WAŻNE
TERAZ

CBA w Ministerstwie Środowiska

Kulczyk był szantażowany przed wybuchem afery taśmowej. Prokuratura nie ustaliła, kto za tym stał

W miesiącach poprzedzających wybuch afery taśmowej miliarder Jan Kulczyk był szantażowany - do takich rewelacji dotarł Onet. Szantażyści grozili ujawnieniem kompromitujących go faktów. Niektóre smsy sugerowały fizyczne niebezpieczeństwo.

Jak Kulczyk zmarł w 2015 r.
Źródło zdjęć: © STEFAN MASZEWSKI/REPORTER
Martyna Kośka

Z dokumentów, które przeanalizowali dziennikarze portalu Onet.pl wynika, że Kulczyk był jedną z osób najczęściej nagrywanych przez kelnerów w restauracjach "Amber Room" oraz "Sowa i Przyjaciele".

Niedługo po zatrzymaniu w czerwcu 2014 r. kelner Łukasz N. tak relacjonował swe rozmowy z biznesmenem Markiem Falentą, który przez sąd został uznany za inspiratora nagrań:

"Wspominał o ewentualnej chęci zaszantażowania Kulczyka. Po tym, jak dostał nagrania ze spotkania, jak Kluczyk kupował Ciech i spotykał się z politykami, to Falenta powiedział, że dzięki tym informacjom może go, jak będzie chciał, zaszantażować. Nie wiem, czy zrealizował swój zamiar. Podczas ostatnich rozmów pytał mnie o numer do Kulczyka, ale ja go nie pytałem po co" – relacjonuje portal.

Całe serie wiadomości

Wiosną 2015 r. Kulczyk zeznał przed funkcjonariuszami CBŚ, że otrzymywał całe serie smsów.

- Treść tych smsów dotyczyła mnie, że jestem śledzony, że ktoś jest za mną. Treść tych smsów dotyczyła także mojej asystentki [nazwisko w aktach – red. Onet]. Wiadomości o tej samej treści otrzymywali moi znajomi, dzieci. Te smsy przychodziły raz na tydzień, raz na dwa tygodnie. Była ich cała seria. Część tych smsów miała charakter gróźb. Niektóre z nich sugerowały fizyczne niebezpieczeństwo – powiedział.

Sikorski u Hofmana: „Taśmy są pomnikiem tego, jaką uczciwą byliśmy ekipą”

"Jesteśmy tuż za Tobą. Non stop w podróży. Źle wychodzisz na zdjęciach. Pierwsze kompromitujące materiały wysłaliśmy dzisiaj na razie do twoich 3 wrogów. Sadzisz się na zbawcę świata, a zgubi cię naiwność i sekretarka. Stary pies stracił węch" – to przykładowa wiadomość.

Miliarder zlecił wytropienie szantażystów agencji detektywistycznej.

"W toku śledztwa ustalono, że w okresie bezpośrednio poprzedzającym ujawnienie poprzez opublikowanie w czerwcu 2014 roku przez ogólnopolski tygodnik "Wprost" nagrań ze spotkań gości restauracji "Sowa & Przyjaciele" i "Amber Room" w Warszawie część osób otrzymywała wiadomości sms zawierające treści mogące nosić znamiona gróźb, szantażu lub próby zastraszenia" - pisali śledczy we wniosku o pomoc do amerykańskich służb. Jak informuje Onet, to właśnie z USA pochodzi część serwisów komunikacyjnych, które przewijają się w "aferze taśmowej".

Była szansa na ustalenie danych szantażystów

Prokuratura rozważała dwa tropy, które mogły doprowadzić śledczych do szantażystów. Pierwszym, jak informują dziennikarze Onetu, był telefon odnaleziony podczas przeszukań u bohaterów afery taśmowej. Znajdowały się w nim smsy, które wskazywały na to, że użytkownik aparatu mógł uczestniczyć w przygotowywaniu gróźb wobec Kulczyka.

Drugi trop zasugerował sam miliarder – miał to być jeden z byłych pracowników, który został zwolniony z powodu nieuczciwego zachowania.

Niestety, prokuratura nie zdołała niczego ustalić. Wystąpiła do sieci komórkowych o dane użytkowników telefonów, z których wysyłane były groźby, lecz w odpowiedzi dostała dane osób, które zaczęły używać wspomnianych numerów już po aferze. Nie uczyniła nic, by dowiedzieć się, na kogo telefony zarejestrowane były wcześniej.

Umorzono wątek Tuska

Umarzając wątek telefonów, prokuratura zakończyła też śledztwo w jeszcze innej kwestii dotyczącej Kulczyka, a mianowicie nielegalne nagrywanie jego spotkań z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem.

W toku śledztwa ustalono, że w okresie od grudnia 2013 roku do czerwca 2014 r. odbyły się trzy takie spotkania. Miały charakter prywatny, a panowie spotkali się w willi przy ulicy Parkowej w Warszawie, gdzie zamieszkują premierzy pochodzący spoza stolicy.

Żadne z nich nie było obsługiwane przez podmioty zewnętrzne, a ponadto żaden z uczestników nie zgłosił podejrzenia zarejestrowania ich przebiegu ani nie wyraził zainteresowania ściganiem karnym sprawców takiego czynu.

W umorzeniu prokuratura stwierdziła, że "w świetle wyników przeprowadzonego postępowania dowodowego brak jest jakichkolwiek dowodów uzasadniających obdarzenie walorem prawdziwości medialnych doniesień w przedmiocie rzekomego rejestrowania spotkań Donalda Tuska i Jana Kulczyka".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Zaliczki ruszyły. Właściciele nieruchomości na terenie CPK dostali pierwsze pieniądze
Zaliczki ruszyły. Właściciele nieruchomości na terenie CPK dostali pierwsze pieniądze
SpaceX idzie na giełdę. Musk już ustawia zasady gry
SpaceX idzie na giełdę. Musk już ustawia zasady gry
Domański w brytyjskim dzienniku wprost o pomyśle Nawrockiego: odrzucam
Domański w brytyjskim dzienniku wprost o pomyśle Nawrockiego: odrzucam
Statki uwięzione w Zatoce. Jest plan ewakuacji
Statki uwięzione w Zatoce. Jest plan ewakuacji
Insider trading pozwolił zarobić fortunę? Media sprawdziły liczby i daty
Insider trading pozwolił zarobić fortunę? Media sprawdziły liczby i daty
Bezprecedensowa decyzja w Japonii. Chiny reagują
Bezprecedensowa decyzja w Japonii. Chiny reagują
Ogromne problemy firmy najbogatszego Polaka. Media: oto skala długów
Ogromne problemy firmy najbogatszego Polaka. Media: oto skala długów
Benzyna poniżej 6 zł. Tyle zapłacimy od środy na stacjach
Benzyna poniżej 6 zł. Tyle zapłacimy od środy na stacjach
Optymizm na rynku gazu. Ceny spadają
Optymizm na rynku gazu. Ceny spadają
Trump już mówi o planach ws. uranu w Iranie. Wydobycie będzie "długie i trudne"
Trump już mówi o planach ws. uranu w Iranie. Wydobycie będzie "długie i trudne"
Wiosenne ożywienie na budowach. Najnowsze dane GUS
Wiosenne ożywienie na budowach. Najnowsze dane GUS
Pensje blisko 10 tys. zł, ale ubywa etatów. Słodko-gorzkie dane GUS
Pensje blisko 10 tys. zł, ale ubywa etatów. Słodko-gorzkie dane GUS