Polska zrywa się z rosyjskiego energetycznego łańcucha. Putin zapłacze, a my mniej zapłacimy za gaz

- Putin mocno dostanie po kieszeni. Jednak przez lata zrobił wszystko żeby swoją wiarygodność jako dostawcy obniżyć i musi to przełknąć - mówi money.pl Janusz Steinhoff były wicepremier i minister gospodarki, komentując umowę PGNiG z Amerykanami. W jej efekcie gaz z USA zastąpić ma rosyjski.

Rosjanie nie bedą nas już straszyć zakręcaniem gazowego kurka.
Źródło zdjęć: © STEFAN MASZEWSKI/REPORTER/EAST NEWS
Krzysztof Janoś

- Putin mocno dostanie po kieszeni. Jednak przez lata zrobił wszystko, żeby swoją wiarygodność jako dostawcy obniżyć i musi to przełknąć - mówi money.pl Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, komentując umowę PGNiG z Amerykanami. W jej efekcie gaz z USA zastąpić ma rosyjski.

W ocenie eksperta rynków energetycznych awantury z Polską, Białorusią, Ukrainą, Gruzją i słynne zakręcanie gazowego kurka musiały wreszcie zakończyć się dla Rosjan tragicznie.

- Wiarygodność w tym biznesie jest bardzo ważna, a przez jej brak Kreml traci właśnie rynek, na który sprzedawał rocznie 10 mld metrów sześciennych gazu. To potężna strata, ale też i zysk dla Kowalskiego, który płacił do tej pory w rachunkach za gaz odsetki za brak alternatywy - mówi Steinhoff.

PGNiG chce uzykiwać gaz z metanu. "Wiele nauczyliśmy się z łupków"

W ocenie byłego wicepremiera najbardziej znaczącymi pozycjami w tym rachunku były te za brak konkurencji, zakaz reeksportu i inne rzeczy, które Rosjanie dodawali nam do umów, które musieliśmy podpisywać, bo nie mieliśmy wyjścia.

- Teraz jednak już nie musimy się na to godzić. Dziś trudno jeszcze szacować, ile konkretnie mniej zapłacimy za to paliwo w indywidualnych rachunkach. Warto jednak dodać, że to nie tylko w ten sposób płaciliśmy Rosji tę „rentę” za brak alternatywy. Płaciliśmy również w cenie żywności i kosztach wytworzenia dóbr w fabrykach, bo ceny paliw energetycznych kompleksowo wpływają na gospodarkę - wyjaśnia Janusz Steinhoff, komentując dobre wiadomości, którymi pochwalił się PGNiG.

Amerykanie na 20 lat?

Jak już pisaliśmy w money.pl, PGNiG od dłuższego czasu odgrażał się, że po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego zrezygnuje z gazu z Rosji. Właśnie powziął konkretne kroki i znalazł dostawców z USA, którzy zapewnią ponad jedną czwartą zużycia Polski. Pod warunkiem że w pięć lat zbudują terminale eksportowe.

Nadzieję na kompletne uniezależnienie się do rosyjskiego gazu daje porozumienie, które Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisało z dwoma producentami skroplonego gazu ziemnego (LNG) z USA. Port Arthur LNG oraz Venture Global LNG mają być w przyszłości dostawcami gazu do Polski. Kontrakty mają być długoterminowe i obowiązywać 20 lat. .

PGNiG odbierać będzie od każdego z amerykańskich partnerów po 2 mln ton LNG rocznie, co po regazyfikacji daje łącznie około 5,5 mld m.sześc. gazu ziemnego. To olbrzymie jak na Polskę ilości. Obecnie zużywamy około 16 mld m.sześc. rocznie, a według prognoz Ministerstwa Energii w ciągu osiemnastu lat zużycie ma wzrosnąć nawet do 21 m sześc. w miarę rozwoju energetyki gazowej w Polsce.

- Nie potrafię w pełni ocenić tego kontraktu, bo jest tajny, ale podpisywanie umów na 20 lat na takie ilości gazu, jest decyzją wyjątkowo odważną. Ceny surowców dynamicznie się zmieniają i żeby się nie okazało, że znów nazbyt długo PGNiG wiąże się kontraktem tak znaczącym - studzi nastroje Steinhoff.

Polska znaczącym graczem na rynku gazowym

W jego ocenie przy strategicznych zakupach powinniśmy wyzbyć się sentymentów i nie działać zbyt pochopnie, bo łatwo tu o błąd. Dlatego zalecałby podejmującym takie decyzje, daleko idąca ostrożność w wiązaniu się w tak znacznym stopniu z konkretnymi kierunkami dostaw.

- Na szczęście mamy teraz gazoport LNG w Świnoujściu, rewers na gazociągu jamalskim, a szykujemy się do połączenia z Norwegią i Danią. Dzięki tym możliwościom zakupów gazu z pominięciem Rosjan możemy stać się znaczącym graczem i nawet europejskim hubem gazowym. Taki wzrost konkurencyjności dostawców musi skutkować niższymi cenami dla indywidualnych, jak i instytucjonalnych odbiorców - mówi były wicepremier i minister gospodarki.

Jak z kolei powiedział o porozumieniu z firmami z USA Piotr Woźniak, prezes PGNiG, to dla polskiej firmy bardzo ważny krok w rozwoju działalności na rynku skroplonego gazu ziemnego. Jednak co ważniejsze, dzięki temu uda się dodatkowo zdywersyfikować strukturę importu gazu do Polski, szczególnie po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego w 2022 r.

Przypomnijmy, że umowa z rosyjskim Gazpromem czyli, tzw. kontrakt jamalski, obowiązuje jeszcze do 2022 roku. PGNiG skarży się od dawna na zbyt wysokie ceny i gorsze traktowanie niż innych odbiorców. Postępowanie arbitrażowe w sprawie renegocjacji ceny toczy się przed Trybunałem w Sztokholmie przeciwko PAO Gazprom i OOO Gazprom Export.

Trudna szkoła rosyjskiego dyktatu

- Z umową długoterminową wygasającą w 2022 nie mamy dobrych doświadczeń. Przez całe lata Rosjanie sprawnie wykorzystywali fakt braku alternatywy. W efekcie czego dyktowali nam warunki i ceny jak chcieli, przez co polski odbiorca płacił dużo więcej niż sąsiedzi na zachodzie Europy. Co jest tym dziwniejsze, że to my jesteśmy dla tego gazu krajem tranzytowym - mówi Steinhoff.

Były wicepremier zastrzegł jednak, że to nie musi oznaczać kompletnej rezygnacji, wszystkich podmiotów działających na polskim rynku gazowym z rosyjskiego kierunku.

- Jeśli to się tylko będzie opłacać niech kupują od Gazpromu. W gospodarce nikt nie powinien się na nikogo obrażać. Najważniejsze, by pamiętać, że ten rynek ma być konkurencyjny, bo za brak konkurencji płacimy wszyscy - dodaje Steinhoff.

Były wicepremier podkreślił również w rozmowie z money.pl, że już do lamusa odchodzi koncepcja na duże, wieloletnie umowy o charakterze międzypaństwowym. Dotyczy to też rynku gazu, na którym PGNiG jest jednym z podmiotów i na którym musi znaleźć swoje nowe miejsce.

- Jest to tym bardziej istotne, że jego udziały będą malały, co spowodują unijne regulacje liberalizujące rynki energetyczne. Dlatego o tym, skąd będziemy kupować gaz w przyszłości, decydować będzie rynek, a nie rządy. Państwowa pozostanie infrastruktura przesyłowa, bo to na barkach rządzących ciąży odpowiedzialność za tranzyt i równoprawny dostęp do tej infrastruktury wszystkich rynkowych graczy - konkluduje Steinhoff.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie
Sześciu chętnych do budowy pierwszego odcinka kolei dużych prędkości
Sześciu chętnych do budowy pierwszego odcinka kolei dużych prędkości
Ceny najmu mieszkań spadają. Oto co się dzieje na rynku
Ceny najmu mieszkań spadają. Oto co się dzieje na rynku
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy
Nowy projekt ustawy o kryptoaktywach. Petru i Ćwik ruszają do pracy
Ósme wybory w pięć lat. Bułgarzy idą do urn. "Trzy bieguny"
Ósme wybory w pięć lat. Bułgarzy idą do urn. "Trzy bieguny"
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata