Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
MON inwestuje w "zabytkowe" okręty podwodne. Przetarg na nowe pod znakiem zapytania

MON inwestuje w "zabytkowe" okręty podwodne. Przetarg na nowe pod znakiem zapytania

Jeden z polskich Kobbenów - "Kondor" Fot. Tomasz przechlewski/Flickr.com (CC BY 2.0)
Jeden z polskich Kobbenów - "Kondor"
Ponad 50-letnie okręty podwodne naszej marynarki miały iść na żyletki albo do muzeum. Tak się jednak nie stanie. MON zdecydował o ich remoncie, bo nie może doprowadzić do końca zakupu nowoczesnych jednostek. - Żeby nie było tak jak z "Sępem". Okręt wycofano ze służby dopiero po tym, jak zginęli na nim marynarze - mówi money.pl komandor rezerwy Maksymilian Dura.

Zgodnie z oficjalnym komunikatem, Marynarka Wojenna podpisała we wtorek umowy ze Stocznią Marynarki Wojennej w Gdyni i spółką NET MARINE Marine Power Service ze Szczecina na naprawę dwóch okrętów: ORP "Sęp" (ale nie ten, na którym zginęli marynarze) i ORP "Sokół". Wartość kontraktu oszacowano na 2,4 mln zł.

- Proszę zwrócić uwagę na pewien szczegół. Unika się tutaj słowa "remont" i zastępuje go "naprawą". Żeby nikt nie powiedział, że się reanimuje te jednostki. Które oczywiście tego wymagają, skoro nadal mają być użytkowane - mówi money.pl Tomasz Grotnik, redaktor naczelny specjalistycznego miesięcznika "Morze".

W przypadku obu remontów chodzi jednak o dość istotne sprawy. Oprócz "napraw bieżących", przeprowadzone zostaną "próby ciśnieniowe zbiorników sprężonego powietrza oraz tlenowych". - Te okręty się rozsypują. Na 5 podwodnych mamy 3 niesprawne, i to oficjalnie. Trudno też powiedzieć, w jakim stanie są dwa pozostałe - mówi komandor Maksymilian Dura.

Rekordowo drogi przetarg MON. 30 mld zł za broń, której jeszcze nie ma

 

 

Dura zaznacza, że oczywiście można ciągle je remontować i utrzymywać w sprawności. Jednak jest to wyjątkowo nieopłacalne. Przypomina korzystanie z bardzo starego auta, które zamienia się w skarbonkę bez dna. - Niestety zaczyna to być też niebezpieczne. Oby nie było tak, jak z poprzednim polskim "Sępem". Okręt wycofano ze służby dopiero wtedy, kiedy zginęli na nim marynarze - dodaje.

Tragiczny pożar na okręcie

Do wypadku, o którym mówi komandor, doszło w 1964 r. Po eksplozji akumulatorów na okręcie wybuchł pożar. Zginęło 8 marynarzy. Po tej tragedii "Sępa", którego budowę ukończono w 1939 roku, ostatecznie za służby wycofano w 1969 r. Miał wtedy 30 lat, czyli był o 20 lat młodszy od używanych obecnie czterech polskich okrętów.

Dziś jego działo pokładowe i działka przeciwlotnicze są eksponatami w Muzeum Marynarki Wojennej. Do 2002 roku żaden polski okręt nie nosił nazwy "Sęp". Dopiero jeden z przejętych od Norwegów okrętów podwodnych typu Kobben, który teraz ma być remontowany, otrzymał tę nazwę.

On zresztą też miał być już obiektem muzealnym. Po zapowiedziach MON o rychłych zakupach nowych jednostek, po stare Kobbeny ustawiła się długa kolejka. Gdynia, Puck, Szczecin, Świnoujście, ale też i Warszawa, chcą je mieć u siebie. Wszystko jednak wskazuje na to, że te miasta będą musiały jeszcze poczekać. Jak długo? Tego nie wie nikt.

- O harmonogramie w programie "Orka", który przewiduje zakup trzech nowych okrętów, wiemy niestety tylko tyle, co obiecał minister. Według zapowiedzi Antoniego Macierewicza do końca roku poznamy producenta, z którym w 2018 r. będziemy negocjować. Wszystko ma się zakończyć umową, w której okręty będą budowane wraz z polską stocznią, ale w oparciu o transfer technologii - mówi Tomasz Grotnik.

Ciągle zmieniające się plany

- Nie wolno wierzyć żadnym deklaracjom. Te zapowiedzi MON najczęściej przecież się nie sprawdzają. Oczywiście poprzednie ekipy też miały z tym problem, ale przynajmniej był jakiś harmonogram. Teraz nie wiemy nic. Są tylko zapowiedzi - dodaje komandor Dura.

O więcej szczegółów prosiliśmy MON. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy żadnych odpowiedzi.

Jak już pisaliśmy w money.pl, poprzednicy PiS też ciągle przekładali program "Orka". W "Programie rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2009-2018" zapisano, że pierwsza nowa jednostka zostanie przekazana Marynarce Wojennej w 2017 r.

Potem w planach modernizacji nastąpiła zmiana i pierwsze dwie nowe jednostki miały zacząć pływać pod polską banderą w 2022 r. - Ale teraz nie ma już żadnej daty. Są tylko deklaracje. Obecna ekipa w MON jest już prawie dwa lata. Wcześniej też już przecież oferty analizowano, rozmawiano. To naprawdę co najmniej dziwne, że jeszcze nie ma decyzji - ocenia Dura.

Problem, o którym mówi były wojskowy, nie jest nowy. Jak od lat podkreślają eksperci - przy przetargach dla wojska za dużo jest krajowej polityki. Brakuje ciągłości i współpracy różnych partii. Nie ma niestety w Polsce zwyczaju wprowadzania opozycji w szczegóły najważniejszych programów zbrojeniowych. Tak dzieje się w państwach z dłuższą demokratyczną tradycją.

Na co czekają marynarze?

Wśród potencjalnych producentów nowych polskich okrętów jest szwedzki Saab, niemiecki ThyssenKrupp i francuska stocznia DCNS. Wybór między nimi nie będzie łatwy, bo każdy produkt ma swoje wady i zalety. Eksperci są jednak zgodni - kluczowa dla całego programu będzie decyzja dotycząca pocisku manewrującego.

Jak już pisaliśmy w WP money, niemieckie okręty nie są w nie wyposażone, za to Francuzi oferują pociski NCM, bliźniaczo podobne do słynnych amerykańskich Tomahawków, dodatkowo gwarantując nam pełną swobodę w ich użyciu. W przypadku wyboru Szwedów albo Niemców musielibyśmy kupować pociski od Amerykanów. Wtedy trzeba by z nimi każdorazowo uzgadniać wybór zarówno celu, jak i sam moment odpalenia.

Rzecz jednak w tym, że bardzo możliwe, iż MON raz jeszcze zmieni swoje oczekiwania. - Ostatnio pojawiły się, niepotwierdzone jeszcze oficjalnie informacje, że zrezygnujemy z wymogu wyposażenia jednostek w pociski manewrujące - mówi Grotnik.

To oczywiście przyspieszyłoby przetarg i zmniejszyło sumę zamówienia szacowaną na 10 mld zł. Pytanie tylko, jak szybko potem dokupimy te nowoczesne systemy uzbrojenia do posiadanych już okrętów.

Dlatego ciągle najbardziej komplementarna wydaje się oferta Francuzów, która być może nie jest jeszcze skreślona. Jak informuje MON, minister Macierewicz rozmawiał w środę przez telefon ze swoim francuskim odpowiednikiem Florencem Parly. Jednym z tematów "ponad półgodzinnej rozmowy" był program "Orka" i zaangażowanie w nim Paryża.

Muzeum norweskiej marynarki

Szczegółów jednak nie podano. - Ciągle są tylko jakieś rozmowy, wizyty. Delegacje jeżdżą do Niemiec, Szwecji i Francji i jako potencjalni klienci, są tam przyjmowani z honorami. Ja jednak osobiście wstydziłbym się tam jeździć. Ileż można, trzeba w końcu się zdecydować - mówi Maksymilian Dura.

Jak dodaje, całkowicie zrozumiałby, nawet jako człowiek oddany marynarce, gdyby obecnie rządzący powiedzieli: "nie mamy pieniędzy na podwodne okręty i ich nie kupujemy. Zostajemy z flotą nawodną". - Ja bym to zrozumiał. Nie jesteśmy najbogatsi, więc nas nie stać. Jednak w końcu trzeba coś postanowić - dodaje Dera.

Rzeczywiście czas nagli. Polska Marynarka Wojenna bardziej przypomina teraz muzeum niż odstrasza potencjalnych wrogów. Do dyspozycji mamy 39 okrętów bojowych ze średnią wieku ponad 33 lat. Najbardziej zawyża ją 5 okrętów podwodnych.

Cztery małe Kobbeny dostaliśmy od Norwegów w prezencie - oni nie chcieli już na nich pływać. Taniej niż złomować było je przekazać nieodpłatnie i tak właśnie trafiły do nas. Wszystkie mają ponad 50 lat, a dwa z nich idą teraz do remontu. Tylko jeden "Orzeł" - produkcji rosyjskiej - jest w miarę nowoczesny. Rzecz jednak w tym, że również i on obecnie jest czasowo wycofany ze służby.

Czytaj także
Polecane galerie
Mariusz Mizera, Poznań
2017-09-10 08:35
Płetwy i dłuuuu...u...u...u...ga słomka: ORP Maciar - ociera się o dno.
Benek
2017-09-03 21:59
Należy bez przetargu porozumieć się ze Szwedami w sprawie zakupu technologi i montażu i w Polsce okrętów podwodnych A 26, które obecnie są dużo lepsze niż francuskie czy niemeickie
Misiu
2017-08-18 11:09
Polsce potrzebne okręty podwodne czy duże nawodne JAK ŚWINI SIODŁO !!!!!! Bałtyk to duże jezioro ! W dobie pocisków rakietowych właściwie każdy okręt może być zniszczony i to w każdym miejscu na Bałtyku !!!! A są jeszcze samoloty TEŻ uzbrojone w rakiety !!!! Więc zastanawianie się nad budowa czy kupnem łodzi podwodnych to TOTALNA GŁUPOTA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pokaż wszystkie komentarze (231)