Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Patrioty za miliardy wystrzelamy w godzinę, a nie obronimy nawet Warszawy. Ostatni nalot w Syrii nie pozostawia złudzeń

Patrioty za miliardy wystrzelamy w godzinę, a nie obronimy nawet Warszawy. Ostatni nalot w Syrii nie pozostawia złudzeń

Pierwsze Patrioty dotrą do Polski do końca 2022 r., a osiągną wstępną gotowość operacyjną na przełomie 2023 - 24 r. Fot. Lawree Roscoe Washington Jr., U.S. Army/public domain
Pierwsze Patrioty dotrą do Polski do końca 2022 r., a osiągną wstępną gotowość operacyjną na przełomie 2023 - 24 r.

Gdyby Polska została realnie zaatakowana, już po godzinie nie byłoby śladu po rakietach systemu Patriot, który rząd kupił za 16 mld zł. Nasze możliwości obrony są naprawdę znikome, a MON, choć chce kupić kolejne rakiety, tak naprawdę gra tylko o kilka dodatkowych godzin.

W poniedziałek resort rozpoczął negocjacje w sprawie zakupu dodatkowych rakiet. Jednak wydaje się jasne, że by realnie poprawić nasze bezpieczeństwo nie wystarczą Patrioty, politycy muszą mieć odwagę wydania kolejnych dziesiątek miliardów.

Trzeba zbudować kompletny system i politykę zagraniczną prowadzić tak, by nie zawaliły się sojusze wypracowywane przez lata. To zdecydowanie trudniejsze niż pozowanie do zdjęć z Patriotami w tle.

Jak pisaliśmy w WP, w sobotę w nocy zbombardowane zostały trzy miejsca związane z produkcją i przechowywaniem broni chemicznej w Syrii. Do ataku, który trwał około godziny, wykorzystano ponad 100 rakiet. Zbombardowano ośrodek badań naukowych w okolicy Damaszku, magazyny w pobliżu Homs oraz ośrodek dowodzenia.

Zobacz wideo z ataku na Syrię


 

Atak przeprowadziły połączone siły Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji. Co by się stało, gdyby nasz kraj został zaatakowany w taki sposób? Czy rzeczywiście Patrioty, które dotrą do Polski do końca 2022 r., a osiągną wstępną gotowość operacyjną na przełomie 2023 - 24 r., pozwoliłyby nam skutecznie się obronić?

Pierwsza wątpliwość dotyczy już samej liczby rakiet. W ramach umowy kupujemy ich 208. Z zasady w kierunku jednej wrogiej wystrzeliwuje się dwie. Zatem po ataku ponad 100 rakiet zostalibyśmy z pustym magazynkiem.

Jesteśmy na starcie, nie na mecie

- Należy oddzielić deklaracje polityków, składane praktycznie w okresie przedwyborczym, od rzeczywistości, a prawda jest taka, że stworzenie sprawnego systemu wielowarstwowej obrony powietrznej, to zadanie na dwie dekady - nie pozostawia złudzeń w rozmowie z money.pl Michał Likowski, ekspert ds. uzbrojenia i szef specjalistycznego magazynu "Raport WTO".

Jak podkreśla, to jest pierwszy etap. On ma dać minimalne zdolności obronne jednego wybranego obiektu. Tym bardziej że, jak już pisaliśmy w money.pl, Patrioty w tej liczbie i konfiguracji nawet nie wystarczą do obrony Warszawy. Zapewniają jedynie zdolność do obrony jednego lub maksymalnie dwóch celów punktowych. Takich jak np. amerykańska baza w Radzikowie lub Warszawa, ale tylko z jednego kierunku np. północnego-wschodu.

Nie powinno się zatem spoczywać na laurach. - Nie dość, że to dopiero początek Wisły, to jeszcze zbudowanie wielowarstwowego systemu obrony powietrznej, wymaga kolejnych zakupów. Przede wszystkim systemów bliskiego zasięgu (Narew) oraz integracji z IBCS systemów bardzo bliskiego zasięgu, które są już w wojsku polskim - dodaje Likowski.

Chodzi tu o naramienne wyrzutnie Grom/Piorun, samobieżne odmiany Poprad, a także zestawy artyleryjskiej i artyleryjsko rakietowe z armatami kalibrów 23-35 mm. Systemy sowieckie, które mamy obecnie, niestety mają bardzo ograniczone zdolności do przechwytywania pocisków manewrujących i na nie po prostu nie ma co liczyć.

Warto jednak wiedzieć, że prace nad tworzeniem systemu "Narew" zostały zamrożone, by dać pierwszeństwo programowi Wisła z systemem dowodzenia IBCS, który może zostać wykorzystany również Narwi.

Tak drogie, że aż żal strzelać

Z przestrogą dla polityków występuje również Mariusz Cielma, redaktor naczelny magazynu "Nowa Technika Wojskowa". - Najgorszym rozwiązaniem będzie uznanie, że dokonaliśmy zakupem pierwszej fazy programu "Wisła" przełomu. To ważny pierwszy krok, ale zakup najbardziej zaawansowane pocisków w liczbie 208 sztuk, to wierzchołek naszych zdolności i dotyczy głównie pocisków balistycznych. Szkoda nimi strzelać do Tomahawków - ocenia ekspert.

W jego ocenie umiejętność obrony przed takimi atakami zyskuje na znaczeniu, bo powiększa się liczba państw, które gromadzą spore ilości pocisków manewrujących. Ma je Iran, Turcja i Rosjanie, którzy zgromadzili spory arsenał tego typu broni.

- Opracowali technologie, które sprawiają, że coraz mniejsze jednostki są w stanie przenosić takie rakiety. Widać to na Bałtyku, gdzie uzbrojone w nie są nawet małe korwety. Rosjanie mają ich sporą liczbę - mówi Cielma.

Teoretycznie, a nawet praktycznie rzecz biorąc, można byłoby takie cele niszczyć kupionymi wraz z patriotami rakietami PAC-3 MSE. Dlaczego zatem eksperci mówią, że szkoda ich do tego? Wszystko za sprawą swoistej ekonomiki wojny.

Na kolejnej stronie dowiesz się, dlaczego zakup najnowocześniejszych rakiet może nie odstraszać wrogów

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
mon, syria, patriot, mariusz błaszczak
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Staszek
2018-06-26 16:45
Szkoda,że tak zdolny piszący redaktor nie jest doradcą MON. Zapewne to RACJONALNE I MERYTORYCZNE uzasadnienie uświadomiło by politykom,że są w błędzie.?????
odmieniec
2018-06-26 16:13
Nauka z II WŚ jest taka,że im mniejsze możliwości obronne,im mniejsze zaangażowanie w wojnę,tym mniejsze kraj ponosi straty i summa summarum lepiej na tym wychodzi.Czechy nie walczyły,zero strat i zniszczeń. Szwedzi to samo,Finowie,Bułgarzy,Pribałtyki,Hiszpanie,Portugalia,Szwajcaria stali z boku i przyglądali się. I przeszli tą straszną pożogę cali i zdrowi. No to może lepiej zrobimy,gdy ogłosimy na forum międzynarodowym - Nigdy nie będziemy po żadnej stronie,jesteśmy i będziemy wiecznie neutralni. Redukujemy armię do 10 tys. chłopa i 1 generała. Pieniądze przeznaczamy na naukę. Rosjanie wykasują cele w Polsce ze sterowników komputerowych w swoich rakietach. Bo po co niszczyć coś bez znaczenia militarnego. Czas porzucić mentalność jaskiniowca z maczugą pod pachą.
Rafał
2018-06-26 16:05
Ten artykuł to jakieś bzdury. Wyobraźcie sobie że nad Polskę wystrzelono 100 rakiet manewrujących...skąd? Bo Rosja takiej liczby nie posiada. Inaczej wyobraźcie sobie że nad Polske nadlatuje 200 samolotów i 100 zostaje zestrzelonych przez PAC-3 a kolejne 50 przez myśliwce...to była by taka strata dla Rosji że pozbyła by się wszystkich nowoczesnych myśliwców...i kosz większy niż nasze PAC-3...Widzicie tylko jedną stronę a nie patrzycie na drugą. Owszem Rosja jest w stanie zniszczyć lotnisko i punktowe cele w Polsce za pomocą rakiet manewrujących ale co z tego...skoro w ten sposób nic nie zyskają po za uszkodzeniem tych celów...
Pokaż wszystkie komentarze (877)