Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Jakimczyk: Opium w Afganistanie finansuje talibów

Pięć i pół roku po rozpoczęciu operacji wojskowej "Enduring Freedom" w Afganistanie, kraj ten nadal wiedzie prym w światowej czołówce producentów heroiny.

Podziel się
Dodaj komentarz

Pięć i pół roku po rozpoczęciu operacji wojskowej "Enduring Freedom" w Afganistanie, kraj ten nadal wiedzie prym w światowej czołówce producentów heroiny - z Afganistanu komentuje dla Money.pl Jarosław Jakimczyk. **

Miejscowi baronowie narkotykowi szczodrze finansują talibów w zamian za ochronę opiumowych interesów. Talibowie uzyskują w ten sposób środki finansowe niezbędne do zakupu broni i sprzętu wojskowego.

Śmiercionośny biznes ma się znakomicie, bo mak tradycyjnie pozostaje głównym źródłem dochodów afgańskich wieśniaków, zwłaszcza w graniczącym z Chinami Badakshanie, odciętym górami od reszty kraju, i na niespokojnym południu, gdzie wojska koalicji NATO/ISAF są najczęściej atakowane przez siły talibów.

Ci ostatni, pobici w otwartym polu przez Amerykanów, przyjęli taktykę podobną do tej, która święci triumfy w Iraku. W walce z wojskami NATO/ISAF koncentrują się na wysadzaniu zdalnie sterowanych ładunków wybuchowych przy drogach i atakach samobójczych samochodami wypełnionymi trotylem.

Zabijają też i porywają cudzoziemców z cywilnych organizacji wspomagających odbudowę infrastruktury w zniszczonym kilkudziesięcioletnią wojną kraju.

Trudno mówić w obecnej chwili o aktywnym poparciu miejscowej ludności dla talibów, wśród których istotną część stanowią ochotnicy z innych krajów muzułmańskich. Jest to raczej rezerwa połączona z lękiem, zwłaszcza, że ofiarami przemocy ze strony religijnych fanatyków padają miejscowi żołnierze, policjanci i ludność cywilna.

Niszczone też są z niebywałą zawziętością urządzenia i obiekty użyteczności publicznej przekazywane przez wspólnotę międzynarodową. Strategia polityczna NATO/ISAF w Afganistanie wydaje się trafnie dobrana. Siły wojskowe we współracy z afgańską armią i policją mają zagwarantować bezpieczeństwo specjalistom i robotnikom zaangażowanym w podnoszenie poszczególnych prowincji ze zniszczeń wojennych i zapewnienie lokalnym wspólnotom minimum warunków sanitarno-medycznych, niezbędnych do życia.

Takie działania przyniosą oczekiwane owoce pod jednym warunkiem: aby milczące przyzwolenie na podejmowane przez talibów dalsze próby wciągania kraju zapaść cywilizacyjną napotkały na opór ludności Afganistanu, konieczne jest zniszczenie gospodarki opiumowej.

Wskazówką może być przykład Turcji, która ze wsparciem zagranicznym poradziła sobie z problemem upraw maku, pomagając rolnikom w znalezieniu innego źródła dochodów. W przypadku Afganistanu eksperci z dziedziny rolnictwa musieliby po gruntownych badaniach ustalić, jaki rodzaj upraw okazałby się optymalnym pod względem rentowności w trudnych warunkach klimatycznych i glebowych górzysto-wyżynnego kraju.

Efekty widoczne staną się dopiero po latach. Amerykanie, którym zależy na trwałym pokoju w Afganistanie (perspektywa budowy nafto- i gazociągów z Turkmenistanu na południe, instalacja stałych baz wojskowych niezbędnych na wypadek konfliktu z Iranem czy pogorszenia się relacji z Pakistanem i Arabią Saudyjską), muszą o tym wiedzieć mając bogate doświadczenie w walce z kartelami narkotykowymi w Kolumbii.

Autor jest dziennikarzem tygodnika Wprost

Tagi: jakimczyk, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz