Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Pastusiak: Czas skończyć z polityką "na kolanach" wobec USA

0
Podziel się:
Pastusiak: Czas skończyć z polityką "na kolanach" wobec USA

Money.pl: *Amerykanie zrezygnowali z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce uzgodnionej jeszcze z prezydentem Bushem. Zaproponowano rozmowy na temat nowego, rozproszonego systemu obrony przeciwrakietowej. *Zaskoczyła Pana ta decyzja?**

*Prof. Longin Pastusiak, amerykanista: *Ani trochę. Już rok temu, w trakcie kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych, było wiadomo, że Demokraci i Barack Obama są sceptyczni wobec projektu budowy tarczy. Podkreślali, że zakłóci on stosunki z Rosją. Podkreślali, że kraje, w obronie przed którymi jest budowana, na razie nie stanowią zagrożenia. Podnosili argument wysokich kosztów. Skoro tarcza ma chronić Europę, to niech Europa też za nią płaci. Trudno więc dziwić się, że gdy Obama został prezydentem, to koncepcja tarczy w wydaniu Georga Busha stała się niepotrzebna.

A winy polskiego rządu Pan nie widzi? Być może po prostu rządowi zabrakło determinacji w zabiegach o budowę tarczy.

Wręcz odwrotnie. Niepotrzebnie tak mocno zabiegaliśmy o podpisanie umowy jeszcze z administracją Georga Busha. Przecież porozumienie zostało podpisane w sierpniu ubiegłego roku, czyli na kilka miesięcy przed wyborami. Było wiadomo, że Barak Obama jest sceptyczny wobec tarczy i może się z tego projektu wycofać. A polski rząd jednak porozumienie podpisał i teraz zostaliśmy niejako_ na lodzie. _

Co powinien zrobić rząd, żeby z całej sytuacji wyjść z twarzą?

Nasze stanowisko powinno wyraźnie mówić, że wszystkie kraje mają prawo bronić się wspólnie. Trzeba więc dążyć do budowy tarczy euroatlantyckiej, w którą obok Amerykanów będą zaangażowane wszystkie kraje Europy i Rosja. Główny błąd polskiego rządu polegał na tym, że dążyliśmy do dwustronnego porozumienia z Amerykanami. Naraziliśmy się tym nie tylko Rosji, ale również innym europejskim sojusznikom z NATO, którzy uznali, że Polska domaga się szczególnych gwarancji bezpieczeństwa. Dlatego projekt od początku był skazany na fiasko.ZOBACZ TAKŻE:
Polska bez tarczy ale z uzbrojonymi Patriotami.

Sprawa tarczy po raz kolejny pokazuje, że Polska bardzo liczy na jakieś specjalne traktowanie przez Amerykanów. Taka postawa nie jest Pana zdaniem nieco naiwna?

Nazywam to _ mitologią amerykańską _. To skrzyżowanie fascynacji Stanami Zjednoczonymi z ignorancją tamtejszych realiów, polityki i interesów. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nigdy nie byliśmy, nie jesteśmy i nie będziemy oczkiem w głowie Amerykanów. Polska jest traktowana jako kraj normalny, do tego znajdujący się na gospodarczych peryferiach. Nie wymagamy specjalnej troski.

Taka postawa to wynik naszych kompleksów wobec Amerykanów?

O stosunkach między dwoma krajami decydują dwie sprawy: interesy i czynniki sentymentalno-historyczne. My mamy doskonale rozwiniętą tę drugą część. Walczyliśmy w amerykańskiej wojnie o niepodległość - nie tylko Kościuszko, nie tylko Pułaski. Naliczyłem ponad setkę Polaków, którzy mieli swój wkład w niepodległość USA. Z drugiej strony mamy szacunek i wdzięczność za poparcie naszej niepodległości, za pomoc po wojnie, za pomoc dla przemian ustrojowych w Polsce. Dlatego kochamy Amerykanów. Ale nie zmienia to faktu, że obecnie to interesy powinny być na pierwszym miejscu.

Słowem, czas skończyć z sentymentami.

Sentymenty są pomocne, gdy interesy są zbieżne. Ale gdy interesy są rozbieżne, to trzeba myśleć o nich i powoływanie się na sentymenty nie ma sensu.

Tarcza antyrakietowa, nieudany offset, kosztowne misje zagraniczne. Widać, że przyjaźń ze Stanami Zjednoczonymi nas dużo kosztuje. Tymczasem Polacy nie doczekali się nawet zniesienia wiz do USA. Amerykanie grają fair_ ? _

Żal dotyczący braku decyzji o zniesieniu wiz to wynik naszych złudzeń i naiwności, że w polityce istnieje uczucie wdzięczności. Otóż nie istnieje. My uważamy, że jeżeli prosimy, podlizujemy się, spełniamy życzenia, to Amerykanie automatycznie mają obowiązek spełnienia naszych oczekiwań. Tak niestety nie jest.

Jak więc rozgrywać te stosunki lepiej?

Musimy nauczyć się negocjować. Wiele lat mieszkałem w USA. Znam Amerykanów. Wiem, że cenią sobie oni partnera, który wie czego chce, klarownie formułuje postulaty i przy nich obstaje. Nie na kolanach a twardo. Do takiego partnera mają szacunek.

Polska takiej postawy się kiedyś nauczy?

Mam nadzieję, że po tych wielu doświadczeniach wyciągniemy odpowiednie wnioski.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)