Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Rewolucja Morawieckiego. W przyszłym roku szykują się duże zmiany

Rewolucja Morawieckiego. W przyszłym roku szykują się duże zmiany

W 2018 r. wielkich obniżek podatków nie będzie. Wicepremier Morawiecki planuje za to skokowy wzrost wydatków i inwestycji Fot. Adam Staśkiewicz/East News
W 2018 r. wielkich obniżek podatków nie będzie. Wicepremier Morawiecki planuje za to skokowy wzrost wydatków i inwestycji

Regularnie co kilka tygodni wicepremier Morawiecki przedstawia ostatnio swoje plany na przyszły rok. W sprawie obniżek podatków plany jak dotąd są bardzo skromne. Za to budżet ochoczo wydawać ma coraz większe kwoty, ciesząc się z większych dochodów z VAT. Rewolucją wicepremier nazwał zamiar objęcia całego kraju strefą inwestycyjną.

Jeśli ktoś myślał, że Program 500+, do spółki z przywróceniem wieku emerytalnego, uszczelnianiem VAT i zmianami w sądownictwie to koniec planów rządu PiS, a duet Szydło-Morawiecki spocznie teraz na laurach, to bardzo się mylił. Od kilku miesięcy do wiadomości publicznej przekazywane są kolejne plany, które mają w przyszłym roku zmienić polską rzeczywistość.

Wyższa kwota wolna

Zacznijmy od podatków. W 2018 roku ma wzrosnąć kwota wolna od PIT. Morawiecki zapewnia, że wyniesie ona 8 tys. zł.

Przypomnijmy, że już w 2017 r. były zmiany w podatku dochodowym od osób fizycznych. Zauważymy je w przyszłym roku przy wypełnianiu formularzy i... zdecydowana większość podatników nic na zmianach nie skorzysta.

Morawiecki: Branża farmaceutyczna to dobry grunt do rozwoju nowoczesnych technologii


Kwota wolna od podatku to obecnie 6,6 tys. zł, ale tylko dla rocznych dochodów poniżej 6,6 tys. zł. Potem maleje. Dotyczy nielicznych - pewnie głównie studentów, którzy przepracowali w ciągu roku maksymalnie może z trzy miesiące oraz tych, którzy pracę dopiero podjęli. Podatnicy, którzy zarobili powyżej 11 tys. zł brutto, skorzystają z kwoty wolnej 3,09 tys. zł, czyli takiej samej jak w 2016 roku.

11 tys. zł brutto, jeśli pracuje się cały rok, to kwota dużo niższa od płacy minimalnej 2 tys. zł brutto. W 2018 roku ma ona wzrosnąć.

- Podniesiemy ten próg być może do poziomu 13 tys. zł, może 14 tys. zł, co oznacza koszt dla budżetu powyżej miliarda złotych - szacuje wicepremier Mateusz Morawiecki.

VAT nie wróci do 22 proc.

W podatku dochodowym będzie trochę mniejsze obciążenie dla pracujących niepełny rok, ale nic takiego nie szykuje się w VAT.

- W przyszłym roku na pewno nie zostanie obniżona stawka tego podatku, w Ministerstwie Finansów nie trwają też prace zmierzające do obniżenia tej stawki w kolejnych latach - powiedział Morawiecki ISBnews w czerwcu.

Kilka dni temu krążył po internecie mem z uśmiechniętą twarzą Donalda Tuska i informacją "mija szósta rocznica wprowadzenia wyższej stawki VAT 23 proc. na trzy lata". Najwyraźniej będziemy też obchodzić rocznicę siódmą, drugą kolejną za rządów PiS.

Stawki VAT podniesiono w 2011 r. Ówczesny rząd planował powrót do poprzednich poziomów w 2014 r., później jednak zapisano w ustawie 2017 r., ale ten termin też okazał się nierealny.

Miliardy nowych wydatków budżetu

Miliard złotych mniejszych dochodów z powodu wzrostu kwoty wolnej w PIT to niejedyny nowy minus w budżecie państwa. Pozostałe to jednak nie redukcje dochodów, ale zwiększane wydatki.

Sam Program 500+ ma kosztować 25 mld zł rocznie i wprowadzono tylko drobne korekty, eliminujące sztuczne zaniżanie dochodu w celu otrzymania zasiłku na pierwsze dziecko. Rząd musi jednak zorganizować pieniądze na kolejne wielkie nowe wydatki.

Kwoty przeznaczane na emerytury i renty zwiększą się łącznie o około 19 mld zł. Z tego 10 mld zł wynika z przywrócenia starego wieku przechodzenia na emeryturę 60 i 65 lat. Pozostała część to waloryzacja świadczeń emerytalno-rentowych od 1 marca 2018 r. na poziomie 102,7 proc.

Żeby tego jeszcze było mało, na politykę obronną trzeba wydać o 4 mld zł więcej. Wszystko przez nową metodologię NATO, która wydatki obronne na poziomie minimum 2 proc. PKB, każe przeliczać względem PKB z roku, w którym ponoszone są te wydatki. Czyli będą to wyższe kwoty, niż liczono dotychczas. By nie trafić do grona państw, które nie spełniają natowskiego minimum, musimy kwoty na armię podnieść.

Dużo więcej pieniędzy z budżetu pójdzie też na służbę zdrowia. Nawet o 6 mld zł, a w ciągu dwóch lat o 10 mld zł.

Już w bieżącym roku specustawa ma załatwić 1-1,5 mld zł dodatkowych pieniędzy dla lecznictwa. Środki trafią na sprzęt medyczny i lekarstwa, w tym na rezonanse magnetyczne, tomografy, endoprotezy, soczewki, by zmniejszyć kolejki do operacji zaćmy, sprzęt w onkologii. Ma to pomóc w rozładowaniu kolejek.

Pieniędzy według planów Morawieckiego powinno w przyszłym roku wystarczyć. Głównie dzięki wzrostowi dochodów z VAT.

- W tym roku wyniosą one (dochody z VAT - przyp. red) co najmniej 147 mld zł, może więcej, wobec 126 mld zł w 2016 r. - szacuje. - W nadchodzącym roku planujemy wpływy z VAT wyższe o następne 20 mld zł, czyli w wysokości nawet do 167 mld zł - powiedział Morawiecki.

Te założenia oparte są zarówno na wzroście gospodarki, jak i skuteczności uszczelniania systemu poprzez m.in. dzięki wdrożeniu analizatorów Jednolitego Pliku Kontrolnego (JPK) oraz rozszerzeniu jego stosowania. Jeśli prognozy się sprawdzą, to faktycznie budżet będzie miał z czego wydawać większe kwoty.

Pytania, co będzie, gdy gospodarka spowolni poniżej zakładanego na przyszły rok wzrostu 3,8 proc., albo dalsze uszczelnienia nie dadzą tak dobrych efektów jak dotychczas, na razie nie zaprząta ministerialnych głów. Dobra sytuacja budżetu pozwala na wydatki, a rząd nie planuje zmniejszać zadłużenia państwa, starając się tylko zmieścić w granicach deficytu w wysokości 3 proc. PKB.

ZUS: Koniec papierowych L4. Składki niższe przez trzy lata?

W maju prezydent podpisał ustawę, likwidującą papierowe zwolnienia lekarskie. Całkiem znikną one z obiegu dopiero w połowie 2018 roku. Lekarze będą korzystać z Platformy Usług Elektronicznych ZUS.

To prawdopodobnie niejedyne zmiany w kwestii ZUS. Na posiedzeniu rządu w ubiegłym tygodniu omawiane były możliwości przedłużenia okresu niższych składek na ubezpieczenia społeczne dla małych przedsiębiorców, a konkretnie takich, których dochody są niższe niż 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Resort Elżbiety Rafalskiej zaproponował, by okres preferencyjnego opłacania składek dla przedsiębiorców wydłużyć o rok, czyli do trzech lat. Projekt nowelizacji skierowany został do konsultacji społecznych. Ministerstwo pracy chce, by zmiany weszły w życie 1 stycznia 2018 r.

Teoretycznie dochody ZUS ze składek w sytuacji przedłużenia terminu spadną, ale trzeba pamiętać, że obecne preferencyjne składki rosną razem z płacą minimalną - ustalane są przy podstawie wymiaru w kwocie 30 proc. minimalnego wynagrodzenia. Wynagrodzenie minimalne w tym roku wzrosło do 2 tys. zł, a w przyszłym ma być zwiększone do 2,1 tys. zł.

Podwyżki dla służb mundurowych i nauczycieli

- Będą podwyżki dla służb mundurowych i nauczycieli, a środki na ten cel są zabezpieczone - poinformował pod koniec sierpnia Morawiecki.

W przypadku służb mundurowych mają być pieniądze zarówno dla ludzi, jak i na sprzęt. Dotyczy to Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Granicznej, Straży Więziennej, Biurze Ochrony Rządu, a także w ramach resortu sprawiedliwości sędziów i prokuratorów.

Podwyżki dla nauczycieli mają być trzy, rok po roku od 2018 do 2020 r. i pensje wzrosną w sumie o 15 proc. W przyszłym roku wzrost ma być 5-procentowy i odbędzie się to kosztem około 2 mld zł dla budżetu.

Polska wielką specjalną strefą ekonomiczną

6 września na forum w Krynicy Zdrój, Morawiecki zapowiedział likwidację specjalnych stref ekonomicznych w obecnym kształcie. Właściwie chodzi nawet o rozszerzenie działania obowiązujących na ich terenie praw na całą Polskę.

- Nie jest to tylko zmiana ewolucyjna. Jest to w niektórych aspektach również zmiana mocno rewolucyjna - powiedział Morawiecki.

Ministerstwo chce, aby nowe rozwiązania weszły w życie z początkiem 2018 r. Na razie trwają uzgodnienia między resortami.

Ten ruch ma zwiększyć wartość nakładów inwestycyjnych w perspektywie 2027 r. do 117,2 mld zł. Do tego roku ma powstać w sumie 158,3 tys. nowych miejsc pracy.

Preferencje podatkowe będą uzależnione od lokalizacji i charakteru inwestycji oraz jakości tworzonych miejsc pracy. W kryteriach zawarta jest motywacja, by inwestycje tworzyły miejsca pracy wysokopłatne, wymagające wyższych umiejętności, szczególnie w obszarach o wysokim bezrobociu, gdzie rozwój nie jest jeszcze dynamiczny.

Zwolnienia podatkowe mają być zależne od lokalnego rynku. Mikrofirma, inwestująca w Szydłowcu 200 tys. zł, korzystać ma z takich preferencji, jak w przypadku inwestycji o wartości 2 mln zł w Warszawie czy Krakowie.

Ustawa o specjalnych strefach ekonomicznych będzie funkcjonowała do końca 2026 r. tylko dla wydanych już zezwoleń i decyzji. Potem przestaje obowiązywać.

"Do czasu wygaśnięcia aktualnej ustawy do 2026 r. okres ten może być wydłużony o 5 lat w przypadku inwestycji na terenach obecnie objętych statusem SSE. Podkreślić należy, że dla dotychczas działających inwestycji pozostaną niezmienne warunki" - podał resort.

Według Morawieckiego, SSE kojarzą się głównie z inwestorami zagranicznymi. - My nie chcemy nikogo dyskryminować, np. inwestorów zagranicznych, ale w taki sposób dopasowujemy kryteria, aby małe i średnie firmy, a nawet mikrofirmy miały większą skłonność do inwestowania w całym kraju - powiedział.

inwestycje, podatki, gospodarka, budżet państwa, mateusz morawiecki
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
ejże
2017-09-20 22:51
A to zwolnienie z podatków (8000) dla OSÓB, KTÓRE SIĘ OBIJAŁY NIE PRACUJĄC (ale czegoż się nie robi dla elektoratu...który podpisze wszystko co podsuną) a głupim robolom figa....
nowy
2017-09-20 21:46
Z tą kwotą wolną od podatku to ściema dla ciemnego ludu . I walka o wyborców Rzeczywistość zaś jest inna. Bo znowu podniosą minimalne wynagrodzenie o parę groszy aby nie można by było się załapać na te 8 tys zł. Jak chcą pokazać że robią coś dobrego dla narodu to niech sobie obniżą kwotę wolną od podatku bo mają 30tys z groszami . A przeciętny Kowalski tylko 3 tys. z groszami!!!!
P.io,t.r
2017-09-16 12:57
Fajnie. A teraz liczymy skąd PIS weźmie tę całą kasę. Podrożały już lub podrożeją od nowego roku: woda, ścieki, śmieci, prąd, gaz, paliwa samochodowe, węgiel, bilety kolejowe, opłaty autostradowe, opłaty administracyjne (np. za dokumenty) , usługi bankowe i bankomaty, podatki od marketów, opłaty za badania pojazdów, koszty uprawnień do wykonywania różnych zawodów, ubezpieczenia, usługi ogólne (np. fryzjer), żywność ( podrożała horrendalnie), opłaty deszczowe, smogowe,
Do tego doliczmy wszelkie nowe opodatkowania firm jak choćby 300 zł opłaty za pracownika sezonowego, odwrócony VAT i oddawania go pod koniec roku, co powoduje spore zadłużanie się zwłaszcza mniejszych firm. To tyle. No i kredyty. Już wzięto zza granicy 1 miliard euro pożyczki. Deficyt budżetowy na poziomie 50 miliardów zł a dług publiczny przekroczył w tym miesiącu BILION zł.
I to wszystko w kraju, w którym zarabia się 2300 zł a emerytura wynosi 1300 zł. Gratuluję dobrej zabawy przy budżecie na 2018 rok.
Pokaż wszystkie komentarze (216)