Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
09.10.2016 10:40

Ekonomiczna nagroda Nobla. Kto w tym roku ma szanse wygrać?

Były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wykładowca jednej z najbardziej prestiżowych uczelni świata albo były doradca amerykańskiego prezydenta - to według statystyk najwięksi faworyci do nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, którą Bank Szwecji przyzna już w poniedziałek.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Wikimedia (CC By-SA 3.0))

Nagroda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych przyznawana jest przez Bank Szwecji od 1969 roku. Do tej pory otrzymało ją 76 osób. Laureatami w zasadzie zawsze są mężczyźni. Wyjątkiem potwierdzający tę regułę był rok 2009 i nagroda dla Elinor Ostrom. To jedyna kobieta z tą nagrodą.

Kto wygra w tym roku? Od 2002 roku analitycy firmy Thomson Reuters próbują wytypować laureatów nagrody Nobla w kilku dziedzinach. Metodologia jest bardzo prosta - uczony, który w danym roku miał najwięcej cytowań swoich publikacji, jest stawiany w gronie faworytów. Od początku trwania projektu "Citation Laureates" analitycy poprawnie wytypowali aż 39 zwycięzców.

W tym roku faworytów do wyścigu o ekonomicznego Nobla ma być trzech. Największe szanse na otrzymanie prestiżowej nagrody Banku Szwecji mają Olivier Blanchard, były główny ekonomista MFW, Edward Lazear, były doradca prezydenta Georga W. Busha i Marc Melitz, wykładowca Harvardu.

Za co Nobla miałby dostać Blanchard? Zdaniem analityków Web of Science (należy do Thomson Reuters) za wkład w makroekonomię. Blanchard badał między innymi przyczyny wahań gospodarczych i zatrudnienia. W tej chwili ten francuski profesor wykłada na znanej Massachusetts Institute of Technology, a w latach 2008 - 2015 pracował w Międzynarodowym Funduszu Walutowym jako główny ekonomista. Jak wynika z danych Research Papers in Economics (projekt badający cytowania naukowców od 1997 roku), Blanchard jest jednym z najczęściej cytowanych ekonomistów na świecie.

Jak zwraca uwagę "The Guardian", Blanchard wcale nie byłby laureatem idealnym. Dlaczego? Do Międzynarodowego Funduszu Walutowego sprowadził go Dominique Strauss-Kahn - francuski polityk, który wyleciał z MFW za międzynarodowy seksskandal ze swoim udziałem. I od tego momentu Blanchard w MFW w zasadzie nie miał istotnego poparcia.

Rywalem Blancharda ma być Edward Lazear, którzy przez trzy lata był doradcą amerykańskiego prezydenta Georga W. Busha. W tej chwili uczy w Hoover Institution oraz Stanford Graduate School of Business. Zdaniem analityków Nobla może dostać za dorobek w dziedzinie ekonomii zatrudnienia. Lazear badał między innymi, jak zwiększyć wydajność pracy w firmach - jego badania skupiają się na motywacji pracowników oraz sposobów poprawy wydajności. Z wykorzystaniem modeli ekonomicznych pokazał, jak można zwiększyć efektywność pracowników.

W gronie faworytów wymienia się również Marca Melitza, który jest profesorem na Harvardzie. Jego prace pokazują, jak wolny handel międzynarodowy niszczy słabsze firmy, a umacnia korporacje. Zdaniem niektórych komitet noblowski nie zdecyduje się jednak na niego. Ze względu na próbę zachowania równowagi Nobla nie zostanie wyróżniona osoba związana z antyglobalizacyjnymi nastrojami, gdyż w ubiegłym roku wygrała praca o ubóstwie.

"The Guardian" do tej trójki faworytów dodaje jeszcze jedną osobę - Paula Romera. Nowy główny ekonomista Banku Światowego jest często podawany w gronie potencjalnych zwycięzców i co najważniejsze - również może się pochwalić sporym dorobkiem i licznymi cytowaniami. Od ponad 30 lat zajmuje się badaniami wzrostu gospodarczego i zmian technologicznych. Romer w ostatnich latach sprzeciwia się modom w ekonomii i dowodzi, że nie można badać ekonomii bez spoglądania na ludzkie zachowania. A to oznacza, że odrzuca część modeli matematycznych używanych chociażby w ekonometrii.

Przez chwilę Romer był nawet laureatem tegorocznej nagrody. Wszystko przez pomyłkę pracowników Uniwersytetu w Nowym Jorku, którzy przygotowali już informacje prasową o wygranej ich pracownika. I właśnie ta informacja wyciekła. Władze uczelni tłumaczą, że to jedynie błąd, który mógł się przytrafić każdemu.

Michael Spence, laureat nagrody z 2003 roku, w rozmowie z "The Wall Street Journal" przyznaje, że typowanie zwycięzcy jest praktycznie bez sensu. W podobnym tonie wypowiada się Eugene Fama, który wygrał w 2011 roku. "Jest tylu kandydatów, że ciężko mówić o faworytach" - tłumaczy.

Równie dobrze szanse na otrzymanie nagrody mają William Nordhaus, ekonomista z uczelni w Yale, który na modelach ekonomicznych pokazuje zmiany klimatu lub Jagdish Bhagwati, 82-letni profesor, który pokazuje korzyści z wolnego handlu (nagroda ta byłaby w opozycji do trwającej w Europie dyskusji o umowach CETA i TTIP).

Z kolei nagroda dla Anthony'ego Atkinsona z Oxfordu zwróciłaby uwagę na rosnące nierówności i frustracje polityczne obywateli. Na tzw. giełdzie nazwisk pojawia się kilkanaście innych osób. Ale jak zwracają uwagę komentatorzy - nagroda w ciągu ostatnich kilku lat traci na znaczeniu. W środowisku naukowców pojawiają się głosy, że wielkie teorie rzadko wychodzą spod ręki jednego geniusza, a najczęściej jest to ciężka praca zespołowa.

Tagi: wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-10-2016

Cuda ekonomiczne bywająNo nie wiem, zauważcie Państwo, że w warunkach całkowitego rozpadu państwowości oraz gospodarki, umiarkowanym opozycjonistom w Azji mniejszej nie … Czytaj całość

09-10-2016

XYZM. Melitz raczej nie wygra, bo jest "za młody" na noblistę w dziedzinie nauk ekonomicznych. Średni wiek laureata to 67 lat. Jeśli wygrałby … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (2)