Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
PFR i PKO BP wypierają się inwestycji w windykatora. GetBack podał nieprawdziwą informację

PFR i PKO BP wypierają się inwestycji w windykatora. GetBack podał nieprawdziwą informację

Konrad Kąkolewski, prezes GetBack liczy na dofinansowanie Fot. GetBack / materiały prasowe
Konrad Kąkolewski, prezes GetBack liczy na dofinansowanie

Akcje GetBack ostatnio wyznaczały historyczne dno swoich notowań. Firma potrzebuje kapitału. Podała, że chętnymi do tego, by spółkę wspomóc są PFR i PKO BP. Te stanowczo zaprzeczają.

aktualizacja 9:36

Polski Fundusz Rozwoju i PKO BP stanowczo zaprzeczają, by miały być zainteresowane finansowaniem spółki windykacyjnej GetBack. Informacja przesłana przez tę spółkę w poniedziałek rano okazała się fałszywa. Tak przynajmniej wynika z wpisów na oficjalnych kontach twitterowych zarówno PFR, jak i PKO BP.

 

 

PFR oświadczył nawet, że zawiadomi KNF o potencjalnej próbie manipulacji kursem giełdowym.

 

Na poniedziałkowej sesji wyglądało początkowo na to, że akcje GetBack pójdą w górę, bo na 10 minut przed otwarciem złożone zlecenia sugerowały kurs o ponad 5 proc. wyższy niż w piątek (4,75 zł). Początek notowań okazał się jednak zły.

Kurs zszedł nawet o 15 proc. w dół do 3,86 zł. Dementi PFR i PKO BP zbiły kurs windykatora do 3,75 zł, po czym giełda musiała zawiesić notowania. Jeśli złożone podczas zawieszenia zlecenia sprzedaży nie zostaną usunięte przed wznowieniem notowań, to kurs może zejść nawet do 3,20 zł.

Złoty interes Idea Banku

W 2016 roku Idea Bank sprzedał akcje GetBack za 825 mln zł i rok później można było mówić, że to za tanio. Firma windykacyjna wchodziła na giełdę przebojem i jej wartość wzrosła do nawet 2,8 mld zł. Radość akcjonariuszy nie była jednak długa. Od października ub. roku kurs schodził w dół, by wyznaczyć ostatnio historyczne dno z kursem na poziomie 4,41 zł i wartością rynkową 441 mln zł.

Ostre spadki zaczęły się po ogłoszeniu, że spółka będzie potrzebować pieniędzy. Ogłoszono plany emisji do 70 mln nowych akcji, czyli aż 70 proc. obecnego kapitału. Przy ostatnich cenach giełdowych wartość emisji wyniosłaby ponad 300 mln zł.

Kiedy nie trzeba spłacać długów? Wyjaśniamy, na czym polega przedawnienie

 

 

GetBack szuka chętnych. Według informacji podanej w poniedziałek rano m.in. w instytucjach pod zarządem państwa. Zgodnie z komunikatem miał negocjować z PKO Bankiem Polskim oraz Polskim Funduszem Rozwoju uzyskanie "finansowania o charakterze kredytowo-inwestycyjnym" w kwocie do 250 mln zł. Zainteresowani mieli nawet zgodzić się na ogłoszenie informacji o rozmowach, co sugerowało, że są one już na zaawansowanym etapie. Okazało się to niezgodne z prawdą.

"Zarząd GetBack informuje - po uzgodnieniu niniejszej informacji ze wszystkimi zaangażowanymi stronami - o pozytywnym zaangażowaniu w rozmowy z Bankiem PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju na temat udzielania GetBack lub podmiotom z grupy kapitałowej GetBack finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym. Łączna kwota finansowania udzielonego przez bank i PFR wyniesie do 250 mln zł" - napisano w komunikacie.

"Strony prowadzą negocjacje mające na celu ustalenie pozostałych warunków finansowania. Strony przewidują zakończenie negocjacji oraz podpisanie stosownych umów dotyczących finansowania w jak najszybszym terminie" - podano także.

Akcje Getback już w piątek doszły do najniższego kursu zarówno intraday - 4,41 zł, jak i zamknięcia sesji - 4,52 zł. Teraz minima będą dużo niższe.

Notowania akcji GetBack od debiutu

pko bp, pko, finanse, bankowość, getback, get, polski fundusz rozwoju
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Jaki taki nijaki
2018-05-10 06:04
Getback- kolejny po Skokach wehikuł do dojenia kasy Polaków- pod parasolem ochronnym polityków PIS. Dojna zmiana!!!!
MartynaS
2018-04-16 22:02
Tymi windykacyjnymi przekrętami powinna się zająć prokuratura, ale widać nie jest tym zainteresowana. Przecież Getback i inni nie skupują wierzytelności od maluczkich, dla których niejednokrotnie 10% długu zapłaconego już jest szansą na przeżycie. Oni skupują od wielkich, którzy spokojnie mogą poczekać aż sąd łaskawie orzeknie, komornik ściągnie. Oni kupują fikcyjne wierzytelności świadomie, a wierzyciele mają świadomość, co sprzedają. Nie mają kasy, bo świadomość w społeczeństwie coraz większa i coraz trudniej wyciągnąć kasę. Ja z nimi parę lat temu wygrałam (nie w sądzie, bo papiery mają za słabe), ale kosztowało mnie to 3 miesiące grzebania w starych papierach i walki z pierwotnym "wierzycielem", który musiał przyznać, że długu nie było. Najtrudniej mi było zmusić go do wycofania z Getbecku sprawy. Na koniec wściekły pan windykator, zamiast przepraszam, powiedział, że jeszcze mnie dorwie, okraszając to wyznanie epitetem, którego nie zacytuję
Hsi
2018-04-16 19:44
Ciekawe co na toRzecznik Praw Dłużnika?
Pokaż wszystkie komentarze (9)