Problemy ze sprzątaniem po Dolcanie. Syndyk ma pełne ręce roboty

Długo zajmie odszukiwanie i odzyskiwanie tego, co zostało po deweloperskiej spółce Dolcan - pisze we wtorek "Puls Biznesu". Spółka, zanim upadła, zdążyła wyzbyć się majątku.

Długo zajmie odszukiwanie i odzyskiwanie tego, co zostało po deweloperskiej spółce Dolcan.
Źródło zdjęć: © STANISLAW KOWALCZUK/EAST NEWS
Tomasz Sąsiada

Teraz wszystko, co się da, będzie próbował odzyskać syndyk. "Bankructwo Dolcanu to rezultat wynaturzonej symbiozy, w jakiej funkcjonował z również upadłym SK Bankiem" - pisze gazeta. Jak czytamy, ponad połowa z 2,8 mld zł kredytów, których udzielił bank, wypłynęła do grupy kilkudziesięciu firm skupionych wokół Dolcanu.

"Według prokuratury bank i deweloper funkcjonowały jak wielki gang, na czele którego stali Sławomir D., założyciel i wieloletni właściciel Dolcanu, oraz Jan B. wieloletni prezes SK Banku" - czytamy. Obydwaj od listopada 2017 roku przebywają w areszcie.

Zobacz też: Ze spirali zadłużenia można się wydostać przez upadłość konsumencką

Ze względu na rozbudowaną i nieoczywistą sieć powiązań Dolcanu z kilkudziesięcioma spółkami, przed upadkiem deweloperowi udało się wyprowadzić majątek. Na 800 mln zł szacuje długi firmy syndyk Katarzyna Uszak.

"Dokładna kwota będzie wynikać z przygotowywanej listy wierzytelności" - podaje dziennik. Tymczasem w momencie wejścia do firmy syndyk znalazła kasę całkowicie pustą.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie