Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Luxtorpeda 2.0. Rząd marzy o szybkich polskich pociągach. Zapomniał, że jeden już ma

Luxtorpeda 2.0. Rząd marzy o szybkich polskich pociągach. Zapomniał, że jeden już ma

Pesa wyprodukowała dla PKP Intercity pociągi Dart. Tyle że maszyny nie bardzo spodobały się kolejarzom. Fot. MICHAL KOSC/REPORTER
Pesa wyprodukowała dla PKP Intercity pociągi Dart. Tyle że maszyny nie bardzo spodobały się kolejarzom.

Osiemdziesiąt lat temu dumą polskiej kolei była Luxtorpeda. Szybki pociąg spalinowy, symbol nowoczesności. Do tych czasów świetności odwołuje się rząd Mateusza Morawieckiego, który chce inwestować w kolej. I startuje z nowym programem. Tyle że sukcesy w przemyśle kolejowym już mamy, ale państwowe koleje nieszczególnie je wspierają.

W środę przedstawiciele PKP Intercity i Narodowego Centrum Badań i Rozwoju podpisali list intencyjny dotyczący realizacji programu "Luxtorpeda 2.0". Program jest jednym z pomysłów z planu Morawieckiego. Ma wspierać rozwój i badania w branży kolejowej. W zamyśle kolej ma być bowiem jednym z silników polskiej gospodarki.

Sam pomysł nie jest zły. Mamy się wszak czym pochwalić. W Polsce działają przynajmniej dwie potężne rodzime firmy produkujące tabor kolejowy - bydgoska Pesa i nowosądecki Newag. Pociągi produkowane w zakładach w naszym kraju jeżdżą niemal w całej Europie. Tabor kolejowy jest najbardziej zaawansowanym technicznie polskim produktem eksportowym.

Co może rząd

Tyle że nie jest to zasługą polskiego rządu. Zarówno Pesa, jak i Newag dzisiaj by już nie istniały, gdyby nie determinacja i sporo szczęścia, które mieli menedżerowie dźwigający te zakłady z ruiny. W przypadku Pesy był to były już prezes Tomasz Zaboklicki, a Newagu - inwestor giełdowy Zbigniew Jakubas. Jakubas zasłynął w kolejowym środowisku żarcikiem, że "kto ma w głowie olej, inwestuje w kolej".

W przypadku zagranicznych producentów z powodzeniem produkujących w Polsce, jak Bombardier czy Stadler, władze państwowe miały na nie jeszcze mniejszy wpływ. Biznes się jednak rozwijał coraz lepiej. Kiedy rządy objął ponownie PiS, ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki uznał, że przemysł taborowy zasługuje, by stać się jedną z wizytówek polskiej gospodarki na świecie. Stąd właśnie program "Luxtorpeda 2.0", o nazwie nawiązującej do przedwojennej chluby, a jednocześnie kojarzącej się nowocześnie.

Zobacz też: "Takiego przedsięwzięcia jeszcze na kolei nie było". Inwestycje na kolei wreszcie się rozpędzają

 

 

Jednak czym innym są deklaracje i chęci, a czym innym realne działania. A tych od czasu ogłoszenia planu Morawieckiego dwa lata temu wiele nie było.

Wręcz przeciwnie. Pesa w tym czasie z czempiona eksportu stała się firmą potrzebującą głębokiej restrukturyzacji i inwestora. Kłopoty spółki są poniekąd efektem jej sukcesu. Zebrała z rynku tyle zamówień, że nie była w stanie im podołać. Problemów nastręczył jej jednak państwowy partner, czyli PKP Intercity. Bo właśnie z myślą o nim bydgoski producent stworzył pociąg Dart, zwany nawet "polskim Pendolino". Nowa konstrukcja, zgarniająca nagrody za wzornictwo, zaprojektowana i wykonana w Polsce. Czyli niby to, o co chodziło w programie "Luxtorpeda 2.0". Ale PKP Intercity Dartów nie chce.

Co z "polskim Pendolino"

PKP Intercity, kupując Darty, miało opcję na kolejne pojazdy. To oznacza, że przewoźnik mógł, ale nie musiał, kupować dodatkowe pociągi. Powiedział "pas", o czym informowaliśmy w money.pl jako pierwsi. Przewoźnik w korespondencji do producenta powoływał się na argumenty prawne. Nie jest jednak tajemnicą, że nie był zadowolony z pociągów. W trakcie eksploatacji okazało się, że są bardziej awaryjne od produktów zagranicznych konkurentów Pesy. Ta ostatnia zwracała uwagę, że to "choroby wieku dziecięcego" i z czasem będą eliminowane, ale to przewoźnika nie przekonało.

Dla Pesy - a także pracujących dla niej poddostawców - to był potężny problem. Dart został zaprojektowany do ruchu dalekobieżnego. PKP Intercity - jako należący do państwa przewoźnik międzywojewódzki - był naturalnym klientem. Gdy przestał być zainteresowany, to nie ma już w Polsce innego potencjalnego nabywcy Dartów. Homologacja pociągu na rynki zagraniczne wiąże się z ogromnym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym, więc nic dziwnego, że pogrążona Pesa odłożyła "projekt Dart" na półkę.

Tam też wylądował pomysł projektowania pociągów dla metra. Pesa dostała nawet grant, ale w przetargu warszawskiego metra nie wystartowała. Oferty złożyli - jakżeby inaczej - sami silni zagraniczni konkurenci. Z Polskich miast metro ma tylko stolica, więc jeśli producent odpuścił tam, to wiadomo, że nigdzie indziej nie będzie miał nawet okazji spróbować.

Reasumując. Dwa lata po zapowiedzi rządowego wsparcia dla przemysłu kolejowego mamy zniweczone marzenia o polskim Pendolino i polskim metrze. Jak wynika z prasowych zapowiedzi, podpisywany w środę list intencyjny między Narodowym Centrum Badań i Rozwoju a PKP Intercity ma dotyczyć "dużych inwestycji" i "innowacyjnej przyszłości".

Czytaj także
Polecane galerie
Marco
2018-03-04 21:28
Na początek ten twór bezsensowności, za moich czasów młodości poprostu (PKP)powinien zostać uświadomiony ze istnieje cos takiego jak Logika ;-)..od 30 lat nie mieszkam w Polsce może dlatego ta bezsensowność rzuca się bardziej w oczy? A wiec Odczucia pasazera .. czyli moje własne : Pierwsze oczywiście to kupienie i trafienie z biletem na odpowiedni pociąg (bywa ze w podobnym czasie odjeżdżają dwa konkurencyjnych spółek i można ... wtopić :-)... spostrzeżeń Czesc dalsza ..jakieś sześć lat temu miałem okazje zawitać na trasie Warszawa- Białystok była to niesamowita podróż w czasie i tu (ciekaw jestem kto odnawia stare tabory,wyglada to troszke jak dzieło dzieciaków :-)..)tak czy inaczej nigdzie się nie spiesząc poczułem się jak w filmie a dokładnie w Westernie ...W ubiegłym roku miałem okazje spróbować przejażdżki Pendolino :-) trasa Warszawa- Koszalin po całej podróży i kilku bardzo fajnych dniach w Koszalinie powróciłem do miasta rodzinnego .. ogólnie to zastanawiam się do dzis jak radzą sobie osoby głuchonieme w Koszalinie z odjazdem bo nie ma tam żadnej tablicy z rozkładem bierzących odjazdów :-/...wracając do tematu ... po kilku dniach znajoma miała wpaść do mnie właśnie z Koszalina, sama nie mając czasu oczywiście zwaliła na mnie wyszukanie najlepszego połączenia i tu szok okazało się ze zwykły pociąg iccc pokonuje ta trase szybciej niż Pendolino :-)).. znalazło by się jeszcze kilka histori ... pozdrawiam
mikt
2018-03-03 10:15
Problem jak zwykle jest w ludziach. Przecież czytalismy ilu to prezesów PKP wymieniono-dla polityki.Kolej i Pesa zamiast się wspierać to konkuruja ze sobą. Produkt polski i tak Pendolino nie przeskoczy.Kazdy kto podróżował Pendolino to potwierdzi.Zreszta to widać na każdym kroku. We Francji praktycznie nie uswiadczyśz innego samochodu poza francuskim. W Polsce -bazar marek samochodowych. W Polsce obsada stanowisk technicznych i finansowych w newralgicznych działach gospodarki przez partyjnych "nieudaczników" prędzej czy póżniej doprwadzi do krachu.Pan Morawiecki jak na razie to "czuje" ale jeszcze udaje ze nie widzi. Patrząc na to co się dzeje w skarbówce , ghdzie róznymi finansowymi zasadzkami niszczony jest średi bisnes,, szans rozwoju nie ma.Moze dla firm które sa "zagraniczne" lub pollskie z siedziba w sasiednich krajach.
retret
2018-03-01 19:57
kiedy była wersja 1.9 ?
Pokaż wszystkie komentarze (280)