiangte, to głównie wózki i skutery inwalidzkie. Jiangte Electric Vehicles chwali się, że zatrudnia 20 pracowników i ma po dwie linie produkcyjne dla skuterów i wózków inwalidzkich, a także "zaawansowaną platformę do testowania pojazdów".

Firma pisze w autoprezentacji, że zajmuje się produkcją wolnobieżnych pojazdów elektrycznych, ale o tym, że produkuje samochody osobowe, w ogóle nie wspomina. Co ciekawe, w dziale "produkty" można znaleźć zdjęcia mikrobusów, którym nie towarzyszą jednak żadne informacje.


Czy Polacy dadzą się wsadzić do takich pojazdów? Fot. jiangte.com.cn

Jedynym prezentowanym produktem, który przypomina elektryczny samochód osobowy, jest pojazd noszący nazwę City Electric Vehicle. Jest to miejskie auto z silnikiem elektrycznym o mocy 5 kW, które osiąga maksymalną prędkość 50 km/h.

Jak nieoficjalnie ustalił "Dziennik Gazeta Prawna", fabryka chińskiego producenta miałaby stanąć w Siedlcach. Dlaczego akurat tam? Jednym z powodów ma być to, że jest to matecznik ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.

Spalają węgiel, zbudują "polską Teslę"?

Plany budowy fabryki samochodów elektrycznych wpisują się w wizję wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który chce, by do 2025 roku po polskich drogach jeździło milion samochodów elektrycznych. Z kolei według opracowanego przez Ministerstwo Energii "Pakietu na Rzecz Czystego Transportu", już w 2020 r. "elektryków" ma być w Polsce kilkadziesiąt tysięcy.

Najśmielsze plany dotyczą jednak produkcji polskiego samochodu elektrycznego. W tym celu już w zeszłym roku powołana została spółka ElectroMobility Poland. Na życzenie wicepremiera Morawieckiego założyły ją państwowe koncerny energetyczne: PGE, Enea, Energa oraz Tauron. Cel? Produkcja 300 tys. samochodów elektrycznych polskiej konstrukcji w 2025 roku.

Czy tworzące de facto oligopol spółki, które zarabiają na sprzedaży energii elektrycznej wytwarzanej w opalanych węglem elektrowniach, są zdolne opracować samochód elektryczny, który będzie stanowił konkurencję dla największych koncernów samochodowych? Bardzo wątpliwe, podobnie jak to, że będą w stanie w rentowny sposób wytwarzać go na masową skalę.

Eksperci wskazują, że koszt opracowania współczesnego samochodu z napędem spalinowym sięga od miliarda do kilku miliardów euro. Samo opracowanie zaawansowanego napędu elektrycznego może kosztować tyle, co rozwój tradycyjnego auta. Mało tego, w przypadku producentów, którzy praktycznie całą technologię muszą opracować od podstaw lub kupić gotowe rozwiązania, koszty te muszą być jeszcze większe.

Tagi: samochody elektryczne w polsce, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-08-2017

roman gChińskie auta jakaś kpina. Chińska elektrownia i powtórka z Czarnobyla. Na świecie są zamykane elektrownie atomowe a w Pl chcą otworzy. Zamykane są z … Czytaj całość

22-08-2017

ZigiWózki elektryczne przydadzą się by wywieźć to pisowskie tałatajstwo z szyszkiem na czele

22-08-2017

jędruśBędą budować jądrową ? młodzież wstecznopolska będzie ganiała po wsiach i wycinać jądra ?

Rozwiń komentarze (70)