"To nie umowa, to wymuszenie rozbójnicze". Mazurscy przedsiębiorcy nie zostawiają suchej nitki na opłacie dennej

Opłata denna to bubel prawny - twierdzą właściciele portów na Mazurach. Ich zdaniem, zbyt wysokie taksy naliczane przez Wody Polskie doprowadzą do drastycznego wzrostu cen lub zamknięcia prywatnych przystani.

- Poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie zwinąć interesu i nie przenieść się do Chorwacji, bo za chwilę się okaże, że tam jest taniej - mówi jeden z przedsiębiorców
Źródło zdjęć: © Marcin n/wikimedia commons/CC BY-SA 2.5)
Witold Ziomek

Zgodnie z nową ustawą właściciele portów czy kąpielisk mają obowiązek wnoszenia dodatkowej opłaty za grunty wykorzystywane do "przedsięwzięć związanych z uprawianiem na wodach śródlądowych rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb”. Dotychczas była to kategoria zwolniona z opłat.

- Opłaty są ponoszone raz w roku i ich wysokość nie powinna stanowić realnego obciążenia dla przedsiębiorców i zwykłych użytkowników wód - mówił prezes Wód Polskich, Przemysław Daca, na konferencji prasowej w Giżycku. - Opłatę ponosi się jedynie za realnie zajmowany akwen, obszar bezpośrednio powiązany z urządzeniem wodnym. Użytkownicy wód ponoszą opłaty jedynie za okres, w którym zajmują dany obszar pokryty wodami, np. w okresie od maja do września - dodał.

W czasie konsultacji społecznych ustalono, że stawka dla komercyjnych portów ma wynosić 89 gr za metr kwadratowy zajętego terenu. Gdy jednak w życie weszło rozporządzenie Rady Ministrów w tej sprawie okazało się, że przepisy są tak nieprecyzyjne, że opłaty rocznie zamiast np. 1 tys. zł mogą wynieść nawet kilkadziesiąt tys.

- To nie jest opłata, to jest wymuszenie rozbójnicze - komentuje dla money.pl Adam Kowalski, właściciel portu na Mazurach. - Wszystko zależy od widzimisię urzędnika. Jeśli uzna, że moja infrastruktura jest związana z działalnością gastronomiczną, którą prowadzę kawałek dalej, to zamiast 89 gr/mkw, naliczy mi 5 zł.

Port kosztuje więcej, niż zarabia

Jeden z przedsiębiorców, który prowadzi m.in. kąpielisko o powierzchni 307 mkw., musi zapłacić: za pomost rekreacyjny 5 zł/mkw., a za pozostałą część kąpieliska 8,90 zł/mkw. Mało tego. Do obowiązkowej opłaty na rzecz Skarbu Państwa ma jeszcze doliczony podatek VAT. Razem 961 zł 22 gr brutto. Płatne do 31 marca, czyli przed sezonem.

- To jest małe kąpielisko, więc kwota nie jest jakoś ekstremalnie wysoka, ale jeśli taki przelicznik zastosujemy do portu jachtowego, który ma 200 m x 200 m to opłata wyniosłaby 350 tys. zł. To więcej, niż się na takim porcie zarabia - mówi Kowalski. - Poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie zwinąć interesu i nie przenieść się do Chorwacji, bo za chwilę się okaże, że tam jest taniej.

Jak informują przedstawiciele Wód Polskich, w połowie kwietnia przeprowadzono audyt. - Ta umowa zostanie skorygowana - pisze rzecznik prasowy PGWWP, Daniel Kociołek. - W tym przypadku za mkw. pomostu i powiązanego z nim akwenu zostanie naliczona ta sama stawka - 5,00 zł. Nie będzie też doliczany podatek VAT.

- No bardzo się cieszę, że nie będziemy płacić podatku od podatku - komentuje Adam Kowalski. - Ale naliczona za tę działkę kwota jest i tak skandalicznie wysoka. W czasie ostatniego szkolenia poprosiliśmy komisję o obliczenie opłaty za jeden z portów. Wyniosła 18 tys. zł rocznie. A taki port zarabia 12 tys zł.

Wysokie opłaty uderzą też w hotelarzy, którzy prowadzą biznes nad wodą i mają np. pomosty. - W zeszłym roku wybudowaliśmy rekreacyjny pomost. Taki nieduży, żeby goście mogli sobie na nim posiedzieć, wypić piwo - mówi właściciel pensjonatu na Mazurach. - Okazało się, że będziemy musieli za niego płacić 15 tys. zł rocznie. Nie wiem, co teraz zrobić. Może wprowadzić zasadę, że wolno tam spożywać tylko napoje kupione u nas? - zastanawia się.

Zdaniem mazurskich samorządowców prawo dotyczące naliczania opłaty dennej wymaga zmian, a naliczone opłaty są zbyt wysokie.

- Wszyscy są zgodni co do tego, że trzeba płacić - mówi money.pl Wojciech Iwaszkiewicz, burmistrz Giżycka. - Trzeba tylko pamiętać, że my mieszkamy nad wodą. Większość naszych przedsiębiorców prowadzi swoje firmy na terenach pokrytych wodą. I to jest zazwyczaj działalność sezonowa, z której wielkich pieniędzy nie ma. Ich po prostu na tak duże opłaty nie stać - tłumaczy.

Oglądaj też: Woda nie będzie drożeć. Wody Polskie mają sprawdzać ceny

Burmistrz obawia się jednak nie tyle zamknięcia prywatnych przedsiębiorstw i dramatycznych podwyżek, ile wzrostu szarej strefy i prób obejścia prawa.

- Widziałem już różne pomysły, jak np. pływający pomost, zarejestrowany jako łódź wędkarska - mówi Iwaszkiewicz. - Obawiam się, że ta infrastruktura, którą już mamy, będzie niszczona i zastępowana takimi rzeczami. A szkoda, bo ostatnio już zaczynało być nieźle. Porty były ładne, nowoczesne - dodaje.

Rozbierania infrastruktury nie boją się za to żeglarze i już zastanawiają się, jak nowe prawo obejść.

- Założymy klub sportowy "Tęcza" im. Ryszarda Ochódzkiego. Zrzeszymy w nim wszystkich właścicieli portów. Kluby są zwolnione z opłaty - ironizuje Kowalski. - Albo związek wyznaniowy, który będzie oddawał cześć Neptunowi. Kościoły też nie muszą płacić - dodaje.

Będzie państwowy monopol?

Obowiązkowa opłata denna nie dotyczy portów, które leżą na terenach samorządowych i są przez nie zarządzane. Chodzi przede wszystkim o ekomariny zbudowane ze środków europejskich.

Zdaniem właścicieli portów, nowa opłata ma sprawić, że prywatnym przedsiębiorcom przestanie się taka działalność opłacać, co stworzy pole do działania państwowej konkurencji - Wodom Polskim.

W ustawie Prawo Wodna zapisano, że Wody Polskie mogą prowadzić działalność gospodarczą, w tym m.in. "projektowanie, wykonywanie, utrzymywanie i eksploatację urządzeń wodnych, prowadzenie działalności edukacyjnej i turystycznej związanej z gospodarką wodną, czy świadczenie usług w zakresie towarowego i pasażerskiego transportu wodnego".

- Liczymy na to, że tak nie jest - mówi Kowalski. - Ale usłyszeliśmy ostatnio z ust jednej z urzędniczek, "jak nie wy, to przyjdzie ktoś inny". Za chwilę może się okazać, że wstrętnych kapitalistów i prywaciarzy zastąpi państwowe gospodarstwo - komentuje.

Jak zapewniają przedstawiciele Wód Polskich, PGWWP nie chce być konkurencją dla prywatnych portów. - Nie mamy w planach takiej działalności - pisze Kociołek.

Wybrane dla Ciebie
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem