Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
25.12.2009 08:03

Płaskoń: Kac, czyli jak premier podpadł komentatorom

Życząc Polakom sylwestra bez kaca premier Donald Tusk pomylił się o całą dobę.

Podziel się
Dodaj komentarz

Z powodu świątecznych życzeń Donald Tusk podpadł w Wigilię komentatorom. Specjalista od wizerunku Eryk Mistewicz obwieścił koniec platformerskiej polityki na koturnach, a Michał Karnowski z _ Polski _ uznał rzekomą wpadkę premiera za potwierdzenie swych domniemań o obniżce formy rządowych piarowców.

Poszło o fragment wystąpienia, w którym Tusk życzył narodowi, aby tegoroczny sylwester był bez kaca.

Czepianie się aluzji do specyficznie polskiego stanu ducha, nazywanego _ tupotem białych mew _ nad ranem, jest cokolwiek przesadzone i nie uwzględnia szczególnego kontekstu wypowiedzi. Gdyby premier zabrał głos w innym czasie i winszował wszystkim np. poniedziałku bez dolegliwości alkoholowych, można by to odczytać w kategoriach prawdziwej kalumnii. Zgodnie z tradycją poniedziałki przynależą bowiem profesji szewskiej, która jest obecnie na wymarciu. Statystyki wskazują co prawda, że najwięcej narąbanych kierowców jeździ po drogach właśnie na przełomie tygodnia, ale to chyba niemożliwe, żeby za kierownicą siedzieli sami szewcy.

Donald Tusk palnął gafę z całkiem innego względu. Pomylił się o całą dobę. Kac, jeśli nie liczyć przypadków notorycznego spożywania, pojawia się dopiero w Nowy Rok. Noc sylwestrowa jest natomiast etapem poprzedzającym, choć przy nieszczęśliwym zbiegu okoliczności może się zakończyć przywitaniem kaca w izbie wytrzeźwień. Albo nawet na oddziale szpitalnym, gdy ktoś ma pecha i dostanie butelką po głowie lub pięścią po twarzy w tłumie żegnającym na rynku stary rok.

Komentując cokolwiek, trzeba więc mieć na uwadze przede wszystkim kontekst. Tuż przed świętami znany z ciętego języka poseł PiS Joachim Brudziński użył w radiowej audycji słowa _ cap _. Jeśli opozycja włączyłaby odbiorniki tylko na tę jedną sekundę, mogłaby dojść do przekonania, że oto znów jest obrażana w porze, gdy powinny zamilknąć wszelkie swary. Tymczasem lider partii uznającej każde życie za wartość nadrzędną poruszał się po zgoła innej orbicie. Pełna niepohamowanej egzaltacji wypowiedź posła brzmiała tak:

- _ Cap za główkę, fiu po brzuszku, flaczki na wierzch. Karpia zabijam i nie mam z tym problemu, choć wiem, że teraz jest trochę inny trend _.

Konteksty zmieniają się w zależności od asocjacji historycznych. Nie trzeba chyba nikomu przypominać z czym do niedawna kojarzyły się Polakom walonki. Dla syberyjskich zesłańców było to wymarzone obuwie, pozwalające ochronić nogi przed odmrożeniem. Dziś walonki stają się świątecznym hitem na polskim rynku. Są kupowane na prezenty, a modele dla pań i dzieci mają efektowne wykończenia. W przedwigilijnych newsach dyrektor fabryki pod Mińskiem powiedział, że załoga pracuje niemal bez przerwy, a i tak nie nadąża za popytem. Walonków chce zachodnia Europa, robią też furorę w USA.

Pytanie tylko, po co komu filcowe buty na tęgie mrozy, skoro na dworze absolutna plucha. Ale to już całkiem inny zespół odniesień.

Autor jest wiceprezesem Krajowego Klubu Reportażu i redaktorem naczelnym _ Panoramy Opolskiej _.

Tagi: wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz