Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Piechociński mówi o tańszym gazie. Money.pl sprawdza, czy to możliwe

Wicepremier wierzy, że Gazprom ponownie obniży nam cenę gazu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Adam Warżawa)

Minister gospodarki swoimi ostatnimi wypowiedziami rozbudza nadzieje na tańszy gaz od rosyjskiego potentata. Mówi o zmieniających się warunkach zewnętrznych i nowych możliwościach pozyskiwania tego surowca. Tyle, że plany związane z gazoportem i łupkami są jeszcze daleko w lesie.

Janusz Piechociński zapowiedział, że oczekuje od PGNiG kolejnych negocjacji z Gazpromem w sprawie obniżenia ceny dostarczanego gazu dla Polski. Nic jednak nie wskazuje na to, żeby podczas ostatniego spotkania przedstawicieli zarządów PGNiG i Gazpromu, które odbyło się przedwczoraj w Gdańsku, rozmawiano na ten temat. W komunikacie rzecznik PGNiG Rafał Pazura przekazał tylko, że planowane są rozmowy o powołaniu wspólnej grupy roboczej, która miałaby się zająć kwestiami warunków dostaw gazu. Wśród owych warunków jest też również i cena, ale podczas ostatniego spotkania omawiano tylko kwestie funkcjonowania polsko rosyjskiej spółki EuRoPol Gaz.

- _ Nie wiem czy takie rozmowy mogą być skuteczne. Trzeba mieć świadomość, że nasza pozycja negocjacyjna ciągle się zmienia. Mam nadzieję, że wkrótce realne stanie się pozyskiwanie tego surowca z Zachodu. W dalszej perspektywie jest też Gazoport, mam nadzieje, że już w przyszłym roku. Pojawi się więcej gazu na rynku. To wszystko wpływa na to, że konsultować oczywiście można _ - przekonuje były minister gospodarki i wicepremiera w rządzie Jerzego Buzka Janusz Steinhoff. _ - Jednak im więcej ciszy i spokoju wokół takich rozmów, tym lepiej _.

Janusz Piechociński przekonuje jednak zupełnie oficjalnie, że jesteśmy zainteresowani obniżką cen. Kolejną już, bo w listopadzie zeszłego roku rosyjski koncern zgodził się na mniejszą cenę dla PGNiG. - _ Przy takich porozumieniach zawarte są zwyczajowe klauzule zapewniające, że strony nie będą zmieniać ustaleń przez co najmniej kilka lat. Więc raczej nie spodziewałbym się, że się wicepremierowi _ uda _ - ocenia Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. _

Gazprom ceny już nam obniżył

W listopadzie minionego roku rząd odtrąbił wielki sukces. Jak to w przypadku podobnych kontraktów bywa, szczegóły zostały utajnione. Można tylko bazować na przeciekach, albo lakonicznych wypowiedziach _ - Ten poziom nie jest daleki od prawdy _ - oświadczył wtedy wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew, pytany, czy może potwierdzić nieoficjalne informacje o 10-procentowej obniżce cen gazu dla Polski. Grażyna Piotrowska-Oliwa, wtedy prezes PGNiG, podkreślała, że obniżka cen przez Gazprom to kompromis, który wszystkich satysfakcjonuje. Spełniły się też oczekiwania, by ta obniżka była widoczna w domowych budżetach.

Ówczesna prezes zaznaczała jednak, że ostateczna decyzja w sprawie nowych cen gazu zależeć będzie od zgody prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, który musi zatwierdzić nową taryfę. Tu pojawił się problem, nie wszyscy byli usatysfakcjonowani. - _ Prezes URE ma mniejszą motywacje do tego, żeby obniżać taryfy dla przemysłu, a większą, by obniżać dla gospodarstw domowych.To motywacja polityczna, ale legalny termin to: koszty uzasadnione i ochrona odbiorców i równoważenie ich interesów, więc mieści się to w prawnej interpretacji. Co nie zmienia jednak faktu, że największa frustracja jest po stronie odbiorców przemysłowych - _zauważa Tomasz Chmal, ekspert w zakresie energetyki Instytutu Sobieskiego.

Źródło PGNiG

Te różnice widać wyraźnie na wykresie. Po tej obniżce zmieniła się struktura taryf PGNiG. Sukces negocjacyjny mieli zauważyć i zauważyli odbiorcy indywidualni (taryfy od W1 do W 4). Zdecydowanie mniejszą ulgę odczuły duże zakłady i przedsiębiorstwa (taryfy od W5 do W8_ ).- Dociska się PGNiG, żeby sprzedawało taniej niż kupuje. Nie zgadzam z takimi posunięciami. Taryfy muszą mieć ręce i nogi, a te jak widać są wykoślawione. Kowalski do kuchenki gaz kupuje dużo taniej niż Azoty Tarnów. To czysty absurd _ - ocenia Andrzej Szczęśniak.Komisja Europejska będzie skuteczniejsza?

Nie tylko starania naszych negocjatorów sprawiają, że dostawy od Gazpromu są tańsze. Koncern w ubiegłym roku przeprowadził całościową zmianę struktur cen dla odbiorców europejskich. Należy też oczywiście wiązać tę decyzje z silnymi naciskami ze strony UE. Jeszcze w połowie ubiegłego roku znajdowaliśmy się w wątpliwej elicie pięciu europejskich krajów, które płaciły ponad pół tysiąca dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu.

Źródło Izwiestia/Gazprom

Jak wynika z tabeli powstałej na podstawie danych z przecieku Gazpromu do Izwiestii, drożej od nas płacili tylko Macedończycy. Na drugim końcu znajdowała się Wielka Brytania płacąca o ponad 200 dolarów mniej i nasi zachodni sąsiedzi, którzy dostawali gaz tańszy o prawie 150 dolarów. Choć nie ma żadnych ekonomicznych przesłanek, by mimo dłuższego transportu gaz był tańszy.

_ - Potrzebne jest urealnienie tych cen. Nie może sobie Gazprom wybierać tak jak teraz, gorszych i lepszych partnerów. Do tego trzeba dostosować jednolite zasady handlu z klientami. Zasady powinny być jednolite i transparentne - _mówi Tomasz Chmal. Zgadza się z nim Janusz Steinhoff. - _ Unia powinna prowadzić konsekwentną politykę energetyczną. Trzeba budować wspólny europejski rynek gazu i energii elektrycznej. Nie jest to jednak kwestia najbliższej przyszłości. Po zmianach Gazpromu, płacimy w sposób zbliżony jak inne kraje, ale nie oznacza to, że uwzględniana jest kwestia transportu. Bo przecież do Polski taniej transportuje się gaz niż do Niemiec, czy innych krajów Europy Zachodniej. _

Widać wyraźnie, że Komisja Europejska przeszła do wzmocnionej ofensywy w dochodzeniu przeciwko Gazpromowi w sprawie domniemanych praktyk monopolistycznych. Sprawa dotyczy działalności głównie w Europie Środkowo-Wschodniej. Unia przygotowuje już zarzuty wobec koncernu - wynika z wypowiedzi unijnego komisarza do spraw konkurencji. Śledztwo rozpoczęło się rok temu.

- _ Byłoby przedwcześnie mówić, kiedy może być podjęty kolejny krok, ale przeszliśmy do fazy przygotowania oświadczenia o zastrzeżeniach _- oświadczył w minionym tygodniu komisarz UE do spraw konkurencji Joaquin Almunia.

Zastrzegł, że dochodzenie trwa, a Komisja Europejska od samego początku prowadzi je aktywnie. Chodzi tu o naprawdę duże pieniądze, za praktyki monopolistyczne na rynku UE firmom grozi kara w wysokości do 10 procent rocznych przychodów. Reuters wyliczył, że Gazpromowi grozi więc grzywna do 15 miliardów dolarów. Almunia podkreślał, że dochodzenie dotyczy praktyk Gazpromu w Polsce, Czechach, w krajach bałtyckich, na Węgrzech, Słowacji i w Bułgarii. Chodzi między innymi o formułę cenową gazu stosowaną w naszym regionie, która wiąże ceny gazu z cenami ropy, a także o klauzule w kontraktach, które zakazują krajom reeksportu gazu.

Takie właśnie konstruowanie kontraktów sprawia, że mimo zapowiedzi wicepremiera nie mamy zbyt wielu argumentów w rozmowach z Rosjanami.

- _ Janusz Piechociński zasygnalizował problem, ale nie ma realnej możliwości obniżenia cen. To jest poza zasięgiem przez co najmniej kilka lat. W dłuższej perspektywie też przecież jeszcze do 2022 musimy brać duże ilości gazu od Gazpromu. Nie będziemy przecież kupować gdzie indziej, żeby zniszczyć PGNiG, to by było nieszczęście - zauważa Szcześniak . _ W dłuższej perspektywie pozostaje nam więc liczyć na wspólnotowe działania. Sami w opinii ekspertów wiele nie zwojujemy.

_ _

Ile tak naprawdę nas to kosztuje?

Deklaracja wicepremiera zapewniającego o usilnych staraniach, by gaz był tańszy, a tym samym żyło nam się dostatniej, w scenariuszu gry politycznej jest czymś oczywistym. Wszyscy chcą obniżenia kosztów życia. Żyjemy w przekonaniu o europejskim poziomie naszych cen, które w żaden sposób nie przystają do polskich zarobków. Eurostat co roku analizuje różnice w cenach gazu dla gospodarstw domowych w poszczególnych krajach Europy. Statystycy posługują się tu parytetem siły nabywczej (Purchasing Power Standard).

Źródło: Eurostat. Dane za 2012 rok

W tej statystycznej walucie, za gaz płacimy więcej niż nasi sąsiedzi Czesi czy Łotysze, ale jak się okazuje, mniej niż Hiszpanie i Grecy. Oczywiście trudno nam się równać z siłą nabywczą mieszkańca Wielkiej Brytanii, czy Luksemburga, ale jak widać i tu różnica nie jest szokująca choć płacimy dwa razy tyle.

Czy możliwe jest byśmy w tej stawce przesunęli się bliżej najlepszych w oparciu o własne złoża. Marzenia o niezależności z gazem z łupków, to też ciągle jednak wielka niewiadoma. Odkrycie złóż i pierwsze szacunki opłacalności ich wydobywania wzbudziły spory entuzjazm, nieporównywalny z reakcją na ostatnie zapowiedzi wicepremiera. Ostatnie informacje znacząco jednak atmosferę studzą. _ - Na razie nie mamy żadnej czytelnej perspektywy związanej z tym źródłem. Nie ma uzasadnienia dla budowania bezpieczeństwa energetycznego na czymś, czego jeszcze nie ma - _ironizuje Tomasz Chmal.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: ceny gazu w polsce, gazprom, giełda, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, porady, raport, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz