Notowania

To największa klęska w historii Lasów Państwowych. Zniszczone jest 44,6 tys. hektarów lasów

To największa klęska w historii Lasów Państwowych spowodowana przez huragan - ocenia dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. To efekt nawałnic, które przeszły nad Polską w nocy z 11 na 12 sierpnia.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Dominik Kulaszewicz)
Dyrekcja Lasów Państwowych zapowiada, że dochód ze sprzedaźy drewna trafi na zagospodarowanie zniszczonego lasu

Straty szacowane na szybko przekraczają miliard złotych.

Według najnowszych danych zebranych przez leśników, nawałnice zniszczyły 44,6 tysięcy hektarów lasów. - Ok. 8,5 mln m sześc. drewna leży pokotem. To liczby, które laikom mało mówią, ale wystarczy wspomnieć, że roczne pozyskanie drewna z Lasów Państwowych to 38 mln m sześc. drewna - powiedział Tomaszewski na konferencji prasowej.

W samym nadleśnictwie Rytel, gdzie nastąpiło apogeum nawałnic, straty szacowane są 1,5 mln m sześc. drewna. To właśnie w tych okolicach na obozie harcerskim zginęły dwie dziewczynki.

- To straszna tragedia ludzka. Rozpoczęliśmy zbiórkę pieniężną wśród leśników - powiedział dyrektor.

Pytany o koszty finansowe, dyrektor przyznał, że drewno ze zniszczonych lasów będzie sprzedane. Ale te pieniądze w całości będą przekazane na sprzątanie zniszczonego terenu i odtworzenie lasu. Straty szacowane na szybko przekraczają miliard złotych.

Lasy Państwowe nie będą występować o pomoc do budżetu państwa. - Od 90 lat kierujemy się filozofią "jeśli chcesz liczyć, to licz na siebie". Oby nam tylko politycy za bardzo nie przeszkadzali, a sobie poradzimy - powiedział Konrad Tomaszewski.

- Obserwując zjawiska klimatyczne, my się spodziewaliśmy, że takie zjawisko może wystąpić. Nasze drzewostany w przeszłości nie wykształciły się tak, by wytrzymywać takie duże uderzenia wiatru - mówił. - Jako społeczeństwo nie jesteśmy jeszcze ocenić, jaka jest skala tego zjawiska i konsekwencje dla całego ekosystemu - dodał.

Leśnicy szacują, że sprzątanie po nawałnicach i nasadzenia potrwają do 2019 r.

Dyrektor wydał w środę decyzję o wprowadzeniu tzw. stanu siły wyższej o zasięgu ponadlokalnym w związku z nawałnicami, które przeszły nad Polską w nocy z 11 na 12 sierpnia. Ta decyzja jest niezbędna, żeby leśnicy mogli przystąpić do sprzątania zniszczonych terenów.

Rytel po nawałnicy. Byliśmy na miejscu

W Rytlu był reporter WP. Jak opisuje, pierwsze oznaki tego, że zdarzyło się tam coś strasznego, pojawiają się ok. 40 km od Rytla, zazwyczaj spokojnej, kaszubskiej wsi. - Najpierw w rowach wzdłuż szosy pojawiają się sterty gałęzi, które wiatr zerwał z przydrożnych, starych drzew. Dalej leżą pojedyncze, wyrwane drzewa. Z każdym kilometrem robi się coraz gorzej - relacjonuje Jarosław Kociszewski.

Jak dodaje, widać, gdzie zawierucha uderzyła w ścianę lasu. - Młodsze, bardziej elastyczne drzewa wygięły się w łuki. Niektóre opierają się o siebie. Inne koronami sięgają ziemi. Kilka nie wytrzymało naprężenia. Złamały się na wysokości trzech, może czterech metrów - opisuje kataklizm.

Aż trudno uwierzyć w "pospolite ruszenie", które przez internet zwołał sołtys Łukasz Ossowski. W porównaniu z wysiłkiem i zaangażowaniem ludzi z całej okolicy blado, jeśli nie na miejscu, wypadają rządowe limuzyny i ministerialne garnitury.

Tagi: lasy państwowe, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
16-08-2017

BkaA gdzie są ekolodzy? Czemu nie grzmią że kawał lasu im wycieło czemu nie protestują?

16-08-2017

antyto je raz napiszę: martwe drzewa, tak tu po tym wiatrołomie, jak i np. martwe świerki z Białowieży, należy wywieźć z lasu (takie są prawidła ochron … Czytaj całość

16-08-2017

AntekSzyszko z Rydzykiem zacierają łapki, będzie tyle kasy, ch. z przyrodą.

Rozwiń komentarze (144)