Na swoją "podróż życia" zdecydowała się na przykład opisywana przez "Rzeczpospolitą" Monika Banyś. 28-latka zdecydowała się na "gap year" w Australii po sześciu latach pracy w Polsce w branży PR. Na Zachodzie często taka przerwa oznacza ucieczkę od obowiązków. Zamiast tego ludzie zwiedzają obce kraje lub pracują w organizacjach humanitarnych. Jednak Banyś pojechała do Sydney uczyć się i pracować. Robi roczny kurs marketingowy, ale na utrzymanie zarabia pracując w butiku z odzieżą.
Na swój "gap year" zdecydowała się również Anna Tymińska. Na ten krok zdecydowała się po kilkunastu latach w korporacji - czytamy w "Rz". Do końca jednak też odpoczywać nie będzie, bo zapisała się w Sydney na studia.
Najczęściej na "gap year" decydują się osoby po maturze czy studiach - aby poczuć jeszcze trochę wolności i zastanowić się na tym, co chcą robić z życiem. Ale według "Rz", dziś coraz częściej na "podróż życia" jadą osoby w środku kariery. Ekspertów to nie dziwi - w końcu pracujemy coraz dłużej. Niewykluczone, że niebawem pracować będziemy nawet do 75. roku życia, zatem według cytowanych przez dziennik ekspertów, "gap year" to niezły pomysł na nabranie sił i realizację marzeń.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl