Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

LOT zorganizował zbiórkę wśród pasażerów. Na naprawę samolotu. Jest stanowisko firmy

To miał być rutynowy rejs między Pekinem a Warszawą. Skończył się 10-cio godzinnym opóźnieniem i prośbą do pasażerów o współfinansowanie naprawy. - To zła interpretacja zaistniałej sytuacji - odpowiada spółka.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Stanisław Kowalczuk / EastNews)

- Nie wierzę w to, że rozlicza się tu gotówką pod stołem, z mechanikiem przy samolocie. Bez jaj! – komentował na gorąco Daniel, biznesmen ze Śląska i jeden z ponad dwustu pasażerów lotowskiego Dreamlinera. Sprawę opisał dziś "Newsweek".

Problem zaczął się tuż po lądowaniu maszyny. Mogli to zauważyć pasażerowie, gdyż samolot stał pod bramką i otworzono mu jeden z silników. Jak podaje Konrad Majszyk, cytowany przez "Newsweeka", problemem był wyciek płynu hydraulicznego. Konieczna okazała się wymiana jednej z pomp hydraulicznych.

Po 11 latach został zwolniony z LOT-u. Wypowiedzenie otrzymał mailem

Zajęło to 10 godzin. Teoretycznie na każdym lotnisku LOT ma podpisaną umowę z firmą serwisującą. Tak samo jest w Pekinie. Tyle tylko, że oprócz problemów technicznych pojawiły się inne przeszkody.

- Najbardziej kuriozalne było, gdy pan Krzysztof, który jest tu flight mengerem czy jakimś dyrektorem, zapytał pasażerów, kto ma gotówkę, juany, bo musi zapłacić mechanikom – mówi "Newsweekowi" pan Daniel. Okazało się, że są problemy z przesłaniem pieniędzy z kont LOT-u.

Efekt nagłej zbiórki? Pasażerowie dali naszemu przewoźnikowi równowartość ok. 1300 zł. Niektórzy poważnie myśleli o przebookowanie lotu na inny, gdyż całe zamieszanie nie wzbudzało ich entuzjazmu.

Opóźniony lot z Pekinu jest w drodze do Warszawy. Pasażerowie będą mogli ubiegać się o odszkodowania w wysokości nawet 600 euro.

##LOT zaprzecza doniesieniom "Newsweeka"

LOT zdecydowanie zaprzecza doniesieniom z feralnego lotu. - Informacja o tym, żeby pasażerowie partycypowali w kosztach naprawy jest nieprawdziwa. Wynika zapewne z błędnej interpretacji zaistniałej sytuacji – mówi money.pl Adrian Kubicki, rzecznik prasowy spółki.

- Naprawa została dokonana zgodnie z obowiązującymi procedurami. To prawda, że nasz przedstawiciel zapłacił gotówką. To nie jest nic dziwnego w świecie lotnictwa. Jeśli jest możliwość pozyskania części zamiennej od innej linii lotniczej, albo innego źródła na lotnisku, często partnerzy oczekują natychmiastowej zapłaty – twierdzi.

Według Kubickiego nie ma też mowy o tym, żeby przeprowadzono zbiórkę gotówki. - Pieniądze na naprawę pochodziły z konta LOT-u. Zostały zabrane przez pracownika linii z banku – podkreśla.

Skąd więc to nieporozumienie? - To, jak wyglądała sytuacja na miejscu i czego faktycznie byli świadkami pasażerowie, to ciężko mi komentować – mówi Kubicki. - Wychodzi na to, że to po prostu zła interpretacja tego, co się działo na miejscu – podkreśla raz jeszcze.

Jednocześnie potwierdza część informacji na temat incydentu. - Oczywiście, sytuacja była dynamiczna. Naszym celem była jak najszybsza naprawa samolotu. Część tych czynności, jak rozmowy z mechanikami, faktycznie odbywała się przy bramkach na oczach pasażerów – ujawnia.

*Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl *

Tagi: linie lotnicze, lot, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-11-2018

ERYYKJeszcze kilka lat dobrej zmiany a pasażerowie będą proszeni o odpalanie samolotów na pych i przynoszenie własnego paliwa w kanistrach i dokarmianie … Czytaj całość

12-11-2018

GcLepsza zmiana Lot wprowadzona przez PiS

12-11-2018

MfmmNajpierw strajkowali, teraz pogrążyli swoją firmę. Strach latać lotem

Rozwiń komentarze (356)