Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
płaskoń
01.10.2010 08:13

Płaskoń: Tonący premier-hipokryta działa jak cwany sprzedawca

W programie Tomasza Lisa premier Tusk powiedział, że nie znosi hipokryzji. Dobrze się składa, bo ja też. Zwłaszcza u tych, którzy deklarują, że nie znoszą.

Podziel się
Dodaj komentarz

Szef rządu próbował uderzyć się w piersi w imieniu dziennikarzy, którzy są bałamutni, bo nawołują, żeby innym ciąć, a sami sobie obciąć nie pozwalają. Chodzi o wprowadzony jeszcze w czasach PRL 50 proc. koszt uzysku, który dziennikarzom, artystom i naukowcom pozwala płacić podatek tylko od połowy honorariów.

Donald Tusk uważa, że uratuje budżet poprzez likwidację komunistycznego – a jakże! – reliktu. Tonący często brzydko się chwyta i nie przebiera w środkach, byle tylko uzyskać propagandowy efekt. Premier oświadczył szyderczo, że dziennikarz zarabia w Polsce 30 tys. zł. No to huzia narodzie na pismaków! W ostatnich dniach modne staje się tłumaczenie politycznych zwrotów akcji za pomocą zażywanych medykamentów. Należałby więc zapytać, co łyknął doradca, który podsunął premierowi takie dane?

Profesji dziennikarskiej nie tworzy 10, może 20 osób, które faktycznie mogą osiągać zarobki w tej skali. Tysiące ludzi żyją często z wierszówki – obniżanej z powodu kryzysu, który dotyka również media – a rzekomy przywilej ma niwelować faktyczne koszty uprawiania zawodu. Coraz więcej dziennikarzy jeździ w teren za własne pieniądze, rozmawia z prywatnych telefonów. Naukowcom nikt nie zwraca wydatków na książki, a pisarz musi się wyłączyć na rok z zarobkowania, jeśli chce napisać dobrą powieść.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/9/5897.jpg ) ] (http://www.money.pl/archiwum/felieton/artykul/plaskon;nie;tylko;palikot;powinien;lykac;milorzab,52,0,681012.html) Płaskoń: Nie tylko Palikot powinien łykać miłorząb
Od biedy można by przyjąć argumenty premiera, gdyby utrata przywilejów dotyczyła wszystkich grup zawodowych. Jeśli jednak słynny agent Tomek przeszedł wczoraj na emeryturę w wieku 34 lat, to niech może szef PO oszczędnie mówi o hipokryzji.

Zaraz pewnie usłyszymy, że trzy lata rządów to za krótki czas, żeby zakończyć wreszcie produkcję młodych emerytów w służbach mundurowych. Ich związkowa reprezentacja urządziła właśnie pod oknami szefa rządu pokaz siły, więc można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że czas ten nie nadejdzie nigdy.

Idąc do poprzednich wyborów Platforma obiecywała tanie państwo poprzez likwidację m.in. armii urzędników. Sam słyszałem, jak jeden z nowych wojewodów mówił po objęciu fotela, że właściwie jest likwidatorem. Urzędy wojewódzkie w wielu zakresach dublują się przecież z marszałkowskimi. Platforma zapowiadała, że niezwłocznie je zlikwiduje.

Teraz premier postępuje jak cwany sprzedawca, który najpierw wywindował ceny, następnie je obniżył i jest przekonany, że klientela da się nabrać na atrakcyjną promocję. W okresie panowania obecnego rządu zatrudnienie w administracji publicznej wzrosło o ponad 12 proc. Pensje też pięły się niebotycznie i jakoś w tym przypadku przeciwny hipokryzji Donald Tusk nie dostrzega rozrostu przywilejów na własnym podwórku.

Jesienią rząd chce dokonać redukcji w urzędach o 10 proc. Czyli de facto utrzymać podwyższoną ilość etatów, co z partyjnego punku widzenia jest w pełni uzasadnione. Armia wdzięcznych urzędników to przecież najpewniejszy elektorat.

Pismakami, doktorantami oraz bujającym w obłokach wolnym ptactwem premier przyjmować się nie musi. Dopóki Platformie nie urośnie cywilizowana konkurencja, nie mają wyjścia. Donald Tusk dobrze wie, do kogo przede wszystkim adresuje słowa, że głosowanie przeciw PO to ryzyko powrotu IV RP. Inteligencja prędzej pozwoli sobie uciąć, niż da się znów ustawić tam, gdzie kiedyś stało ZOMO.

Autor jest wiceprezesem Krajowego Klubu Reportażu

Tagi: płaskoń, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz