Notowania

firma
13.03.2015 06:15

Kontrakt menedżerski to nie umowa o pracę. Jakie są różnice?

Taka forma zatrudnienia zazwyczaj daje duże pieniądze, ale ma też swoje wady. Nie obowiązują jej bowiem urlopy, zasiłki czy nadgodziny.

Podziel się
Dodaj komentarz
(istockphoto)

Umowy cywilnoprawne kojarzą się w Polsce raczej negatywnie i utożsamiane są głównie z umowami zlecenie i o dzieło (czyli tak zwanymi "śmieciowymi"). Kontrakt menedżerski też jest takim typem umowy, ale dużo bardziej prestiżowym i dotyczy przede wszystkim kierowników wyższego szczebla. Czasami błędnie utożsamiany jest z umową o pracę, choć w rzeczywistości wiele go od niej różni.

Kontrakt menedżerski niekiedy jest również nazywany umową o zarządzanie. Właściciel firmy podpisuje go z menadżerem, który w zamian za wynagrodzenie zobowiązuje się do kierowania i podejmowania najważniejszych decyzji w przedsiębiorstwie.

Umowa-widmo?

Co ciekawe, kontraktu menedżerskiego nie definiują tak naprawdę żadne przepisy. Strony mogą w nim zatem zapisać cokolwiek, zgodnie z zasadą swobody zawierania umów zapisaną w Kodeksie cywilnym. Ważne tylko, żeby zapisy nie łamały prawa, ani "zasad współżycia społecznego".

Najczęściej jednak w kontrakcie menedżerskim znajdują się te same informacje. Powinien on zawierać:

  • obowiązki i uprawnienia menadżera,
  • cel umowy i wynagrodzenie,
  • zakres odpowiedzialności menadżera za podejmowane decyzje i działania,
  • rodzaj świadczeń dodatkowych przysługujących menadżerowi,
  • składniki wynagrodzenia,
  • kryteria oceny efektywności zarządzania,
  • sposoby rozwiązania kontraktu,
  • klauzule zobowiązujące do zachowania poufności zarówno w trakcie trwania kontraktu, jak i po jego rozwiązaniu.

Czasami właściciele firm, ze względu na niemal nieograniczony dostęp menedżerów do wrażliwych danych w przedsiębiorstwie, stosują również klauzulę o zakazie konkurencji. Zabrania ona pracy na rzecz konkurencji, często również przez wiele miesięcy po rozwiązaniu kontraktu. Więcej na temat zakazu konkurencji, na przykład w umowie o pracę, przeczytasz tutaj.

To nie jest umowa o pracę

Pomiędzy zlecającym a menedżerem nie może istnieć stosunek pracy. To znaczy, że zarządzający przedsiębiorstwem nie ma obowiązku robić tego w miejscu oraz czasie oznaczonym przez właściciela firmy i pod jego kierownictwem.

Brak bezpośredniego przełożonego daje zatem zdecydowanie większą swobodę i samodzielność, ale niesie też za sobą pewne zagrożenia. Kontrakt wiąże się zazwyczaj z nienormowanym czasem pracy. Nie obowiązuje tu bowiem zapisany w Kodeksie pracy 40-godzinny tydzień, nie ma też mowy o jakichkolwiek nadgodzinach.

Przy podpisywaniu umowy o zarządzanie trzeba mieć również świadomość, że zastosowania w tym przypadku nie mają również inne Kodeksowe przepisy. Menedżer nie ma zatem prawa do urlopu wypoczynkowego na takich zasadach, jak etatowi pracownicy. Również w przypadku choroby często nie będzie mógł pójść na tak zwane "chorobowe".

Kolejna sprawa to okres wypowiedzenia, który w tym przypadku tak naprawdę nie istnieje. Podobnie jak umowę zlecenie, kontrakt można rozwiązać natychmiast.

Umów o zarządzanie nie obowiązują też przepisy o płacy minimalnej. Ten problem jest jednak czysto teoretyczny, bo zazwyczaj wynagrodzenie jest przy tej formie bardzo wysokie.

Trzeba jednak pamiętać, że choć przepisy nie obowiązują z urzędu, to wiele zależy od tego, ile menedżer jest w stanie wynegocjować z właścicielem firmy. Może przecież umówić się na 40 lub 50 dni urlopu w ciągu roku. Jeśli druga strona się zgodzi, to nie ma żadnych przeszkód, bo nie obowiązuje tu Kodeks pracy.

Odpowiedzialność za błędy

Co w przypadku, gdy menedżer podejmie takie decyzje, które narażą firmę na duże straty finansowe? Teoretycznie poniesie za to pełną odpowiedzialność, całym swoim majątkiem. W rzeczywistości jednak zapisy kontraktowe są takie, że w ten sposób odpowiada tylko wtedy, gdy błędy popełnił umyślnie.

Zazwyczaj jednak pracujący w oparciu o kontrakt menedżerski zabezpieczają się przed błędnymi decyzjami i podpisują umowy ubezpieczeniowe od odpowiedzialności cywilnej. W razie bardzo kosztownych pomyłek wszelkie straty pokryje wtedy ubezpieczyciel.

Co z ZUS-em?

Jeśli chodzi o ubezpieczenia społeczne, to kontrakt obowiązują dokładnie takie same zasady jak umowę zlecenie. Z pensji pobierane są zatem składki emerytalne, rentowe, wypadkowe i zdrowotne. Problem pojawia się, gdy menedżer prowadzi działalność gospodarczą i to w jej ramach realizuje kontrakt. W takim przypadku odprowadza więc już ZUS od działalności i teoretycznie nie musi odprowadzać ich drugi raz od wynagrodzenia. Tak jest jednak tylko w przypadku umowy zlecenia.

Jeśli chodzi o kontrakt, to traktowany jest on jako "działalność wykonywana osobiście", a więc niezależnie od prowadzonej firmy. Oznacza to, że składki zapłaci dwa razy.

Czytaj więcej w Money.pl
Prezent na Dzień Kobiet. Zapłacisz podatek Pracodawca musi za wręczony prezent potrącić część wynagrodzenia. Ale jest na to sposób.
Nowe prawo dla firm w maju trafi do Sejmu Wicepremier zapewnia, że w projekcie uwzględniono wiele zgłoszonych do niego uwag.
Klient nie płaci? Tak go do tego zmusisz W większości przypadków wcale nie trzeba iść do sądu. Czasami wystarczy zwykłe pismo. Jak je napisać?
Tagi: firma, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, porady, porady prawne, prawo pracy, prawo, najważniejsze, gospodarka polska, wiadmości, czołówki
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz