Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Biedronka ma przejąć Piotra i Pawła. Handel w Polsce coraz mniej polski

34
Podziel się

Wszystko wskazuje na to, że Biedronka, królowa polskich dyskontów, niebawem powiększy swoje imperium o sklepy Piotra i Pawła. W polskim handlu dominują zatem Portugalczycy, po stopach depczą im Niemcy. Kurczy się natomiast rola polskich firm. Co to oznacza dla klientów? - Oni mogą spać spokojnie, powody do obaw mają producenci - mówią eksperci.

bDHEfEvF

W polskim handlu dominują Portugalczycy, po piętach depczą im Niemcy. A wszystko wskazuje na to, że Biedronka, królowa polskich dyskontów, niebawem powiększy swoje imperium o sklepy Piotra i Pawła.

Media donoszą, że sieć *Piotr i Paweł *ma niebawem trafić w ręce Jeronimo Martins, właściciela sieci Biedronka. - Bez komentarza - odrzekł tylko na nasze pytanie odpowiedział Arkadiusz Mierzwa, kierownik komunikacji korporacyjnej w firmie z owadem w logo.

Jeśli ostatecznie Piotr i Paweł trafi w portugalskie ręce, oznacza to kolejne zmniejszenie się polskiego kapitału w handlu w Polsce.

bDHEfEvH

Dziś pod względem przychodów króluje Jeronimo Martins z ponad 43 mld zł w 2017 r., na drugim miejscu jest niemiecki Lidl, na trzecim - brytyjskie Tesco. W pierwszej dziesiątce największych sieci handlowych jest tylko jedna firma z polskim kapitałem - Polska Sieć Handlowa Lewiatan. Grupa Eurocash jest właścicielem niektórych spółek (nie wszystkich), które organizują sieć Lewiatan na zasadzie franczyzy. Same sklepy są własnością franczyzobiorców – najczęściej są to polscy niezależni przedsiębiorcy.

Czy to, że handel w Polsce jest coraz mniej polski, powinno niepokoić konsumentów?

Zobacz także: Biedronka odchudza Polaków. Wyeliminowała tony niezdrowych składników. Zobacz wideo:

**Biedronka przejmie Piotra i Pawła? Producenci zagrożeni**

Prof. Krzysztof Opolski z Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że polscy konsumenci prędko zmian nie odczują - Co innego producenci - uważa profesor. Jego zdaniem, ci są w kiepskiej sytuacji i mają coraz mniejsze pole manewru w negocjacjach z powiększającymi się, choć i tak wielkimi, międzynarodowymi firmami. - Ich słaba pozycja negocjacyjna wynika po części z tego, że są bardzo rozproszeni. Gdyby się skonsolidowali, wyglądałoby to zupełnie inaczej - uważa prof. Opolski.

bDHEfEvN

- A czemu się nie mogą skonsolidować? Tego naprawdę nie rozumiem. Tak byłoby im łatwiej, widocznie w grę wchodzą tu jakieś czynniki psychologiczne - dodaje.

Nie ma mocnych na Biedronkę

Biedronka ma w Polsce obecnie ponad 2800 sklepów. Jeśli przejmie Piotra i Pawła, jej królestwo powiększy się jeszcze o około 112 placówek. - Sieć tak szybko pobiegła do przodu, że aż zgubiła cały peleton - uważa Andrzej Wojciechowicz, ekspert z firmy FMCG Business Consulting. Lidl ma ponad 600 sklepów, dynamicznie rozwija się też sieć Dino. Nikt jednak nie jest w stanie dogonić Biedronki. Czy więc jest szansa, by ktokolwiek jej jeszcze zagroził na rynku polskich dyskontów, na przykład firma z polskim kapitałem?

bDHEfEvO

- Nie ma na to szans - uważa Wojciechowicz. Jego zdaniem, aby ktoś nowy wszedł na ten rynek, musiałby to zrobić przez akwizycję już istniejących sklepów którejś sieci. - Chyba że ktoś by wymyślił zupełnie nowy model biznesowy. Tak było kilkanaście lat temu, gdy zaczęły się u nas pojawiać sklepy Leader Price. To było coś nowego - market wyłącznie z produktami marek własnych. Sieć odniosła spory sukces, pewnie funkcjonowałaby do dziś, gdyby podjęto inne decyzje biznesowe - uważa ekspert. Ponad 140 sklepów Leader Price trafiło w 2006 roku w ręce sieci Tesco.

- Jeśli ktoś zupełnie zrewolucjonizuje na przykład kwestię dostaw, to może ma szansę. Jednak jeśli jakaś sieć chciałaby u nas zaistnieć, powinna przejąć już funkcjonujące markety, na przykład sieci Netto czy Aldi - dodaje ekspert z FMCG Business Consulting.

Czy więc wymyślenie nowego modelu biznesowego to szansa na sieć rodem z Polski? Tak uważa prof. Opolski. - Mamy wiedzę, mamy doświadczenie, mamy też możliwości. A konkretne rozwiązania biznesowe zawsze można przecież podpatrzeć. Może więc odpowiedzią powinien być jakiś narodowy program budowy lokalnych, polskich marketów? Mogłyby one promować na przykład polskie, zdrowie i ekologiczne produkty. Tylko coś takiego wymagałoby wsparcia państwa, musiałyby być odpowiednie ulgi podatkowe na początek, bez tego byłoby ciężko - dodaje profesor.

- W handlu tak jest, że wszyscy zazwyczaj przegrywają z Francuzami. No i polskie sieci będą zawsze na straconej pozycji w starciu z międzynarodowymi gigantami. Może więc zamiast tworzyć wielkie handlowe okręty z dumnie powiewającymi flagami, lepiej będzie stworzyć sieć oferującą coś naprawdę unikalnego i jakościowego? - zastanawia się prof. Opolski.

bDHEfEvP

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

bDHEfEwi
wiadomości
gospodarka
KOMENTARZE
(34)
handel
3 lata temu
Handel w Polsce coraz bardziej uzależniony od ideologii , co świadczy o zamykaniu sklepów w niedzielę . Handel powinien funkcjonować wtedy gdy są klienci ,a nie wtedy gdy chcą decydenci. Gdy nie będzie klientów to właściciel sam zamknie sklep ,albowiem to on ryzykuje i odpowiada za biznes .
rooxer
3 lata temu
POWIEM TAK - W PRL WSZYSTKO BYLO PANSTWOWE , WSZYSTKIE SKLEPY PANSTWOWE I DLATEGO BYLO 'DZIADOWO' I BIEDA . W sklepach PRl byl szrot i kicha, wieczne braki , wieczne niedorobki i zycie jak w sowieckiej bajce. Tak wiec to ze handel bylby tylko w rekach krajowych nie swiadczy ze byloby lepiej bo wlasnie byloby prawdopodobnie gorzej. Tak dlugo jak handel byl w rekach tzw. krajowych a bylo tak tez po 89 zani,m sie pojawily zagraniczne markety to wszystko bylo drogie az do przesady . Dopiero jak sie pojawily zagraniczne markety to nagle cudownie sie okazalo ze nasi krajowi handlowcy moga obniuzyc ceny a dziwnie wczesniej mowili ze nie moga. Handel w rekach krajowych to mit bo nie to swiadczy o dobrym handlu lecz madrosc, logika, ekonomia i widocznie nasze wladze , sklepy tego nie rozumieja a skoro zagraniczne koncerny sa racjonalniejsze i kieruja sie dobrem klientow to one powinny byc na rynku.
Adam
3 lata temu
W Niemczech nigdy nie bedzie biedronek ,bo Niemcy dbaja o własne interesy.
bDHEfEwj
monic
3 lata temu
Piotr i Paweł jest sklepem drogim,to samo jest w innych polskich sklepach.
Piter pan
3 lata temu
International Finance Corporation (IFC), ramię World Banku (Bank Światowy) od 2004 roku finansuje ekspansję w Europie Środkowo-Wschodniej supermarketów i discountów - Lidla i Kauflanda, należących do bajońsko bogatej niemieckiej rodziny Schwarz. Od tego czasu IFCprzeznaczył na wsparcie konkretnych projektów niemieckich sieci w naszym rejonie razem 350 milionów dolarów. Od 2010 roku również Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (EBOR) wsparł ekspansję Lidla Kauflanda na wschód. Przez ostatnie lata kredyty z EBOR na ten cel osiągnęły astronomicznej kwoty 500 milionów dolarów. Oczywiście, przy całym ogromie finansowania wyrażonego liczbami, to jednak tylko i wyłącznie wierzchołek góry lodowej… Pieniądze z IFC i EBOR uwiarygodniły konkretne projekty. Były swoistym zaczynem. Każdy dolar z IFC i EBOR przyciąga 4 do 5 dolarów z banków komercyjnych. Można więc śmiało powiedzieć, że rodzina Schwarzów uzyskała razem ponad 3 miliardy dolarów kapitału na agresywną ekspansję swoich sieci na Wschód, nie ryzykując przy tym ani własnego grosza, posłużyła się bowiem pieniędzmi z kieszeni europejskich podatników, którzy solidarnie zrzucają się na kapitał EBOR.
...
Następna strona