Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Finansowanie partii. Eksperci za obecnym modelem

0
Podziel się:

Nie da się odejść od obecnego modelu finansowania partii, ale trzeba go ulepszyć. Subwencja budżetowa już po przekroczeniu progu wyborczego 3 proc.?

Finansowanie partii. Eksperci za obecnym modelem
(PAP/ Jacek Turczyk)

Eksperci, tak jak posłowie, różnią się w ocenach sposobu finansowania partii politycznych w Polsce. Większość z zaproszonych na debatę w Sejmie gości opowiada się za finansowaniem partii z budżetu.

Aktualizacja 16:41

Na zdjęciu marszałek Ewa Kopacz, oraz posłowie Marek Sawicki (PSL) i Tadeusz iwiński (SLD).

- _ Istotą parlamentaryzmu jest debata, a kośćcem struktury politycznej są partie polityczne, dlatego nie bez powodu dzisiejsza debata, pierwsza z zapowiedzianych przez mnie dyskusji dotyczących parlamentaryzmu, jest poświęcona finansowaniu partii politycznych _ - powiedziała marszałek Sejmu Ewa Kopacz, otwierając debatę.

- _ Stoją przed nami pytania o to, z jakich źródeł powinny być finansowane partie polityczne, w jakiej wysokości, na jakie cele powinny być przeznaczane środki i wreszcie jak partie polityczne powinny się rozliczać ze swoich wydatków _- podkreśliła marszałek Sejmu.

Marszałek Kopacz zaznaczyła, że pytania, które dzisiaj padną są ważne nie tylko dla polityków, ale przede wszystkim dla obywateli. - _ Temat finansowania partii politycznych nie może być własnością przede wszystkim polityków. Ten temat nie może być również proklamacją programów politycznych poszczególnych partii. Dlatego dzisiejsza dyskusja odbywa się z udziałem naukowców, konstytucjonalistów, etyków socjologów, politologów, ale również w obecności mediów i organizacji pozarządowych _- dodała.

Marszałek Kopacz zwróciła uwagę, że za kilka tygodni na pytania o sposób finansowania partii politycznych, wysokość przekazywanych środków oraz metody rozliczania się przed obywatelami ze swoich wydatków będą musieli odpowiedzieć parlamentarzyści.

Tymczasem wśród ekspertów pojawiają się takie opinie, jak na przykład konstytucjonalisty dr Ryszarda Piotrowskiego, że likwidacja państwowych dotacji doprowadzi do prywatyzacji partii politycznych - czyli ich oligarchizacji. Jak wskazał, są praktycznie tylko cztery kraje - Szwajcaria, Łotwa, Malta i Ukraina - gdzie nie ma finansowania budżetowego partii. Jego zdaniem należy poprawić istniejące już rozwiązania. - _ Likwidacja finansowania budżetowego jest reakcją w moim przekonaniu nierozsądną _ - wskazał.

Ekspert rozumie też niechęć społeczeństwa do składania się na partyjne wydatki. Jego zdaniem, zamiast zmieniać obecny system finansowania, należy go ulepszyć. Zarzucił też politykom nieprecyzyjność w ustanowieniu obowiązującego prawa w zakresie finansowania partii. Dr Piotrowski ocenił, że mamy bardzo szkodliwy system finansowania partii, ponieważ powoduje on sytuację, że trudno sobie wyobrazić szanse wyboru kandydata, który nie został poparty przez istniejące partie, a wyborach do Sejmu jest to wręcz niemożliwe.

- _ Pewna część obywateli jest praktycznie rzecz biorąc pozbawiona możliwości realizacji swoich podstawowych praw politycznych _ - uważa. Piotrowski przekonywał, że partie mają monopol na kształtowanie składu Sejmu, dlatego granica między _ demokracją, a niedomokracją niebezpiecznie się zaciera _.

Z kolei Piotr Winczorek mówił, że nie da się odejść od obecnego modelu finansowania, skoro nadal chcemy utrzymać obowiązujący system partyjno-parlamentarny. Jego zdaniem, można wprowadzić zasady wydawania publicznych pieniędzy. Profesor nie dziwi się poza tym, że ogromna część społeczeństwa nie chce, by partie dostawały środki z budżetu państwa.

Większość ekspertów opowiadała się za większą kontrolą wydawanych przez partie pieniędzy. Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego wskazywała, że mamy niewielki problem z tym, jak partie gromadzą fundusze, za to mamy spory problem z tym, jak partie wydają pieniądze i jak to jest kontrolowane. _ Można się zastanowić, czy jest potrzebna tak wielka różnica między ilością pieniędzy, które dostają duże partie i małe partie. Można się zastanowić, czy nie obniżyć progu, od którego partie dostają subwencję, na przykład do 1 proc. _ - mówiła.

Grażyna Kopińska zaproponowała na przykład, by zwiększyć uprawnienia Państwowej Komisji Wyborczej w kontrolowaniu tych wydatków. Teraz - mówiła - PKW bada, sprawozdania pod kątem ich zgodności z prawem, a nie zasadność niektórych wydatków. Jej zdaniem na stronach internetowych partii powinny być wywieszane wszystkie rachunki za wszystkie wydatki, a PKW powinna mieć zwiększone kompetencje, by lepiej kontrolować finansowanie partii.

Również politolog Anna Materska-Sosnowska uważa, że obecny system finansowania partii jest optymalny. Jej zdaniem należałoby zastanowić się nad kontrolą wydatków. - _ Zdecydowanie Państwowa Komisja Wyborcza powinna dostać większe uprawnienia _- mówi. Zaznacza też, że partie powinny mieć możliwość odwoływania się od decyzji administracyjnych w przypadku utraty subwencji. Materska-Sosnowska dodaje, że partyjne wydatki powinny być też bardziej transparentne, na przykład lokowane na oddzielnym subkoncie bankowym, jak przy wyborach.

Politolog Izabela Trzpil podnosiła, że należy udoskonalić to, co już od lat funkcjonuje. Ale - jak zaznacza - mechanizmy kontrolne nie powinny usztywniać systemu finansowania. Jej zdaniem, należałoby przeanalizować dotychczasowe wydatki partii politycznych i na tej podstawie stworzyć mechanizmy kontrolne.

Podczas debaty pojawiły się też głosy, by obniżyć 3 proc. próg, po przekroczeniu którego partie uczestniczące w wyborach parlamentarnych otrzymują subwencję budżetową. Postulowano też utworzenie Funduszu na Rzecz Rozwoju Demokracji, który miałby pomagać komitetom wyborczym wyborców. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie po debacie oceniła, że finansowanie partii z budżetu państwa jest wygodne dla nich. Tymczasem - przekonywała - jego likwidacja na rzecz m.in. wpłat od prywatnych darczyńców i rozliczanie się z nimi zbliżyłaby polityków do ich wyborców.

Wyraziła nadzieję, że debata w Sejmie nt. finansowania partii będzie miała podobny, merytoryczny i spokojny przebieg, jak niedzielna dyskusja ekspercka. Zastrzegła, że nie trzeba bezwzględnie zgadzać się ze wszystkim, co w niedzielę prezentowali eksperci.

Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek sceptycznie odniósł się do propozycji obniżenia 3 proc. progu uprawniającego partie do otrzymania subwencji budżetowej. - _ Z tym trzeba uważać, bo można stworzyć sytuacje, w których polityka stanie się sposobem zarabiania pieniędzy i tylko tego _ - ocenił. Prof. Winczorek wskazywał, że oprócz Państwowej Komisji Wyborczej wydatki partyjne mogłaby kontrolować Najwyższa Izba Kontroli.

Prof. Joanna Górnicka-Kalinowska, etyk z Uniwersytetu Warszawskiego, przekonywała, że _ jeśli partie nie są finansowane z budżetu państwa, to państwem rządzi pieniądz _. Jak oceniła, _ nie musi tak być, ale tak być może _. Jej zdaniem partie _ finansowane przez bogatych sponsorów będą partiami, które zabiegają o interesy tych właśnie sponsorów _. Odmiennie od prof. Winczorka ekspert oceniła, że warto rozważyć obniżenie 3 proc. progu.

W ocenie dr Sebastiana Kozłowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego partie mogłyby być finansowane na przykład z odpisu podatkowego. Odnosząc się do odpisu podatkowego, dr Magdalena Dudkiewicz, socjolog z UW, wyraziła wątpliwości, by ludzie, godzili się na to, by ich preferencje polityczne były łączone z ich danymi w zeznaniu podatkowym.

Podczas debaty eksperci odwoływali się do wyników badań, które pokazują m.in., że tylko od 3 do 5 proc. Polaków jest za dotowaniem partii politycznych z budżetu, a więc - jeśli odwrócić pytanie - przeciwko jest 80-90 proc. Polaków. Z cytowanych podczas debaty badań CBOS wynika, że wynika m.in., że 62 proc. Polaków domaga się finansowania partii ze składek, z budżetu państwa - zaledwie 5 proc.

prof. Piotr Winczorek podkreślał, że nie dziwią go te wyniki badań, bo _ ludzie w ogóle nie chcą płacić _. Zwrócił jednocześnie uwagę, że to badanie w pewnym sensie wyrwane z kontekstu, _ bo gdyby ten kontekst rozszerzyć, to dowiedzielibyśmy się, że w ogóle jest niezadowolenie z naszej polityki _.

Z kolei prof. Joanna Górnicka-Kalinowska oceniła, że być może społeczeństwo częściej chciałoby rozliczać władzę czy partie polityczne z wydawanych pieniędzy. Także dr Sebastian Kozłowski przekonywał, że obywatele mają najwyraźniej niezaspokojoną potrzebę wpływu, kontroli nad wydawaniem środków przez partie. - _ Odpowiedzialnością polityków w tej chwili jest stworzenie takich instrumentów, by obywatele tę potrzebę zrealizowali _ - ocenił.

W opinii dr. Magdaleny Dudkiewicz jeśli przeciwko finansowaniu partii politycznych z budżetu jest aż tylu Polaków _ to jest to pośrednio odpowiedź na pytanie, czy partie polityczne, politycy dobrze komunikują się ze społeczeństwem _. - _ Moim zdaniem nie _ - dodała. Dr Anna Materska-Sosnowska przekonywała, że w obecnej sytuacji należy się zastanowić nad kontrolą finansowania partii, ale także nad tym, jak pomóc obywatelom w tworzeniu organizacji i wchodzeniu do parlamentu, jeśli tego chcą. Także ona zachęcała, by rozmawiać o tym, co można by udoskonalić.

Obecnie partie dostają pieniądze z dwóch źródeł: w ramach budżetowej subwencji oraz dotacji. Dotacja to zwrot nakładów, jakie partia poniosła na kampanię wyborczą. Dostają je ugrupowania, które wprowadziły do parlamentu swoich przedstawicieli, a więc przekroczyły 5-rocentowy próg wyborczy. Subwencje dostają partie, które w wyborach uzyskały 3 procent głosów w skali całego kraju.

Czytaj więcej w Money.pl
Nie chcą, żebyśmy przestali płacić partiom W niedzielę w Sejmie - z inicjatywy marszałek Ewy Kopacz - odbędzie się debata na temat zasad finansowania partii politycznych.
PSL ma nowe pomysły. Bardziej uczciwe? Według Janusza Piechocińskiego partie, które w wyborach przekroczą próg 5 proc., powinny uzyskiwać zwrot połowy wydatków poniesionych na kampanię.
PO bliżej zlikwidowania finansowania partii Według szacunków PO, likwidacja subwencji budżetowej przyniesie oszczędności w wysokości około 55 mln zł rocznie.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)