Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ojciec polskiego grafenu ani myśli emigrować. Oto, czym obecnie się zajmuje

Ojciec polskiego grafenu ani myśli emigrować. Oto, czym obecnie się zajmuje

Grafen można stosować m.in. w biomedycynie przy leczeniu raka mózgu Fot. Tomasz Gzell
Grafen można stosować m.in. w biomedycynie przy leczeniu raka mózgu

Dr Włodzimierz Strupiński, twórca polskiego grafenu, kilka miesięcy temu miał powody, by wyjechać z kraju. Został i pracuje na Politechnice Warszawskiej. Uważa, że naukowcy powinni zarabiać więcej, ale nie ma powodów, aby traktować ich szczególnie.

Po 34 latach pracy został zwolniony z państwowego ośrodka naukowego - Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME), gdzie pracował nad sposobem produkcji wysokiej jakości grafenu. Swoją metodę opatentował. Jego technologię można zastosować m.in. w biomedycynie do leczenia raka mózgu czy do wykonania superszybkich procesorów i baterii.

Pod koniec roku media spekulowały o jego emigracji, a sam potwierdzał te wieści słowami: "Jeśli nie będę miał wyboru to wyemigruję", zapewniając, że na brak propozycji z Zachodu nie narzeka.

Money.pl dowiedziało się, że mimo tego dr Włodzimierz Strupiński nadal mieszka w Polsce. Pracuje na Wydziale Fizyki Politechniki Warszawskiej (PW). Dalej bada zastosowanie grafenu oraz innych materiałów dwuwymiarowych pod kątem ich praktycznych właściwości w różnych dziedzinach. Chodzi o szybką elektronikę przyszłości, bezprzewodowy transfer danych, zastosowanie powłok grafenowych czy ekranów dotykowych.

Polscy naukowcy chcą stworzyć sztuczny liść na bazie grafenu

 

 

Zapytany przez money.pl, co z ewentualną zapowiedzą wyjazdu z Polski, odpowiedział: - Emigrację traktowałem jak ostateczność, jeśli nie byłoby naprawdę żadnej możliwości rozwoju w mojej dziedzinie w kraju - komentuje.

Dr Strupiński zdradził, że w ramach realizacji projektów na Politechnice Warszawskiej nadal współpracuje z ośrodkami na całym świecie. W ramach grantów ubiega się także o dofinansowanie z instytucji europejskich. Obecnie trwa okres składania wniosków o możliwość finansowania. Zapewnia, że w zespole, w którym pracuje "z takim ładunkiem badawczym, intelektualnym, rozwojowym nie będzie problemu z uzyskaniem grantów".

Po jego odejściu z ITME dużo mówiło się o tym, że padł ofiarą rozgrywek politycznych i personalnych. Strupiński jednak stanowczo zaprzecza: - Nie potrafię tego wyjaśnić, ale chyba chodziło o lokalną zawiść, czy coś w rodzaju niskich pobudek - komentuje.

Miało chodzić o wybór dyrektora Instytutu. Nowy nie zapewnił wystarczającej liczby kontraktów. Zaczęły się problemy finansowe, wkrótce dr Ireneusz Marciniak został odwołany. Zanim odszedł, zdążył pozbawić Strupińskiego stanowiska.

- Polityka otacza nas - naukowców, jak każdy inny sektor gospodarki. Tak samo jesteśmy poddawani aurze politycznej. Nie widzę powodu, dla którego należałoby twierdzić, że nauka jest bardziej czy mniej podatna na polityczne rozgrywki – dodaje.

"Branża naukowa powinna być traktowana jak każda inna"

Obecnie trwają prace nad tzw. Ustawą 2.0, która jest tematem sporu pomiędzy resortem finansów a resortem nauki. Konflikt toczy się o gwarantowany wzrost środków na szkolnictwo: coroczne podwyżki pensji i stypendia doktoranckie, które miałyby być uzależnione od wzrostu przeciętnego wynagrodzenia.

Kwestie finansowe dotychczas były poważnym problemem dla młodych doktorantów, jak i doświadczonych profesorów. Ministerstwo nie chce się zgodzić, by wysokość przyszłych pensji była uzależniona od wysokości przeciętnego wynagrodzenia.

Dr Strupiński pytany o tę kwestię stwierdził, że "nie ma potrzeby, aby podchodzić inaczej do tej grupy zawodowej": - Pracują intensywnie, po kilkanaście godzin dziennie i w domu, i wieczorami. Jeżeli ktoś angażuje się w działania naukowe, to faktycznie nie ma czasu dorabiać. To pytanie podstawowe, czy należy wykorzystać takiego człowieka tylko dla nauki lub gospodarki, czy zmuszać go, by zajmował się dodatkową pracą, aby dorobić do pensji - zaznacza.

Jego zdaniem właściwym podejściem do finansowania nauki są realne wdrożenia i korzyści dla gospodarki. Jak podkreśla, nie wszystkie osiągnięcia naukowe da się komercjalizować - często nauka wyprzedza technologię albo możliwości mentalne społeczeństwa. Jednocześnie zaznacza, że nie może być tak, że naukowiec dostaje pieniądze za darmo. Należy postawić na branże, które przyniosą realne zyski dla gospodarki.

- Jeżeli nie starczy budżetu dla wszystkich, to trzeba wybierać te sektory, w których możemy coś osiągnąć. Nie może być tak, że dofinansujemy tylko naukę dla nauki. Trzeba oceniać badania także z punktu widzenia potencjalnych wdrożeń – podsumowuje.

Duże biznesy zamknięte na innowacje

Według Strupińskiego problemem jest także podejście dużych firm do innowacji. Przykładem są spółki skarbu państwa, które powinny wziąć na siebie odpowiedzialność za wprowadzenie nowoczesnych technologii na rynek.

- Mały biznes jest otwarty na nowe rozwiązania. Często zakładają go ludzie, którzy sami coś osiągnęli na polu badawczym. Gorzej z dużymi przedsiębiorstwami. O tym mówi się od lat, jak zmusić duże spółki do inwestowania w rozwój – mówi dr Strupiński.

- Powoli się to zmienia, instrumenty państwa zachęcają lub zmuszają do innowacji. To również pewien proces mentalny, być może potrzebna jest zmiana pokoleniowa, aby innowacyjne podejście było postrzegane jako konieczność, a nie dodatek – powiedział "ojciec polskiego grafenu" money.pl.

Według Strupińskiego mamy realne szanse na stworzenie nowoczesnej gospodarki. Jeśli będziemy angażować się w przełomowe dziedziny i stawiać na takie rozwiązania, jak materiały dwuwymiarowe, grafen, szybką elektronikę mamy szansę dogonić inne państwa.

Zdaniem naukowca jesteśmy przygotowani na rewolucję, to kwestia jedynie zasobów i mniejszych możliwości wdrożeniowych. - Bez kompleksów powinniśmy stawiać na takie dziedziny jak nanotechnologia, biotechnologia, elektronika. Wiedza w zakresie informatycznym, badawczym i technologicznym jest bardzo duża. Mamy naprawdę bardzo duże pole do popisu – podsumowuje doktor.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Tusk
2018-08-21 01:25
. Na Polske powinno się mówić the grafen valley
zgred
2018-03-13 03:32
Napewno ,pis dopilnuje aby pieniadze panstwowych spolek szly tylko dopis kieszeni.Ten facet to fantasta ktory marnuje swoj potecjal i talent ,ale to jego sprawa kiedys zycie go podsumuje ale wtedy bedzie za pozno.
tak to jest
2018-03-12 22:43
Niestety, w Polsce traktuje się trochę po macoszemu, dziedziny podstawowe. Mam takie wrażenie, że jedynie pewien ułamek (może co najwyżej 1/2) ludzi uzdolnionych, ma warunki do pracy w tej dziedzinie nauki, w której chcieliby prowadzić badania. Reszta, no cóż... "przekwalifikowuje się", "rozwija się" (czytaj: nierzadko musi rezygnować z marzeń o karierze w swojej dziedzinie).
Pokaż wszystkie komentarze (81)