Notowania

gomułka
30.07.2009 06:30

Gomułka: Deficyt budżetowy? To kreatywna księgowość

Podziel się
Dodaj komentarz

Money.pl: Premier obiecał, że rząd nie podniesie podatków. A wiceminister finansów Maciej Grabowski uciął spekulacje: nie znikną żadne podatkowe ulgi. Co to dla nas oznacza? *Rośnie dziura w budżecie, a p*rzecież nie za bardzo jest już na czym oszczędzać. **

*Prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów, główny ekonomista Business Centre Club: *Po tegorocznych oszczędnościach trudno oczekiwać jeszcze większych w przyszłym roku. Pole manewru jest niewielkie. Dochody większe nie będą. A wydatki sztywne prawdopodobnie urosną o około 10 miliardów złotych. Bo powiększa się grupa emerytów i rencistów.

*Czyli przyszłoroczny budżet nie domknie się kwotą 27 miliardów złotych deficytu? Minister Rostowski mówił, że nie powinien on być wyższy niż w tym roku. *

Deficyt budżetu państwa to wirtualna kwota, która mówi bardzo niewiele. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych i Krajowy Fundusz Drogowy są przesuwane w inne miejsce sektora finansów publicznych. Jeśli zastosujemy tę metodę na większą skalę, potrafię sobie nawet wyobrazić zmniejszenie deficytu budżetowego.

To byłaby kreatywna księgowość.

To co teraz robimy, to już jest kreatywna księgowość, by pokazać stan budżetu państwa w dobrym świetle. Dużo istotniejszą i pełniejszą informacją jest dziś deficyt całego sektora finansów publicznych, potrzeby pożyczkowe rządu, przyrost długu publicznego. Na te liczby trzeba zwracać uwagę, a nie deficyt budżetu państwa.

Tymczasem rząd tych informacji nie podaje. Nie było ich przy okazji nowelizacji budżetu, być może nie padną również przy okazji projektu budżetu na przyszły rok, który powinien trafić do Sejmu do końca września.

Prędzej czy później rząd będzie musiał jednak się zmierzyć z sytuacją finansów publicznych. Ale obawiam się, że zrobi to dopiero po przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Czyli prędzej czy później rząd sięgnie do kieszeni podatników?

Tak, ale podatników przyszłych. Obecnych rząd chce oszczędzić, bo premier liczy na ich głosy w nadchodzących wyborach prezydenckich. Czeka nas raczej zwiększanie zadłużenia. Zmierzamy w kierunku konstytucyjnego maksimum, czyli długu publicznego na poziomie 60 procent PKB pod koniec przyszłego roku.

Rząd zaryzykuje takie zadłużenie w imię wyniku wyborczego?

Być może liczy na umocnienie się złotego, co spowodowałoby nominalne zmniejszenie zadłużenia zagranicznego i na większe zyski z prywatyzacji. Sytuacja wymusi bardziej zdecydowane działanie, ale wątpię by takie zdecydowane posunięcia były możliwe teraz. Poczekamy na nie do wyborów.

JAK RZĄD PORADZI SOBIE Z DZIURĄ BUDŻETOWĄ
*Wyższe podatki to nawet 30 mld zł. Rząd się skusi? * Wyższe podatki to szansa na nawet 30 mld zł do budżetu. Tyle dadzą podwyżki: VAT, akcyzy na paliwa i przywrócenie najwyższej stawki PIT.
*Wszyscy zrzucimy się na budżet. Po ile? * Każda polska rodzina dorzuci się do budżetu po 45 zł miesięcznie. Kiedy? Gdy VAT urośnie do 23 proc., a akcyza na paliwa o 10 groszy na litrze.
*Tylko prywatyzacja uratuje budżet? * Rząd nie ma innego wyjścia, mimo złej koniunktury musi sprzedawać udziały w państwowych spółka
Tagi: gomułka, wiadomości, wywiad
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz